wtorek, 25 lutego 2014

Puder utrwalająco-matujący Velvet HD Earthnicity

Puder utrwalająco-matujący Velvet HD Earthnicity
Puder utrwalająco-matujący Velvet HD Earthnicity sprawia, że skóra staje się miękka, gładka i aksamitna w dotyku. Jest on wielozadaniowy: podkreśli koloryt skóry, zmniejszy widoczność zmarszczek i rozjaśni cerę. Doskonale matuje – pochłania nadmiar sebum, nie dopuszczając do nieestetycznego błyszczenia twarzy przez wiele godzin. Nałożony na twarz nie daje afektu świecenia się(nie ma drobinek brokatu)-dodaje jedynie lekkiego, subtelnego blasku. Ten specjalistyczny puder sprawdzi się w codziennym użytku, jak i na większe okazje w błysku fleszy - gdzie innowacyjna formuła optycznie skoryguje strukturę skóry.
Komponuje się zarówno podkładami sypkimi jak i tradycyjnymi podkładami w płynie. Puder jest zapakowany w 30 ml słoiczek z sitkiem i zawiera około 4.5g produktu.
Earthnicity ma w swojej ofercie dwa rodzaje pudrów: Silk Glow o którym już wcześniej pisałam oraz Velvet HD. Ten pierwszy tworzy na skórze rozświetlającą taflę natomiast Velvet HD jest raczej pudrem matującym. Plastikowe opakowanie z sitkiem. Uważam, że otworki są troszkę zbyt duże przez co łatwo można puder rozsypać. Bardzo drobno zmielony, gładki, delikatny pyłek. Jego konsystencja jest rewelacyjna. Mimo, że puder ma biały kolor na twarzy zachowuje transparentność.
Świetnie sprawdza się do rozcierania różu, czy też bronzera dzięki temu, że nie zmienia koloru nałożonego przed nim produktu a bardzo łatwo i szybko można nim rozetrzeć granice. Ładnie matuje twarz, przy czym wygląda bardzo naturalnie. Po nałożeniu tego pudru twarz wygląda zdrowo i świeżo a błyszczenia pozbywam się na kilka godzin (mam cerę mieszaną). Nałożony w odpowiedniej ilości potrafi zdziałać cuda - pozostawia twarz gładką i przyjemną w dotyku :). Nie można jednak przesadzić z jego ilością bo będzie widoczny na skórze co wygląda mało estetycznie.
Mogłabym się pokusić o nazwanie tego produktu Photoshop'em w pudrze. Optycznie wyrównuje strukturę skóry, równocześnie zapobiega błyszczeniu i nadaje zdrowego blasku oraz ładnie odbija światło. Bardzo dobrze utrwala makijaż. Dla porównania róż mineralny Delicate z Earthnicity utrzymuje się na mojej skórze ok. 4-5 godzin a po przypudrowaniu pudrem Velvet HD jego trwałość przedłuża się do 8 godzin.
Pudełko nie jest do końca wypełnione, co widać na zdjęciu poniżej. Myślałam, że taka ilość kosmetyku szybko zostanie przeze mnie zużyta - myliłam się, puder Velvet HD jest naprawdę bardzo wydajny.
Ciężko byłoby porównać mi go do pudru Silk Glow, gdyż pełnią one zupełnie inne funkcje. Oba są świetne i z obu jestem bardzo zadowolona. Lubię również używać ich jednocześnie - nakładam wtedy Velvet HD na "strefę T" a Silk Glow na policzki.
Produkty Earthnicity testuję dzięki akcji „Naturalne Testowanie”.
KOD RABATOWY -20%: ZIMASCGKY, ważny do 28 lutego.

Zapraszam również do zapoznania się z:
Kosmetyki mineralne – podstawowe informacje.

Pewnego dnia w grudniu...


Pewnego dnia w grudniu...



Martyna Ochnik autorka "Pewnego dnia w grudniu" jest Warszawianką. Jako absolwentka biologii na Uniwersytecie Warszawskim, podjęła pracę w laboratorium szpitalnym. Dało jej to możliwość obserwowania ludzkich typów. Jednym z jej zainteresowań była niegdyś astrologia. Zadebiutowała w 2008 roku powieścią "Pan Wichrów i Powiewów". Natomiast w 2011 roku wydawnictwo Zysk i S-ka opublikowało książkę pod tytułem Oszołomy - jedną z pierwszych powieści opowiadających o wydarzeniu w Smoleńsku.

"Pewnego dnia w grudniu" to pierwsza z książek Martyny Ochnik, którą przeczytałam. Czas powieści osadzony jest na koniec PRL'u i początek Trzeciej Rzeczpospolitej. Autorka przedstawia smutną historię pewnej dziewczyny. Cała opowieść ma w sobie dużo tajemnicy, delikatnie okraszona mrokiem wciąga czytelnika, stopniowo tworząc coraz silniejszą potrzebę rozwiązania zagadek i znalezienia odpowiedzi na pojawiające się pytania.

Książka skrywa w sobie dwa rodzaje narracji, dwa różne czasy, dwie różne historie, które w połączeniu dają pełny obraz fabuły. Stanowi swojego rodzaju układankę. Dokładając klocek raz z jednej raz z drugiej strony dochodzimy do końca, gdzie owe części układanki składają się w całość. Jest to z pewnością rodzaj powieści szkatułkowej. Dzięki takiej budowie możemy poznać dwie główne bohaterki: Barbarę i Polę.

Barbara spotkała dawno nie widzianą znajomą Annę, która opowiedziała jej historię Poli. Dziennikarka zaszokowana losem dziewczyny postanowiła na własną rękę rozpocząć śledztwo. Barbara dała do przeczytania rękopis powieści o losach Poli swojemu koledze...

Utwór literacki rozpoczyna opowieść o rodzicach Poli. Ta część książki była dla mnie najbardziej monotonna i niezajmująca na tyle, że ciężko było mi przebrnąć przez te kilka pierwszych stron.

