czwartek, 8 października 2015

Lovely, Color Wear Long Lasting. Pomadki w kredce, moja recenzja.


Lovely, Color Wear Long Lasting. 





Pomadki w pisaku z Lovely testuję od czerwca, są one nadal dostępne w sprzedaży a ich cena w Rossmannie to 7,49 zł. Czy w takiej cenie da się kupić dobry produkt do ust? 
Jak już wiele razy udowodniono tanie nie zawsze znaczy złe. Ta zasada działa również w drugą stronę, co często okazuje się bolesne dla naszego portfela. 


Posiadam trzy z czterech odcieni 1 (czerwona), 2 (jasny róż) i 3 (beż). Oczywiście stwierdzenie "Long Lasting" jest mocno naciągane i w tych szminkach i w wielu innych, to chyba ulubione sformułowanie producentów. Tak bardzo je lubią, że wciskają, gdzie się da. 12 godzin trwałości? Jeżeli nie będziemy ruszać ustami, a co za tym idzie nie będziemy przez ten czas mówić, jeść i pić to być może tyle wytrzyma, nie mam jednak ochoty tego sprawdzać ;)Wiadomo jednak, że nie warto wierzyć w obietnice producenta, najlepiej sprawdzić produkt osobiście, lub zaczerpnąć opinii osoby postronnej.


Pomadki nakłada się całkiem przyjemnie, czasami operuje się nimi dosyć tempo - zwłaszcza, gdy trzymam je w chłodnym miejscu. Kolor schodzi równomiernie, jednak pigment słabo "wżera się" w usta przez co nie polecam używać ich przed wypadem na kawę ;) Jeżeli już mamy taki zamiar, dobrze byłoby nałożyć cieńszą warstwę szminki i dodatkowo odcisnąć usta na chusteczce higienicznej. Szminka trzyma się na ustach przyzwoicie 2-4 godziny, w zależności od tego co w tym czasie robimy. Nie zauważyłam, żeby miały wpływ na kondycję ust, potrafią podkreślać suche skórki, ale nie powodują wysuszania. Jeżeli chodzi o kolory to oczywiście jest kwestią gustu i dopasowania.

Moją faworytką jest czerwień, przy mojej jasnej karnacji wygląda bardzo żywo, odcień jest chyba neutralny, gdyż jako nieliczna z czerwieni ta wyjątkowo mi pasuje. Róż lubię używać w ramach delikatnego, codziennego makijażu. Jeżeli jednak macie naturalnie ciemniejsze usta i karnację to ta z numerem 2 może okazać się dla Was zbyt blada. Najgorzej wypada nr 3, który uważałam za pewniaka. Lubię szminki w kolorze nude, ale ta kompletnie mi nie pasuje. Na moich ustach wygląda na jasny brąz wpadający w pomarańcz co czasem daje wrażenie jakbym wysmarowała się złotą pomadką. Wykończenie dla mnie jest idealne, to coś pomiędzy satyną a matem.


Opakowania odzwierciedlają cenę, zwłaszcza zatyczki, które nietrudno połamać. Jeżeli producent zdecydowałby się na wprowadzenie nowych kolorów pewnie byłabym pierwsza przy szafie z Lovely. Pomadki w kredce tej marki moim zdaniem nie odbiegają jakością od tych ze średniej półki cenowej a od niektórych są nawet lepsze (np. od szminek w kredce Astora). Mają kilka wad, ale mimo wszystko sięgam po nie bardzo często i jestem z nich zadowolona :)


9 komentarzy:

  1. Ładna ta czerwień. Nude brzmi jakby było to coś dla mnie, lubię ciepłe, złotawe kolory. Miałam kiedyś pomadkę z Lovely, tzn. jak jeszcze używałam pomadek:) i była ok, tzn jakość adekwatna do ceny;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się ten delikatny róż, chętnie bym jej używała, prawie się nie rzuca w oczy ze usta są pomalowane. Sama z pomadek w pisaku nigdy nie korzystała. Może się kiedyś skuszę odwiedzajac drogerie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta różowa mi się spodobała, taka subtelna, lubię takie odcienie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie spodziewałabym się takie "różnorodności" w odcieniu nud, a szkoda, bo to własnie te popularne nudziaki lubię najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę się im przyjrzeć w drogerii bo mi się podobają..

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo ładnie wyglądają na ustach! muszę się im przyjrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Podoba mi się ta czerwień na Twoich ustach - świetnie komponuje się z cerą :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszelkie formy aktywności na moim blogu. Każdy szczery komentarz daje mi mnóstwo siły i całą masę radości!