wtorek, 1 października 2013

Lebelage - 3 Efect BB. Recenzja mojego pierwszego BB z Korei.

Cudo firmy Labelage w różowej tubce to mój pierwszy koreański BB krem. Nie ma co ściemniać - różnica między tym BB a BB rodzimych firm jest spora. Sam wygląd tubki z Korei dużo bardziej do mnie przemawia, no i ta pojemność - 70 ml - dla mnie rewelacja. Są jednak dostępne również mniejsze opakowania. Gdzie i za ile napiszę na końcu :). Konsystencja tego kosmetyku jest dosyć treściwa, ale mimo to rozprowadza się świetnie. W dni, kiedy nie miałam czasu albo ochoty na pełen makijaż nakładałam na twarz tylko go, w dodatku często bez pomocy lusterka:). BB krem Labelage posiada dosyć wysoki filtr jak na tego typu kosmetyk  SPF40. Według producenta ma również działanie przeciwzmarszczkowe, którego ja oceniała nie będę. Żałuję jedynie, że nie mogę poznać składu tego produktu, gdyż język koreański jest mi zupełnie obcy.


Tak jak pisałam wcześniej dobrze się rozprowadza. Nie tworzy smug ani efektu maski oraz nie podkreśla suchej skóry. Kolor dopasowuje się do cery, stapia się z nią w taki sposób, że wygląda bardzo naturalnie. Krycie jest świetne. Zaczerwienienia chowają się zupełnie. I jak tu go nie kochać? No jak?! Używałam go na różne sposoby: solo, jako bazę pod podkład oraz w roli podkładu. Za każdym razem sprawdzał się świetnie. Jest również trwały z czym w przypadku rodzimych BB kremów się jeszcze nie spotkałam.


Co również jest kwestią istotną produkt ten w żaden sposób nie podrażnił mojej skóry, która często po rożnych specyfikach nie czuje się dobrze. BB krem nie wywołał również wysypu "nieprzyjaciół". Zauważyłam natomiast, że wygląd mojej cery trochę się poprawił w czasie, gdy częściej używałam BB Labelage niż płynnych podkładów.


Zanim wypróbowałam Labelage 3 Efect miałam ochotę na testowanie różnych koreańskich BB kremów, ale teraz nie wiem czy to ma sens skoro znalazłam swój ideał od razu :).


BB krem pochodzi z ebaya. Można go kupić u koreańskiego sprzedawcy z nikiem  337st4


Dostępne pojemności i ich cena:


30 ml za ok. 16 zł (bezpłatna wysyłka) klik


2 X 30 ml za ok. 31 zł (bezpłatna wysyłka) klik


70 ml za ok. 29 zł (bezpłatna wysyłka) klik


Ode mnie w kierunku tego BB kremu leci zasłużone 5/5 :)


piątek, 27 września 2013

Zakochałam się! Mięciutkie pędzle za nie duże pieniądze! Recenzjapędzli La Rosa.



Firma La Rosa ma w swojej ofercie nie tylko kosmetyki mineralne, produkty do depilacji i paznokci, ale również pędzle do makijażu. Uważam, że to właśnie one zasługują na sporą uwagę! Czarne trzonki i srebrne skuwki to chyba najczęściej spotykane połączenie - w tym przypadku według mnie słusznie. Takie połączenie kolorów jest eleganckie i wygląda profesjonalnie . Nie miałam nigdy wcześniej do czynienia z pędzlami tej firmy do póki w moje ręce nie wpadły te trzy dumnie prezentujące się sztuki. Od tego też momentu zakochałam się w nich po uszy a moim obecnie największym kosmetycznym marzeniem jest posiadanie wszystkich pędzli La Rosa! Serio ;) Wyglądają dosyć skromnie, ale od ok. 1,5 miesiąca używam ich codziennie a w odstawkę poszły inne pędzle, których używałam wcześniej.


 Włosie tych pędzelków jest przyjemne w dotyku i delikatne dla skóry. Podczas prania pędzle nie farbują i nie odkształcają się. Włoski jak na razie są na swoim miejscu i nigdzie się nie wybierają. Jednak największą zaletą tych pędzli i czymś co je wyróżnia jest ich kształt. Ogromnym plusem są również ceny, ale o tym później. Wadę zauważyłam tylko jedną - rączka w jednym pędzelku jakiś czas temu się odkleiła, jednak nie robi to na mnie złego wrażenia, gdyż można ją bez problemu skleić. Nie wiem czy była słabo przyklejona, czy po prostu ja zbyt mocno uderzam pędzlem podczas strzepywania nadmiaru kosmetyku :). Nieważne! I tak je kocham :).