Apolonia - już od samego poczęcia nie miała łatwego życia. Niechciana przez matkę. W późniejszym czasie przeżyła kilkukrotnie śmierć bliskich jej osób. Z nauką nie miała problemów - mówiono, że posiadała talent literacki.  Chodząc do szkoły znalazła oparcie w Michale, w późniejszym czasie również w Dorocie, która towarzyszyła jej w codziennych zmaganiach. Czytała dużo książek. Ze względu na brak planów na przyszłość i niechęć do wszystkich tych rzeczy, którymi interesowały się inne dziewczęta w jej wieku, posądzano Polę o autyzm. Dziewczyna miała nadprzyrodzoną zdolność, którą była niezamierzona anomalna perturbacja (psychokineza). W późniejszym czasie Pola zainteresowała się również ezoteryką a jeszcze dalej techniką wpływania na świadomość pokazującą, iż nie istnieje coś takiego jak "przypadek". Podążając głębiej za historią dziewczyny wchodzimy w coraz bardziej mroczne i niewytłumaczone zjawiska.

Jest to pozycja, którą na pewno warto przeczytać - zapisze się w mojej pamięci jeszcze na długo. Historia Poli najpierw mocno chwyta za serce z taką siłą, że niejednokrotnie zdarzyło mi się przecierać wilgotne kąciki oczu. Niestety zakończenie mocno mnie rozczarowało, ponieważ zostawiło po sobie szereg pytań bez odpowiedzi. Przez coraz to rosnące napięcie oczekiwałam po zakończeniu czegoś rozluźniającego - odrobiny uśmiechu. W zamian otrzymałam nierealną scenę (podchodzącą pod fantastykę) wieńczącą do pewnego czasu tak realistyczną i wzruszającą historię. Nie spodziewałam się odnalezienia tak wielu fantazyjnych historii w tej powieści. Brakuje mi również rozwinięcie wątku Barbary. Mimo wszystko polecam lekturę tej książki, niekoniecznie pewnego dnia w grudnia - po prostu kiedykolwiek.

Moja ocena: 7/10

autor: Martyna Ochnik
tytuł: "Pewnego dnia, w grudniu"
wydawnictwo: Zysk i S-ka
data wydania: Poznań 2013
 
 

poniedziałek, 24 lutego 2014

Mineralne cienie Earthnicity - Tarnished i Snow.

Mineralne cienie Earthnicity - Tarnished i Snow.




Earthnicity Mineralne cienie do powiek

Cienie mineralne Earthnicity są niezwykle trwałe, a ich kolory zachwycają nasyceniem naturalnych barw. Dostępne są w wielu wyjątkowych odcieniach.

Nasze cienie do powiek zapakowane są w 3 ml słoiczki z sitkiem, w których znajduje się około 1,2 g produktu.

Cena detaliczna 31,99 zł

Dostępność: klik


Niedawno pisałam Wam o dwóch kolorach cieni mineralnych Earthnicity - klik. Dziś pokażę Wam kolejne dwa:

SNOW – odcień śnieżnobiały, odpowiedni do podkreślania lub uwydatniania

TARNISHED – głęboki odcień brązowego, rozświetlający

O tym jak współpracuję się z cieniami Earthnicity pisałam już w poprzednim poście. Chciałaby jednak jeszcze coś dodać. Cień Tarnished osypuje się trochę bardziej niż pozostałe odcienie, które testowałam, ale jest to często spotykane w przypadku ciemniejszych kolorów. Dodatkowo podczas mocniejszego rozcierania cienia robi się on bardziej matowy niż rozświetlający.

Tarnished - jest dosyć "trudnym" cieniem, którego raczej nie da się nałożyć w pośpiechu. Należy dłużej z nim popracować aby efekt był zadowalający. Ma bardzo ładny, mało spotykany odcień, które określiłabym jako brąz wpadający w szary.

Na przedstawionych zdjęciach cień Tarnished nałożyłam na zewnętrznej części górnej powieki.

Snow - biały cień, który powinien znaleźć się w każdej damskiej kosmetyczce. Ładnie na-pigmentowany, odświeża spojrzenie, nałożony na wewnętrzny kącik oka świetnie podkreśla i rozświetla makijaż.

Na przedstawionych zdjęciach cień Snow nałożyłam na wewnętrzny kącik.



Jeżeli zainteresowałam Was kosmetykami Earthnicity to mam dla Was niespodziankę :)

Produkty Earthnicity testuję dzięki akcji „Naturalne Testowanie”.


KOD RABATOWY -20%: ZIMASCGKY, ważny do 28 lutego.

Zapraszam również do zapoznania się z:





Yankee Candle - Pink Sands


Yankee Candle - Pink Sands


O zapachu...


To nie jest sen utalentowanego surrealisty, albo twórcze szaleństwo grafika odpowiedzialnego za obróbkę wakacyjnych zdjęć! Plaża usypana z różowych piasków naprawdę istnieje! Żeby tam się dostać wystarczy dobrze rozgrzać wosk Pink Sands. Kiedy kompozycja zacznie unosić się w powietrzu – poczujemy zapach bajkowych, egzotycznych, kolorowych kwiatów wychylających się łapczywie w kierunku słonecznych promieni. Wkrótce też dotrze do nas aromat słodkiej wanilii i orzeźwiających cytrusów rosnących w gajach usadowionych na skraju fantazyjnych, różowych wydm.

O woskach...


Woski Yankee Candle są tak intensywnie aromatyczne, że same z siebie – nawet schowane w szafie czy szufladzie – emanują pięknymi, naturalnymi nutami. Najlepiej jednak urocze tarteletki sprawdzają się w parze z dekoracyjnymi podgrzewaczami. Po umieszczeniu wosku w miseczce kominka i podgrzaniu go neutralną świecą, tarteletka topi się przez osiem godzin, wydzielając mocny, długo wyczuwalny aromat. Każdy wosk Yankee Candle wykonany jest z naturalnych składników, a własnoręczne mieszanie i rozgrzewanie w tym samym czasie kilku tarteletek staje się wyśmienitą okazją do stworzenia autorskich, wnętrzarskich perfum.


