czwartek, 10 września 2015

W starym kinie...


Popularność sieciowych kin rozmieszczonych w wielu miastach jest ogromna. Na bok odchodzą mniejsze, mniej nowoczesne, ale dla mnie jakże klimatyczne miejsca. Uwielbiam oglądać filmy w starym kinie. Zwykle jest tam spokojniej, mniej tłoczno a ludzie przychodzą faktycznie na film - a nie po to, aby pogadać i się najeść. Nie zrozumcie mnie źle - nie sugeruję, że Ci, którzy wolą oglądać film w nowoczesnym kinie nie potrafią się zachować, mam tutaj na myśli w dużej mierze młodzież. Jednak nie mam zamiaru wrzucać wszystkich do jednego wora. Niestety, w starszym kinie często repertuar jest dużo mniej bogaty (przynajmniej tak jest w moim mieście). Nie ma się co dziwić, zdarzyło mi się, że nieraz na sali oprócz mnie były tylko dwie osoby. Wykupienie filmu z pewnością nie jest tanie.



Kiedy wspominam wśród znajomych o tym, że wybieram stare kino i jego klimat często patrzą na mnie ze zdziwieniem a niekiedy nawet mam wrażenie, że ze współczuciem. Wszystkie małe kina w Elblągu zostały już dawno zlikwidowane. Ostatnie w którym miałam jeszcze okazję coś obejrzeć, kino "Syrena" zostało zburzone 7 lat temu a nieczynne było już dużo wcześniej. Cały czas w pamięci mam drewniane fotele i klimat tamtego miejsca. Uchował się jedynie "Światowid" mimo, że w pobliżu powstało większe, sieciowe kino. Mam nadzieję, że utrzyma się jeszcze wiele lat.

Mam słabość do starego kina, starych samochodów i starych drewnianych mebli.

Mój post to trochę spóźniona odpowiedź na ciekawą, wrześniową akcję Mocnej Grupy Blogerów.




5 komentarzy:

  1. W Krakowie w jednym z kim kiedyś bardzo popularnych, jest obecnie... market. Jedynie zostały małe fragmenty wystroju i neon, świadczące o tym, ze kiedyś było tam kino. Ale tych mniejszych, niszowych jest jeszcze kilka i zdarza mi się w nich bywać od czasu do czasu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam małe kina studyjne z kameralną atmosferą :) W niektórych można się nawet napić kawy czy herbaty w trakcie seansu, więc to w ogóle czad!

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasem bywamy w kameralnym kinie, które ma chyba tylko jedną salę, a o przekąskach nie ma co myśleć. Takie miejsca mają magię!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mieszkając w Toruniu często chodziłam do takiego małego, starego kina. Tak jak mówisz, czasami zdarzało się, że na seansie nie było więcej niż 4-5 osób. Uwielbiałam to kino nie tylko za super klimat, ale również za to, że puszczali dużo ambitnego, polskiego kina.

    OdpowiedzUsuń
  5. W Warszawie jeszcze zostało kilka małych kin, ale wymieraja regularnie. Szkoda.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszelkie formy aktywności na moim blogu. Każdy szczery komentarz daje mi mnóstwo siły i całą masę radości!