 Strasznie żałuję, że nie słyszałam o tych pędzlach w czasie, gdy zbierałam swoją pierwszą "kolekcję" akcesoriów do makijażu. Żałuję również, że w ofercie pędzelków z czarnymi rękojeściami jest tylko jeden pędzelek do cieni, chociaż podejrzewam, że drugi rodzaj pędzelków jest równie dobry co ten. Jeżeli planujecie zakup pędzli to polecam rozważenie oferty tej firmy, zwłaszcza, gdy chcecie dostać coś profesjonalnego w niskiej cenie.


 Pędzel do różu - Blush Brush


Pędzel z syntetycznego, miękkiego i odpowiednio przyciętego włosia gwarantuje idealne modelowanie i podkreślenie kości policzkowych.  Drewniany,  dobrze wyprofilowany trzonek doskonale leży w dłoni zapewniając  precyzyjną aplikację różów, bronzerów i rozświetla oczy.

Długość rączki – 14,8cm
Długość włosia – 3cm


Cena: 26 zł.


Dostępność:  klik


Dotychczas najlepszy pędzel do różu jaki miałam kiedykolwiek w ręku. Nie zamieniłabym go na inny, gdyż ten ma idealny rozmiar i świetnie się ze sobą rozumiemy :). Dzięki temu pędzelkowi brzydkie plamy na policzkach to przeszłość a aplikacja różu jest duża łatwiejsza i szybsza. Świetnie nadaje się również do aplikacji bronzera pod kościami policzkowymi oraz doskonale radzi sobie z aplikacją rozświetlacza. Mój największy ulubieniec z całej trójki! :)


PĘDZEL DO CIENI La Rosa


Pędzel z wysokiej jakości włosia syntetycznego, niezastąpiony przy aplikacji cieni, rozcieraniu i blendowaniu.
Trzonek pędzla wykonano z drewna i wyprofilowano tak, by makijaż oka wykonać precyzyjnie i  bez smug.

Długość rączki - 16,4cm
Długość włosia - 1,7cm


Cena: 12.00 zł


Dostępność: klik


Pędzelek do cieni również bardzo polubiłam. Jest on jednak według mnie najmniej zachwycający z tej trójki. Jest dobry, ma bardzo niską cenę, jest świetnie wykonany oraz niesamowicie pomocny. Chociaż ze swojego kształtu wygląda jak typowy pędzelek do blendowania lub rozcierania cieni to sprawdza się również świetnie do nakładania cieni.



PĘDZEL DO KONTUROWANIA La Rosa



Profesjonalny pędzel do konturowania twarzy za pomocą różu lub bronzera, może także służyć do aplikacji pudru sypkiego i w kamieniu.  Odpowiednio przycięte i wycieniowane syntetyczne  włosie zapewnia sprawne modelowanie twarzy.  Ten pędzel jest niezawodny, gdy trzeba szybko wykonać precyzyjny makijaż.

Długość rączki - 14,4cm
Długość włosia - 3,3cm


Cena: 24.00 zł


Dostępność: klik



Pędzel do konturowania ma idealny kształt, jest dosyć mały, dzięki czemu świetnie nadaje się do konturowania. Uważam go za idealny pędzel do nakładania bronzera wzdłuż linii włosów i szczęki oraz na boki nosa. Nie sądzę, że prędko znajdę dla niego godnego zastępcę.


 Znacie pędzle La Rosa? Ja ogromnie się cieszę, że je poznałam :)!


Zapraszam również do zapoznania się z pozostałą ofertą firmy La Rosa



czwartek, 26 września 2013

Recepty Babci Agafii - Rosyjska Bania. Scrub do ciałaŚmietankowo-Kawowy. Recenzja.





Scrub do ciała Ziarna Kawy i Śmietanka Rosyjska Bania


Opis produktu ze strony www.lawendowaszafa24.pl:



Ze względu na naturalne produkty wchodzące w jego skład doskonale oczyszcza skórę, poprawia oddychanie poprzez stymulowanie metabolizmu. Regularnie stosowany pozostawia skórę gładką, aksamitną, delikatną w dotyku. Skutecznie oczyszcza przywracając skórze zdrowy blask.