Pink Sand to wosk chwalony i dobrze oceniany, mnie jednak nie zachwycił, nie porwał - w ogóle do siebie nie przekonał. Obiecanych cytrusów po rozpuszczeniu nie wyczuwam. Robi się natomiast słodko i nijak. Gdybym miała wymyślić zapach objadania się owocowymi cukierkami na tle kwiecistego ogrodu w bardzo nudny dzień byłby on idealnym odzwierciedleniem Pink Sands. Być może, nie potraktowałabym go tak krytycznie, gdyby nie fakt, że za każdym podejściem zostawił po sobie ból głowy i potrzebę wietrzenia mieszkania. Bez różnicy, czy rozpuściłam jego małą, czy większą ilość - nie przekonał mnie do siebie. Pamiętam jednak, że komuś kto przyszedł w odwiedziny akurat niedługo po tym jak go paliłam przypadł do gustu. O gustach się nie dyskutuje :) Ja z pewnością nie chcę do niego wracać.

Specyfikację produktu oraz jego cenę znajdziecie tutaj.

Ten jak i inne zapachy Yankee Candle dostaniecie w sklepie Internetowym goodies.pl!

Wyczarovane Hand Made - Biżuteria i dodatki z charakterem

Wyczarovane Hand Made - Biżuteria i dodatki z charakterem



Wyczarovane to zakręcona biżuteria i dodatki do odzieży tworzone z pasją.

Inspirują nas szeroko pojęta moda alternatywna oraz horrory klasy B.

Staramy się, by nasze projekty były niepowtarzalne, dlatego powstają w pojedynczych egzemplarzach lub krótkich seriach.

Wykonujemy także projekty na zamówienie - wystarczy do nas napisać i zapytać o możliwość wykonania konkretnego pomysłu.

Zapraszamy do zapoznania się z naszą ofertą oraz do zakupów.





Dzięki uprzejmości Wyczarovane Hand Made trafiła do mnie masa wspaniałości! Jestem fanką horrorów i chociaż uwielbiam kolory zawsze fascynowały mnie mroczne, tajemnicze rzeczy. Przypadkiem trafiłam na Wyczarovane na Facebooku i przepadłam. Czaszki, oczy, siekiery, żyletki, truposze a to wszystko zaczarowane w biżuterii, która wcale nie ogranicza się do ponurych kolorów. Poza takimi ostrymi rzeczami Wyczarovane oferuje delikatniejszą biżuterię oraz ... no właśnie co? To zostawię na koniec.

Naszyjnik z krukiem  (?) to zdecydowanie mój ulubieniec. Z jednej strony przypominający oryginale serce z drugiej budzące niepokój stworzenie. Można byłoby doszukiwać się tutaj głębszego znaczenia. Naszyjnik zwraca uwagę i budzi zainteresowanie. Jest oryginalny. Co do jego wykonania - nie mogę niczego zarzucić. Nie wygląda kiczowato i tanio. Nie wiem z jakiego metalu został wykonany, ale nie powoduje on u mnie wysypki, mimo uczulenia na nikiel. Za duży plus uważam również łapkę przy zapięciu z napisem "Hand Made", świetny pomysł na "dopieszczenie" naszyjnika. Samo zapięcie nie jest mocno kłopotliwe. Szczerze nie lubię się z nim rozstawać :)


Bransoletki - ostatnio mam ich coraz więcej, mimo iż jeszcze niedawno zupełnie nie doceniałam tej części biżuterii. Bransoletka potrafi sporo wnieść do naszego stroju: ożywić go, dodać charakteru, delikatności, elegancji... Pierwsza z bransoletek wykonanych techniką makramy ma regulowane zapięcie, które obsługujemy za pomocą sznureczków. To bardzo fajne i niekłopotliwe rozwiązanie. Bez problemu nakładam i taką bransoletkę sama, bez konieczności proszenia kogoś o pomoc w zapięciu. Kolor biały jest bardzo uniwersalny, ale niestety szybko się brudzi. Wyczyszczenie takiej bransoletki nie stanowi jednak problemu. Ta bransoletka wygląda delikatnie i swoim charakterem kompletnie nie przypomina kruczego naszyjnika - mimo to również bardzo mi się podoba.

Kolejna bransoletka ma tradycyjny zapięcie i w całości jest granatowa - bez żadnych koralików, kamieni. Jej dodatkową ozdobą jest gwiazdka na końcu łańcuszka do regulacji. Mimo, że jest dosyć prosta to świetnie wygląda na ręce. Bardzo lubię zestawienie koloru granatowego z bielą. Zawsze brakowało mi dodatków właśnie w tym kolorze :) Bransoletka mimo, że ma intensywny, ciemny kolor po zamoczeniu nie farbuje - co niekiedy zdarzało mi się zaobserwować przy noszeniu innych bransoletek. Jest porządnie wykonana.

Trzecia - ostatni z bransoletek to moja faworytka. W pięknej, delikatnej zieleni zadłużyłam się od pierwszego wejrzenia. Ciekawe wykonanie i pomysłowe, łatwe w obsłudze zapięcie. Bez jakichkolwiek metalowych elementów. Pięknie prezentuje się na ręce i wygodnie się nosi. Przykuwa uwagę.

To nie wszytko! W Wyczarovane Hand Made znajdziemy również różnorodne ozdoby do włosów a wśród nich dosyć bogaty wybór kokardek. Jedna z takich kokardek trafia również do mnie. Stonowana - czarno biała. Koniecznie musicie zobaczyć jakie kokardowe wariacje czekają na nas w sklepie - klik!

Taka kokardka z pewnością może stać się niebanalną ozdobą niejednej fryzury.

Na koniec zostawiłam coś co prawie zwaliło mnie z nóg. Magnes, ale nie taki zwykły. To coś oryginalnego, pomysłowego z humorem. Co powiecie na mydło Zombinio? Od pierwszych dni śmierci, z lanoliną do skóry martwej i zniszczonej :) W sklepie najdziecie między inny magnes z kultowymi postaciami horrorów.



 Koniecznie zajrzyjcie do Wyczarovane Hand Made, to jedyne takie miejsce w sieci! :)



niedziela, 23 lutego 2014

Zarumieniłam się! Delicate, róż mineralny Earthnicity.


Zarumieniłam się! Delicate, róż mineralny Earthnicity.



Pisałam już o kilku kosmetykach mineralnych firmy Earthnicity, dziś chciałabym przedstawić Wam róż Delicate, które podbił moje serce!

Jest to delikatny, lekko brzoskwiniowy odcień, który pasuje nawet do bardzo jasnej karnacji - takiej jak moja. Opakowanie mieści w sobie 3,5 g dobrze na-pigmentowanego a co za tym idzie bardzo wydajnego różu. O tym, że jest przyjazny dla skóry pisać raczej nie trzeba, gdyż jest to oczywiste w przypadku dobrej jakości kosmetyków mineralnych. Plastikowe opakowanie z sitkiem, poręczne i wygodne w użytku. Róż bardzo łatwo się aplikuje i rozciera. Przypudrowany trzyma się na mojej skórze przez ok. 7-8 godzin, później wymaga poprawki.

Odcień jest bardzo neutralny i będzie pasował do różnych odcieni cery, mimo iż po nałożeniu na policzki może nas trochę wystraszyć, gdy jesteśmy właścicielkami bardzo jasnej karnacji. Nie ma się czego obawiać, wystarczy go dobrze rozetrzeć aby prezentował się świetnie :).

Na zdjęciu poniżej można zauważyć jak smutno i blado wygląda moja twarz bez różu oraz to jak optycznie "żywsza" i zdrowsza staje się po jego aplikacji.

Jest to jeden z najdłużej utrzymujących się róży jakie używałam. Zauroczył mnie głównie ze względu na swój kolor ♥ i brak podkreślania suchych skórek na policzkach.

Cena detaliczna 59,99 zł

Dostępność: klik

Jeżeli z jakiegoś powodu obawiasz się używania różu przeczytaj post do końca :)!



Wiem, że spora liczba kobiet obawia się używania różu. Uważam, że naprawdę warto jest się przemóc i poeksperymentować z tym kosmetykiem. Nie dość, że podkreśla on kości policzkowe to nadaje twarzy zdrowego, promiennego wyglądu. Twarz nie wygląda "płasko" jak w przypadku, gdy pokryjemy ją samym podkładem i pudrem. Policzki delikatnie pokryte różem z pewnością dodają uroku. Sama mam cerę naczynkową i spotkałam się z opinią, że nie powinnam używać różu. Ale dlaczego? Przecież po wyrównaniu kolorytu cery podkładem i zamaskowaniu niedoskonałości korektorem na mojej twarzy nie widać już tak mocno czerwonych policzków. Nie widzę zatem powodu, dla którego miałabym nie sięgać po róż :)

Jestem zdania, że w makijażu warto próbować wszystkiego, eksperymentować i krytycznym okiem obserwować efekty :)!


wtorek, 18 lutego 2014

Venisima - Twoja biżuteria, moja pasja.

Venisima - Twoja biżuteria, moja pasja. 



Już wiele razy pisałam o tym, że bardzo lubię wszelkie handmade. Biżuteria, której tworzenie jest czyjąś pasją zawsze skrywa w sobie jakieś tajemnice i jest w pewnym sensie magiczna. Biżuteria, którą znajdziemy w sklepie www.venisima.pl z pewnością się wyróżnia. Nie można jej autorce odmówić talentu i pomysłu. Są to często takie połączenia na które sama bym się nie zdecydowała - nieszablonowe, wyjątkowe, inne... Delikatne i urocze jak komplet, który otrzymałam. Nie jestem wielbicielką motylków, ale te wykonane z filcu wyglądają całkiem przyjaźnie. Drobne, różowawe koraliki dodają jeszcze więcej słodyczy. Antyalergiczne bigle nie uczulają mojej skóry nielubiącej niklu.

O tej porze noszenie takiej biżuterii nie przemawia do mnie, jednak jej widok kojarzy mi się z wakacjami, zwiewnymi sukienkami, ciepłą morską wodą i spacerami po plaży.


Zapraszam Was na wycieczkę po sklepie Venisima :)!

Zaglądajcie również na fanpage firmy.

środa, 12 lutego 2014

Yankee Candle - Lilac Blossoms

Yankee Candle - Lilac Blossoms



O zapachu...


Bez kwitnie w maju i swoim uwodzącym zapachem zapowiada rychłe nadejście upałów. Lawenda to natomiast aromat najmocniej kojarzący z sierpniem. A raczej – z sierpniowymi wczasami spędzanymi w samym sercu Prowansji. Obie nuty – zebrane w spójnym, uroczym wosku Lilac Blossom – tworzą pomost spinający letnie słońce, powiew ciepłego wiatru i wakacyjne, spędzane na wolnym powietrzu wieczory. Mieszanka bzu i lawendy hipnotyzuje i zachwyca w spójnej całości – łączącej to, co wydawało się być niemożliwe do połączenia.

O woskach...


Woski Yankee Candle są tak intensywnie aromatyczne, że same z siebie – nawet schowane w szafie czy szufladzie – emanują pięknymi, naturalnymi nutami. Najlepiej jednak urocze tarteletki sprawdzają się w parze z dekoracyjnymi podgrzewaczami. Po umieszczeniu wosku w miseczce kominka i podgrzaniu go neutralną świecą, tarteletka topi się przez osiem godzin, wydzielając mocny, długo wyczuwalny aromat. Każdy wosk Yankee Candle wykonany jest z naturalnych składników, a własnoręczne mieszanie i rozgrzewanie w tym samym czasie kilku tarteletek staje się wyśmienitą okazją do stworzenia autorskich, wnętrzarskich perfum.


Kupiłam ten wosk ze względu na to, że lubię zapach bzu, który wywołuje u mnie miłe skojarzenia. Lilac Blossoms nie do końca przypomina mi ten aromat. Ciężko również jest mi w nim wyczuć lawendę. To dziwna, dosyć mocna mieszanka. Nie skazuję jednak tego zapachu na straty. Pomimo, iż miałam co niego zupełnie inne oczekiwania ostatecznie udało mi się z nim polubić. Pachnie intensywnie nawet bez rozpuszczania, dlatego idealnie nadaję się do szuflady a ja szczególnie upodobałam go sobie w szafce z ręcznikami :) Ostatecznie połowa wosku wylądowała w przy ręcznikach a połowę wypaliłam w kominku. Mała ilość wosku po lekkim odparowaniu pachnie dosyć przyjemnie i podejrzewam, że może znaleźć rzeszę swoich zwolenników :)

Specyfikację produktu oraz jego cenę znajdziecie tutaj.