Aktywne składniki: Ziarna kawy zawierają wiele substancji zwalczających wolne rodniki, a przez to spowalniających procesy starzenia się skóry. Kosmetyki z kawą są również niezastąpione w walce z cellulitem, a to za sprawą kofeiny, która przyspiesza spalanie tłuszczu i usprawnia odpływ limfy z tkanki tłuszczowej. Śmietanka zawiera w dużej ilości tłuszcze, minerały i substancji biologicznie czynne. Nawilża, zmiękcza i odżywia skórę.


Kosmetyczna seria produktów Zioła Agafii powstała w oparciu o wieloletnie tradycje medycyny ludowej Syberii. Kosmetyki z serii mogą być wykorzystane dla potrzeb indywidualnych (codzienna pielęgnacja ciała) oraz do wykonywania zabiegów w gabinetach kosmetycznych, odnowy biologicznej, SPA oraz saunach i ruskich baniach (łaźnia parowa). Peeling delikatnie usuwa obumarły naskórek, usuwa toksyny zalegające w komórkach, pomaga ujędrnić skórę i poprawić jej elastyczność, poprawia krążenie krwi w naczyniach włosowatych, zmiękcza, nawilża i odżywia. Peeling poprawia ukrwienie i głęboko oczyszcza. Drobinki ścierające delikatnie złuszczają martwe komórki i usuwają zanieczyszczenia zmniejszając szorstkość naskórka. Regularnie stosowany pozostawia skórę gładką, aksamitną, delikatną w dotyku. Skutecznie oczyszcza, przywraca skórze zdrowy blask. Polecany osobom walczącym z cellulitem.


Sposób użycia: Peeling nanieść na wilgotną skórę, wykonując masaż całego ciała. Następnie dokładnie spłukać ciało i nałożyć odpowiedni preparat pielęgnacyjny. Efektywność działania znacznie wzrasta podczas stosowania peelingu w saunie lub łaźni parowej na rozgrzaną skórę.


Skład (INCI): Aqua, Saponaria Officinalis Extract, Acidum Cremor, Capulus Fabam, Akuzon, Betaine, Glycerol, Triethanolamine, KatonKonfekcja

Pojemność: 400ml

PrzechowywaniePrzechowywać w pokojowej temperaturze w niedostępnym dla słońca miejscu.

Produkcja: Pierwoje Reshenie, Rosja.

Cena: 25 złDostępność: klik



 W ostatnim czasie na blogach kosmetycznych i nie tylko na nich zrobił się spory szum wokół kosmetyków rosyjskich. Ja również miałam okazję coś z tego kraju przetestować :). Na początku napiszę o Ruskiej Bani, czy scrubie do ciała śmietankowo-kawowym recepty Babci Agafii.

Najpierw warto byłoby się przyjrzeć składowi tego kosmetyku:

Aqua - Woda.

Saponaria Officinalis Extract - Ekstrakt z mydlnicy lekarskiej.

Acidum Cremor - Śmietana.

Capulus Fabam - Ziarna kawy.

Akuzon - ?

Betaine - Pochodna glicyny, organiczny  związek chemiczny, regulator lepkości.

Glycerol - Gliceryna, substancja rozpuszczająca, utrzymująca wilgoć.

Triethanolamine - Regulator pH.

Katon Konfekcja- Konserwant.

Skład jak dla mnie jest bardzo dobry :). Nie mam jedynie pojęcia czym jest Akuzon, ani internet, ani książki, które posiadam nie przewidziały tego składnika w swoim spisie :).


Opakowanie peelingu wbrew pozorom jest dosyć wygodne, pewnie gdyby scrub był bardziej zwarty nie byłoby pod tym względem tak kolorowo. Uwielbiam jego zapach! Nie czuć w nim chemii a jedynie delikatną, śmietankową woń. Konsystencja jak na peeling dosyć rzadka. Drobinki peelingujące (kawa) nieduże i niezbyt ostre. Jest to raczej delikatny peeling, który osobom lubiącym ostre  zdzieraki może nie przypaść do gustu.
Mimo niskiej odczuwalności "zdzierania" peeling dobrze sobie radzi z usuwaniem obumarłego naskórka. Skóra po użyciu jest miękka, nawilżona, delikatna i ma ładny, zdrowy kolor. Po dłuższym stosowaniu widać ogólną poprawę wyglądu skóry. 


 Serdecznie dziękuję sklepowi lawendowaszafa24.pl za udostępnienie produktów do testów.

wtorek, 24 września 2013

Konjac - hit czy kit? Moje pierwsze gąbeczki prosto z Korei :) KonjackReven Bath - Recenzja.