Ten jak i inne zapachy Yankee Candle dostaniecie w sklepie Internetowym goodies.pl!

wtorek, 11 lutego 2014

Cienie mineralne Earthnicity w akcji - Champagne i Copper

 


Cienie mineralne Earthnicity w akcji - Champagne i Copper




Earthnicity Mineralne cienie do powiek

Cienie mineralne Earthnicity są niezwykle trwałe, a ich kolory zachwycają nasyceniem naturalnych barw. Dostępne są w wielu wyjątkowych odcieniach.

Nasze cienie do powiek zapakowane są w 3 ml słoiczki z sitkiem, w których znajduje się około 1,2 g produktu.

Cena detaliczna 31,99 zł

Dostępność: klik

CHAMPAGNE – cielisty odcień z matowym wykończeniem

COPPER – kolor miedziany z odcieniem pomarańczu, rozświetlający



Dzięki akcji "Naturalne testowanie z Earthnicity" mam również przyjemność testować cztery różne cienie mineralne. Dziś będzie o dwóch z nich. 



Kolor Copper od Earthnicity ma świetną pigmentację. Lubię nakładać ten cień, gdyż jego aplikacja to dla mnie sama przyjemność. Od dawna szukałam takiego odcienia miedzi. Copper pięknie komponuje się chyba z każdym kolorem, dlatego możemy dać ponieść się fantazji i za każdym razem używać go w innym połączeniu. Świetnie prezentuje się również nałożony solo na całą powiekę ruchomą. Copper wcale nie odbiega jakością od moich dotąd ulubionych cieni a biorąc pod uwagę cenę i pojemność to właśnie on przejmuje prowadzenie. W dodatku minerały zawsze będą u mnie "nad" zwykłymi kosmetykami. Miedź chociaż nie jest najjaśniejszym kolorem nie sprawia wiele problemów i nie osypuje się mocno podczas aplikacji. Niestety dotąd wszystkie ciemniejsze odcienie, nie ważne czy zwykłych cieni prasowanych lub sypkich czy minerałów okropnie męczyły mnie tym, że brudziły wszystko dookoła podczas aplikacji.



Cielisty cień Champagne jest bardzo delikatny. Fajnie sprawdza się jako baza pod inne cienie, oraz przy rozcieraniu nad załamaniem. Cielisty odcień można wykorzystać nakładając niewielką ilość przy rozcieraniu innych cieni lub nakładając go na powiekę w większej ilości. Nałożony solo da bardzo dyskretny efekt, ale ładnie wyrówna koloryt skóry.



Jestem bardzo zadowolona z tych cieni. Jeżeli chcecie się dowiedzieć co sądzę o pozostałych dwóch odcieniach śledźcie moje wpisy na bieżąco!



środa, 5 lutego 2014

W sukience do sukcesu - Dorota Stasikowska-Woźniak, Wioletta Uzarowicz.

W sukience do sukcesu - Dorota Stasikowska-Woźniak, Wioletta Uzarowicz.


Premiera: 23 października 2013r.

Opis książki: To kompendium wiedzy wizerunkowej nowoczesnej kobiety sukcesu, który pomoże Ci osiągnąć Twoje cele zawodowe, zachowując równocześnie harmonię i równowagę w życiu prywatnym. Ta książka jest o zmianie. Bardziej spektakularnej - zewnętrznej i często głębokiej, a nie zawsze od razu widocznej – wewnętrznej. Pokażemy Ci jak robią to inne, zobaczysz, jak krok po kroku możesz przeprowadzić te zmiany sama. Ponoć u kobiet bardzo często pierwszą oznaką mającej nadejść rewolucji w życiu jest gruntowna zmiana wyglądu. Coś w tym jest, prawda? Metamorfozy pokażą Ci jak bardzo makijaż, fryzura i strój mogą wydobyć i pokazać światu Twoją inną, nową twarz kobiety sukcesu.

Razem z nami możesz także nauczyć się jak dobierać strój, przygotować się do rozmowy z pracodawcą i napisać nowoczesne cv, jak kontrolować mowę ciała, panować nad emocjami, jak planować sukces, jak zarządzać domowym budżetem i w jaki sposób skutecznie dbać o zdrowie. 100 kroków do sukcesu to praktyczne porady ekspertek bazujących na własnym doświadczeniu zawodowym i pracy dla Dress for Success Poland.

Polecamy też rozmowy z naszymi VIPami. Panie których nazwiska zna każdy, które są wzorcem dla tak wielu Polek, opowiadają m.in. zasadach którymi kierują się w pracy, o zdarzeniach, które zmieniły bieg ich życia, o tym co pomaga im przeżywać trudne chwile i wychodzić zwycięsko z życiowych zakrętów.

Książka dla każdej kobiety. Poradnik, który warto przeczytać nie tylko wtedy, gdy planujemy dokonanie zmian w swoim życiu, ale również wtedy, gdy stoimy w miejscu nie robiąc ze sobą nic. Dzięki lekturze "W sukience do sukcesu" uzmysłowiłam sobie jak ważne są i ile korzyści mogą przynieść nawet najmniejsze zmiany. Nie tylko te wewnętrzne, ale także te, która widać na pierwszy rzut oka. Przecież w wielu sytuacjach najważniejsze jest pierwsze wrażenie.

Pierwszy rozdział poradnika to piękne zdjęcia kobiet, które przeszły przez metamorfozę. Większość z przemian jest naprawdę zaskakująca. Panie wywarły na mnie zupełnie inne wrażenie przed przemianą i po niej. Dzięki tak naprawdę niewielkiej przemianie - nowej fryzurze i dobrze wykonanemu makijażowi mało pewne siebie Panie stały się pięknymi kobietami sukcesu. Wszystkie przemiany były wykonywane w taki sposób, aby wygląd Pań pasował ich charakterowi i funkcji jakie pełnią. Chociaż to dopiero początek poradnika to już w tym momencie skusiłam się na przemyślenia, dotyczące tego jaka jestem naprawdę a jak przez mój wygląd widzą mnie inni ludzie.