 O Gąbkach Konjac słyszałam wiele razy, niestety nigdy nie mogłam trafić na nie stacjonarnie. Gąbki, o których będę Wam pisała przyszły do mnie prosto z Korei. Posiadam dwie gąbki - do ciała i do twarzy. Z tego co mi się wydaje to są to Konjac firmy Reven Bath



Czym jest Konjac?


Konjac jest korzeniem cenionej w Japonii byliny. Japończycy cenią tę roślinę przede wszystkim za świetne właściwości odżywcze i zdrowotne.


Włókna Konjac mają przyjazny dla skóry zasadowy odczyn, który zapewnia skórze dobry poziom pH przy okazji usuwając z niej wszelkie zanieczyszczenia a także nadmiar sebum. Ponadto Konjac posiada naturalne właściwości nawilżające.


Gąbka cud, czy kawał ściemy?


Sam fakt, że gąbka Konjac nie zawiera dodatków chemicznych, konserwantów i barwników oraz jest w 100% biodegradowalna przemawia do mnie. Przez 1,5 miesiąca testowałam obie gąbki codziennie więc uważam, że mogę napisać o nich rzetelną opinię. A więc jak to jest z tą Konjac?


 Cechy wspólne obu gąbek:


Gąbki po wyjęciu z opakowania są bardzo wilgotne. Gąbki Konjac po całkowitym wyschnięciu (co przy codziennym stosowaniu jest raczej niemożliwe) twardnieją na kamień :). Nie jest to oczywiście nic nieodwracalnego, gdyż po namoknięciu ciepłą wodą gąbka znów staje się miękka. Jakie w dotyku są gąbki Konjac naprawdę ciężko opisać. Jest to jednak  z pewnością przyjemne doświadczenie :). Gąbki charakteryzują się bardzo wysokim stopniem wilgotności. Nie są to niestety produkty wieczne i zaleca się je co kilka miesięcy wymieniać. Swoje gąbki tak jak pisałam na początku mam od 1,5 miesiąca i jak na razie nic złego się z nimi nie dzieje mimo, iż zostawiam je często w kabinie prysznicowej. Nie zalecam jednak robienia tego samego z Waszymi gąbkami, gdyż zostawianie ich w wilgotnych miejscach może skrócić okres "żywotności". Gąbkę po użyciu należy wycisnąć i powiesić w suchym miejscu. Z racji tego, że gąbka Konjac to produkt w 100% naturalny  należy obserwować czy nic złego się z nią nie dzieje.


Konjac do ciała.


Konjac w zielonym opakowaniu to gąbka do ciała. Jej rozmiar to: 13cm x 7,5cm x 3cm. Jak wygląda możecie zobaczyć na zdjęciach powyżej. Gąbka z jednej strony ma "fale" natomiast z drugiej jest płaska. Należy uważać, aby nie uszkodzić gąbki mechanicznie, gdyż jest dosyć delikatna. Ja przez przypadek przedziurawiłam gąbkę paznokciem, jednak okazało się to być dla niej jedynie uszczerbkiem wizualnym i nadal można jej bez problemu używać. Gąbkę zabieram pod prysznic. Masują nią ciało okrężnymi ruchami. Wystarczy nieduża ilość żelu na gąbce aby uzyskać przyzwoitą pianę. 


Masowanie ciała Konjac szybko wpisałam w codzienną pielęgnacje, gdyż jest to czynność bardzo przyjemna i korzystna dla skóry (poprawia jej ukrwienie). Już p0 dwóch tygodniach zauważyłam, że moja skóra na nogach jest w lepszej kondycji (lepiej nawilżona, ma ładniejszy koloryt). Nie warto jednak nakładać na gąbkę peelingu, zwłaszcza, gdy lubimy uczucie ostrego tarcia na naszej skórze. Gąbka sprawdza się również podczas zmywania masek z ciała. Jestem z niej bardzo zadowolona i z pewnością, gdy ta już się wysłuży zamówię drugą - taką samą :).


Koszt takiej gąbki razem z przesyłka to około 28 zł. 


Link do aukcji: klik, aby zakupić właśnie tą gąbkę należy wybrać "Wave square body type"


Water Drop Volcanic Rock


 Druga gąbka to Konjac do twarzy o nazwie: Water Drop Volcanic Rock. Idealny dla osób z cerą tłustą oraz podatną na plamy i trądzik. Niestety przeoczyłam ten fakt i stałam się posiadaczką gąbki wulkanicznej nie mając tłustej cery. Nieważne. Ważne, że jestem z niej zadowolona :). Gąbka ma kształt łezki i ciężki do określenia dla mnie kolor. Dodatkowo wyposażona jest w sznureczek, który ułatwia jej powieszenie a zarazem kompletnie nie przeszkadza w jej użytkowaniu. Niestety nie udało mi się znaleźć jej składu a rozszyfrowanie znaków na opakowaniu jest dla mnie niewykonalne. Cena Konjac do twarzy jest niższa i wynosi - ok. 22 zł.