W tej części znajdują się również podstawowe informacje na temat sztuki makijażu. Najbardziej interesujące wydały mi się być makijaże "krok po kroku". Dowiedziałam się kilku nowych rzeczy na temat tego jak powinien wyglądać makijaż do pracy, makijaż wieczorowy, czy też koktajlowy. Wszystkie makijaże wykonywane były przy pomocy kosmetyków firmy Loreal, którą osobiście bardzo lubię.

Dalej możemy zapoznać się z sylwetkami Beneficjentek Dress for Success Poland, dzięki którym dowiadujemy się jak metamorfoza zmieniła życie tych Pań.


Drugi rozdział przedstawia rozmowy o sukcesie i życiowej zmianie. Wyjaśnia kim jest dama i co to znaczy być damą sukcesu. Znajdziemy tu między innymi wywiad z Panią Jolantą Kwaśniewską czy też Panią Dorotą Soszyńską. Książka pokazuje życiowe zmiany i poczynania dam sukcesu - kobiet, które dzięki swojej własnej pracy, świadomości swoich atutów oraz słabości, przewidywalności i przedsiębiorczości osiągnęły zamierzony cel znajdując się na samym szczycie swojej kariery. Może dzięki wskazówkom tych Pań dla którejś z nas ten rok okaże się rokiem przełomowym w życiu?

Rozdział trzeci to 100 kroków do sukcesu - przebrnięcie przez niego zajęło mi najwięcej czasu, ale nie ze względu na to, że jest nieciekawy, czy też niesamowicie długi, ale na to, że warto poświęcić mu trochę więcej czasu i skupić się na wszystkich wypisanych krokach.


Pani Dorota Stasikowska-Woźniak zaprosiła do tworzenia tego rozdziału ekspertki i ekspertów, związanych z Dress for Success Poland. Czytając 100 kroków do sukcesu możemy stworzyć swoją własną drogę do zamierzonego celu. Nie są to sztywne reguły, ale wartości nad którymi powinnyśmy się zastanowić. Wskazówki na co warto zwracać uwagę i jak się zachowywać aby uzyskać przewagę i zyskać szacunek w oczach innych ludzi. Punkty o tym jak przygotować się na rozmowę kwalifikacyjną, jak napisać właściwe CV oraz przykładowe pytania z rozmowy kwalifikacyjnej i odpowiedzi na nie. Jak zachować się na rozmowie kwalifikacyjnej? Co powinnam mieć w swojej torebce idąc na rozmowę o pracę? Jak powitać pracodawcę? Jak powinien wyglądać nasz profil na portalu społecznościowym? Czy warto go posiadać? Na te i inne pytania znajdziecie odpowiedź w rozdziale trzecim.

100 kroków do sukcesu to rozdział który nie pisze jedynie autor ale również czytelnik, dzięki prowadzonej przez siebie Księdze Sukcesu.

Rozdział czwarty przedstawia organizację Dress for Success Poland. Opisuje to czym organizacja się zajmuje, jak doszło do jej powstania oraz prezentuje jej zasady i przedstawia osoby współpracujące z Dress for Success Poland.

Ostatnie dwa rozdziały dotyczą Warszawskiej Akadamii Wizerunku oraz Autorów poradnika.

Całość napisana bardzo swobodnym, zrozumiałym, dosyć luźnym językiem. "W sukience do sukcesu" to zbiór porad i wskazówek dla każdej kobiety, która chce osiągnąć w swoim życiu sukces, podnieść się z dołka i rozpocząć swoje życie na nowo. Pomaga dokonać przemiany na każdym kroku zaczynając od wyglądu zewnętrznego, dalej pokazując to jak powinnyśmy się zachowywać, kończąc na głębszej, wewnętrznej zmianie. Pomimo, iż tytuł książki na to zupełnie nie wskazuje również mężczyźni mogą znaleźć odpowiedzi na interesujące ich pytania w tym poradniku.


Książka dostępna na stronie www.burdaksiazki.pl: klik




wtorek, 4 lutego 2014

Glinka żółta - Fitomed - Recenzja


Glinka żółta - Fitomed - Recenzja



Glinka charakteryzuje się większą zawartością żelaza. Przypomina w swoim działaniu glinkę czerwoną . Stosowana jest w maseczkach oczyszczających do cery tłustej, mieszanej i wrażliwej. Ze względu na swoje zabarwienie wchodzi w skład pudrów antybakteryjnych domowej roboty oraz zawiesin punktowych do cery trądzikowej.

Cena: 13 zł....Dostępność: klik

Glinka żółta faktycznie ma podobne działanie do glinki czerwonej, wydaje mi się jednak, że jest ona odrobinę mocniejsza. Dzięki maseczce z żółtej glinki twarz jest dobrze oczyszczona i pozostaje matowa na dłużej. "Uspokaja" cerę, zwłaszcza zaczerwienione wypryski. Ta glinka (zresztą jak i inne glinki z Fitomed'u) jest bardzo ładnie zmielona, bez grudek. Dobrze się ją rozrabia. Bardzo łatwo się zmywa nawet samą wodą. Brak uczucia ściągnięcia i delikatnie zwężone pory to kolejne plusy tej glinki. Nakładam maseczkę na ok. 15 minut raz w tygodniu i cały czas pilnuję aby nie wyschła na twarzy spryskując ją hydrolatem. Lubię swoją cerę po jej użyciu - wygląda zdrowiej, promienniej i jest przyjemna w dotyku. Glinka żółta w odróżnieniu od zielonej nie robi mojej naczynkowej skórze krzywdy :) Glinka ponadto jest wydajna i ma nieodstraszającą cenę!