Link do aukcji - klik, aby zakupić właśnie tą gąbkę należy wybrać "Volcanic"


Pokochałam tę gąbkę do tego stopnia, że teraz ciężko byłoby mi się bez niej obyć! Gąbkę używam do codziennego mycia twarzy w duecie z żelem Fitomed. Sprawdza się świetnie! Konjac moczę w ciepłej wodzie następnie rozprowadzam na niej żel do mycia twarzy i kolistymi ruchami oczyszczam skórę.  Wydaje mi się, że skóra jest dzięki temu bardziej matowa niż po użyciu samego żelu do twarzy. Szczególnego nawilżenia nie zauważyłam, jednak mam mniejsze problemy z rumieniem oraz wypryskami. Sam masaż gąbką jest relaksujący dzięki czemu jej używanie szybko wchodzi w nawyk. Do zmywania makijażu się nie nadaje, ale nie do tego celu chciałam jej używać - makijaż zmywam już od jakiegoś czasu rękawiczką Glov, a sporadycznie płynem micelarnym. Nadaje się natomiast do zmywania maseczek. Łezkowaty kształt jest bardzo wygodny, gdyż dzięki węższej końcówce możemy spokojnie dotrzeć w trudniej dostępne miejsca na naszej twarzy takie jak okolice nosa czy oczu. Czytałam gdzieś również o pomyśle nakładania podkładu taką gąbeczką - zdecydowanie się do tego nie nadaje :).


Nie miałam do czynienia z gąbkami Konjac innych firm a jednak intuicja każe mi bardziej ufać tym pochodzącym prosto z Korei - od tych, które możemy zakupić w drogeriach sieciowych.


Uważam również, że nie ma sensu szukać na siłę dodatkowych funkcji Konjac! Niech Konjac zostanie gąbką do oczyszczania skóry, demakijaż wykonujmy tradycyjnymi metodami lub mniej inwazyjnie - za pomocą GLOV a kwestię nakładania podkładu zostawmy pędzlom lub innym gąbeczkom, np. Beauty Blenderowi. Konjac nie zastąpi nam tych produktów, może jednak stać się kolejnym ukochanym pomocnikiem tak jak to się stało w moim przypadku. Nie nazwałabym tych gąbek niezbędnikiem jednak przyjemnym umilaczem codziennej pielęgnacji z pewnością!


Pamiętajmy jednak, że Konjac tak samo (a może i bardziej) potrzebuje czyszczenia jak inne akcesoria takie jak pędzle, czy tradycyjne gąbki. Ja używałam płynu do dezynfekcji lub prałam gąbkę za pomocą mydła lub szamponu w ciepłej wodzie. Gdy moje gąbki skończą swój żywot z pewnością zaktualizuję ten wpis.


Obie te gąbki jak i nie tylko (do wyboru mamy kilka rodzajów Konjac do twarzy) możemy zakupić na ebay'u u Koreańskiego sprzedawcy z nickiem ,,337st4". Link do aukcji podałam już wcześniej. Ja na swoją przesyłkę czekałam zaledwie tydzień! :) Zresztą zauważyłam, że ostatnio przesyłki z Chin i z Korei przychodzą bardzo szybko, co mnie osobiście bardzo cieszy.


Używaliście już Konjac?


niedziela, 22 września 2013

La Rosa, lakiery do paznokci.



 Już od jakiegoś czasu testuję produkty firmy La Rosa. Jest to mój pierwszy raz obcowania z tymi produktami :). Jako pierwsze opiszę lakiery do paznokci do których nie byłam na początku przekonana. Mówi się, że ludzie "jedzą oczami" mi wydaje się również, że kobiety "kupują oczami". Przyznam, że nie kupiłabym tych lakierów  w ciemno, gdyż nie przekonują mnie swoim wyglądem. Niestety w palecie barw również odnajduję się średnio. Wybrałam do testów trzy kolory: czerwony, pomarańczowo-czerwony i fiolet z połyskiem. Kolory na stronie firmy dosyć znaczącą różnią się od rzeczywistych. Zwłaszcza lakier z numerem 109, który w rzeczywistości ma chyba więcej z czerwieni niż z pomarańczy. Mimo wszystkich obaw dziś mogę powiedzieć, że warto. Gdybym kupiła te lakiery sama to z pewnością nie żałowałabym wydanych na nie pieniędzy.