Skusiłam się również na zrobieniu pudru matującego z użyciem tej glinki. Tak naprawdę nie wiedziałam co i w jakich proporcjach ze sobą połączyć. Udałam się do apteki i Pani farmaceutka poleciła mi zasypkę Alantan. Połączyłam ze sobą glinkę i Alantan oraz dodałam trochę podkładu mineralnego, dzięki czemu puder zyskał nawet fajne krycie. Tak powstały puder fajnie matuje moją cerę i mam wrażenie, że pomaga mi szybciej pozbywać się wyprysków. Jego jedyny minus to to, że podczas aplikacji dosyć mocno pyli.
A Wy lubcie glinki? Jakich używacie? :)

Kolejny raz dziękuję firmie Fitomed za możliwość przetestowania świetnych, naturalnych kosmetyków!

poniedziałek, 3 lutego 2014

Skarby Syberii: Szampon Agafii przeciw wypadaniu włosów i Pianka doMycia Twarzy z Organicznym Ekstraktem Arcydzięgla. Recenzja.

Skarby Syberii: Szampon Agafii przeciw wypadaniu włosów i Pianka do Mycia Twarzy z Organicznym Ekstraktem Arcydzięgla. Recenzja.



Łopian włączony w skład szamponu odżywia skórę głowy i wzmacnia cebulki włosów. Specjalnie dobrane zioła i aktywne składniki regulują wytwarzanie enzymów i zapobiegają ich wypadaniu. Naturalna baza mydlana skomponowana na bazie pięciu ziół delikatnie oczyszcza skórę głowy
Nie zawiera SLS i parabenów. Zawiera naturalne saponiny, wyciąg z łopianu



  • Olej z łopianu większego (Arctium Lappa Root Extract)- znany jest ze swoich właściwości wzmacniających, działa także jako stymulant na porost włosów ,usuwa łupież ,koi podrażnienia i swędzenie skóry głowy. 

  • Kora dębu ( Cortex Quercus Extract)-. zawiera garbniki , które mają działanie ściągające, ma także właściwości antyseptyczne i przeciwzapalne, stosowana jest do pielęgnacji przetłuszczających się włosów , nadaje włosom połysk i piękny, głęboki koloryt, odświeża i pielęgnuje. 

  • Babka zwyczajna (Plantago Major Leaf Extract)- wykazuje działanie przeciwzapalne, łagodząco i ochronnie wpływa na błony śluzowe oraz skórę. 

  • Szałwia (Salvia Officinalis Extract)- działa na włosy stymulująco, odżywia oraz wzmacnia je, działa odświeżająco na skórę głowy, zapobiega podrażnieniom. Dzięki niej włosy stają się zdrowsze i piękniejsze. Ponadto szałwia ma właściwości odkażające skórę głowy. Dodatkowo przeciwdziała nadmiernemu przetłuszczaniu i rozszerzaniu się porów. Hamuje proces wypadania włosów oraz ma właściwości lecznicze, przeciwłupieżowe, szałwia może również lekko przyciemnić oraz pogłębić ciemny kolor włosów.

  • Smółka z szyszek chmielowych (Humulus Lupulus (Hops) Cone Tar)- wzmacnia cebulki włosów, leczy łupież, nadaje włosom blasku, stymuluje ich wzrost , ogranicza świąd skóry głowy i przetłuszczenie włosów, opóźnia siwienie.

  • Miodunka plamista (Pulmonaria Officinalis)- zawiera sapoiny, alantonine, flawonoidy, kwasy organiczne, śluzy, garbniki i sole mineralne, reguluje metabolizm skóry, ma działanie przeciwzapalne, antyseptyczne i zmiękczające, wzbogaca skórę witaminą C, wzmacnia cebulki włosowe. 

  • Pokrzywa (Urtica Dioica Leaf Extract)- obfituje w mikroelementy, witaminy, kwasy organiczne i związki aminowe, poprawia stan cery, paznokci i włosów nadając im piękny połysk, zmniejsza wypadanie ,włosy stają się wzmocnione, zregenerowane, jest pomocna w walce z łupieżem i łojotokiem, zmniejsza przetłuszczanie.

  • Prawoślaz (Althaea Officinalis Root Extract) - bogaty w substancje o charakterze nawilżającym działa osłaniająco, zmiękczająco i pozwala utrzymać prawidłowe nawilżenie.

  • Mydlnica lekarska (Saponaria Officinalis Root Extract )- delikatnie myje włosy , zawiera naturalne saponiny, związki te charakteryzują się działaniem oczyszczającym, zmiękczającym, ponadto działają przeciwbakteryjnie, przeciwgrzybiczo, przeciwwirusowo i przeciwzapalnie, pomocna przy łojotokowym zapaleniu skóry głowy, łupieżu i wypadaniu włosów.

  • Lukrecja gładka (Glycyrrhiza Glabra Root Extract)- delikatny środek pieniący, oczyszczający skórę.

  • Szarłat zwisły (Amaranthus Caudatus Seed Extract) - stosowany do włosów i skóry owłosionej (wypadanie włosów, rozdwajanie włosów, łamliwość, brak połysku, wypryski na skórze głowy), wzmacnia cebulki włosowe.

  • Gipsówka błyszcząca (Gypsophila Siberica)-posiada działanie lecznicze, oczyszczające, tonizuje i odżywia włosy.

  • Olej z głogu jednoszyjkowego (Crataegus Monogyna Oil) - stosowany głównie w preparatach do pielęgnacji włosów (przy suchych, kruchych, łamliwych, a także tłustych włosach, ze skłonnością do łupieżu).

  • Olej z kolendry(Coriandrum Sativum Oil) – stosowany przy łojotoku i wypadaniu.