 Sposób użycia: Delikatnie wstrząsnąć, by rozprowadzić równomiernie pigment.  Dla lepszego efektu nanieść dwie warstwy. Poczekać 3-4 minuty do wyschnięcia.


Skład (INCI): Butyl acetate, Ethyl acetate, Nitrocellulose, Adipic acid/Neopentyl glycol/Trimellitic anhydride copolymer, Acetyl tributyl citrate, Isopropyl alcohol, Stearalkonium bentonite, N-Butyl alcohol, Acrylates copolymer, Styrene/acrylates copolymer, Benzophenone-1, Silica, Trimethylpentanediyl dibenzoate, Polyvinyl butyral, Alumina,


(+/-) Calcium aluminium borosilicate, Mica, Tin Oxide, CI 77891, CI 77742, CI 77499, CI 77491, CI 19140, CI 15880, CI 77266, CI 15850, CI 77510, CI 77163, CI 77000.


Pojemność: 10 ml


Cena: ok. 16 zł


Do kupienia: klik



 Lakier  109 - dla mnie jest to pomarańczowa czerwień z którą z resztą ostatnio bardzo się polubiłam. Lakiery mają te same składy (oczywiście różnią się barwnikami) i naprawdę nie mam pojęcia jakim cudem tak diametralnie się od siebie różnią?! 109 to faworyt w kryciu, gdyż wystarcza mi jedna warstwa lakieru aby dobrze pokryć płytkę. Z trwałości jestem bardzo zadowolona. Po 48h delikatnie starte końcówki przy dwóch paznokciach. Na trzeci dzień dokonałam małych poprawek na końcówkach i nosiłam ten lakier na paznokciach kolejne trzy dni. Dnia piątego końcówki były już widocznie starte, ale lakier wyglądał nadal ładnie. Kolor lakieru po kilku dniach trochę blaknie i bardziej zaczyna przypominać pomarańcz, ale mi ten fakt zupełnie nie przeszkadza :).


Schnięcie jest według mnie dobre, faktycznie po 4 minutach lakier jest już znacznie podeschnięty, jednak na całkowite wyschnięcie należy czekać znacznie dłużej.


Na lakier nie stosowałam żadnych top-coat'ów. Nie użyłam również bazy pod lakier, gdyż wiem, że nie każda jej używa :). Lakier nie zabarwił płytki moich paznokci, dobrze się zmywa i nie odkleja się płatami od paznokcia po wyschnięciu :). Jednak jestem za tym aby mimo wszystko przed nałożeniem kolorowych lakierów jakąś bazę zastosować.



 Lakier w kolorze połyskującego fioletu wbrew pozorom na tle czerwieni wypadł bardzo blado! Jest to najmniej udany odcień z tych, które posiadam. Na paznokciach wygląda ładnie, jednak do pełnego krycia potrzebujemy trzech solidnych warstw. Nie jest to na szczęście szczególnie uciążliwe, gdyż pędzelkiem lakierów La Rosa operuje mi się świetnie. Pod względem łatwości i szybkości malowania lakiery La Rosa są w moim rankingu na czele razem z lakierami Loreal Color Rich - chociaż moje nowe "nabytki" mają standardowy, wąski pędzelek. Schnięcie jest takie same przy wszystkich trzech kolorach. Ze względu na ciemny kolor lakieru warto pamiętać o bazie. Trwałość lakieru to 3 dni, przy czym na drugi dzień końcówki są już widocznie starte.


 Ostatni lakier to czerwień. Ten odcień jest trochę podobny do 109. Pod względem jakości znajduje się po środku. Do ładnego krycia potrzebujemy dwóch warstw. Schnięcie takie same jak w przypadku poprzednich lakierów. Lakier trzymał się u mnie przez 4 dni przy czym ostatniego dnia zaczął odklejać się od paznokci płatami jak przy zastosowaniu bazy peel-off. Aplikacja lakieru jest równie przyjemna jak w przypadku pozostałych dwóch odcieni. Konsystencja lakierów La Rosa jest dla mnie idealna, niezbyt gęsta, ale również nie za rzadka.


Który kolor podoba się Wam najbardziej? :)


Po więcej produktów tej firmy zapraszam na stronę: www.larosa-profesionales.pl