Sposób użycia: nanosimy szampon na wilgotne włosy masującymi ruchami do otrzymania piany. Zmywamy wodą. Nadaje się do codziennego stosowania

Pojemność - 350 ml

SKŁAD (INCI): Aqua with infusion of Arctium Lappa Root Extract enriched by extracts : Cortex Quercus Extract, Plantago Major Leaf Extract, Salvia Officinalis Extract, Humulus Lupulus (Hops) Extract, Pulmonaria Officinalis Extract, Urtica Dioica Leaf Extract, Althaea Officinalis Root Extract; Magnesium Laureth Sulfate, Cocamide DEA, Cocamidopropyl Betaine, Cocoglucoside, Guar Gum; Extracts Saponaria Officinalis Root Extract, Glycyrrhíza Glábra Root Extract, Amaranthus Caudatus Seed Extract, Gypsophila Paniculata Extract, Sodium Chloride, Oils: Crataegus Monogina Oil, Coriandrum Sativum Oil, Tocopherol, Ascorbic Acid, Panthenol, Pyridoxine HCI, Citric Acid, Parfum, Polygala Vulgaris Extract, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Benzyl Alcohol.


Szampon ma fantastyczny skład! Dużo ziołowych ekstraktów i przede wszystkim brak SLS'ów. Delikatny, lekko ziołowy zapach jest naprawdę słabo wyczuwalny.

Szampon średnio się pieni, ale mimo to jest dosyć wydajny. Nie jest to wydajność taka jak przy szamponach zawierających mocne środki pieniące, ale starczył mi on z pewnością na dużo dłużej niż np. szampony z Alterry czy szampon Babydream.

Nie plącze włosów, a nawet wręcz przeciwnie - sprawia, że są miękkie, wygładzone i nie napuszone. Nie ma konieczności używania odżywek ułatwiających rozczesywanie włosów. Świetnie nadaje się do włosów przetłuszczających się, czyli takich jak moje - sprawia, że są one troszkę dłużej świeże. Po dłuższym stosowaniu zauważyłam, że włosy trochę mnie wypadają i ogólnie wyglądają na zdrowsze i mocniejsze. Szampon nie rozwiąże jednak z pewnością poważniejszych problemów z wypadaniem i przerzedzaniem się włosów. Dobrze zmywa z włosów oleje i oczyszcza skórę głowy. Jest delikatny i nie wysusza ani nie podrażnia skóry.

Ogólnie jestem na tak, chociaż nie wiązałabym z tym szamponem zbyt dużych nadziei jeżeli chodzi o zahamowanie wypadania włosów.

Był to mój pierwszy rosyjski szampon, ale teraz wiem, że z pewnością nie ostatni :). Oferta rosyjskich szamponów to z pewność coś wartego uwagi! :)

Cena: aktualnie 12,90 zł (cena promocyjna)

Dostępność: klik




Organiczny ekstrakt z arcydzięgla dzięki dużej ilości witamin i minerałów regeneruje, odżywia, nadaje skórze gładkości i elastyczności. Skóra nabiera naturalnego blasku. Organiczny olej z wiesiołka bogaty w kwas gamma-linolenowy posiada niezwykłe właściwości odmładzające i regenerujące. Ekstrakt z magnolii działa łagodząco i regenerująco, a ekstrakt z lilii zapobiega powstawaniu zmarszczek i fotostarzeniu skóry.

Produkt nie zawiera :
• SLS
• SLES
• Parabenów
• Glikoli
• Ftalanów
• Silikonów
• Syntetycznych barwników

Pojemność 150 ml

Sposób użycia:
Nanieść piankę na wilgotna skórę twarzy delikatnymi masującymi ruchami, a następnie zmyć wodą.

Najczęściej do mycia twarzy używam żeli, ale zdarzało mi się również sięgać po pianki - zwłaszcza te antybakteryjne do cery z zanieczyszczeniami. Tym razem to coś zupełnie innego niż zawsze. Ta pianka to produkt wyjątkowy :). Ma przyjemny, jednak dla mnie zbyt intensywny zapach co uważam za jej minus, dodatkowo konsystencja jest dla mnie odrobinę zbyt rzadka. Dalej posypią się już same komplementy :). Skład jest bardzo przyjemny, nie ma w nim niepotrzebnych ulepszaczy (poza kompozycją zapachową) i drażniących środków myjących.


Skład: Aqua with infusions of: Organic Angelica Archangelica Extract, Organic Oenothera Bieniss Oil, Magnolia Acuminata Bark Extract, Lilium Candidum Flower Extract, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Decyl Glucoside, Coco-Glucoside, Glyceryl oleate, Parfum, Sodium Benzoate, Potasium Sorbate, Citric Acid.


Czuję, że jest to idealny produkt dla cery takiej jak moja: mieszanej, ale zarazem wrażliwej i naczynkowej. Nie podrażnia skóry, ale świetnie ją oczyszcza i matowi. Nie wysusza skóry. Lubię swoją twarz po użyciu tej pianki! Jest odświeżona, "uspokojona" i nie świeci się w "strefie T". Dodatkowo pianki dobrze zmywa resztki makijażu. Wydajność produktu jest naprawdę bardzo dobra, przy codziennym używaniu oceniam ją na ok. 3 miesiące.


Pochwała należy się również za opakowanie, które do mnie zdecydowanie przemawia. Bezawaryjna pompka, ładna szata graficzna - czego chcieć więcej? :)


Tylko ze względu na zapach będę szukała czegoś innego - gdyby był on delikatniejszy pianka trafiłabym na 1 miejsce w liście kosmetyków do oczyszczania twarzy jakie dotąd używałam. Widziałam jednak opinie, w których zapach tego produktu był bardzo chwalony, więc to wszystko zależy od gustu :) Owszem! Jest przyjemny, jednak dla mnie zbyt intensywny.




Cena: 24,90 zł

Dostępność: klik


Oba produkty pochodzą ze sklepu Skarby Syberii.

niedziela, 2 lutego 2014

Mój krem do cery naczynkowej, suchej i wrażliwej. Fitomed.


 Mój krem do cery naczynkowej, suchej i wrażliwej. Fitomed.


Zgodnie z obietnicą prowadzenia dalszych prób laboratoryjnych mam przyjemność zaproponować kolejny krem z serii „Mój krem” z naszym ulubionym składnikiem – masłem kakaowym. Receptura kremu została przygotowana z myślą o pielęgnacji naszej skóry w okresie przejściowym między zimą a wiosną, wtedy gdy jest ona szczególnie narażona na oddziaływanie trudnych warunków pogodowych.
Mój krem №2 dzięki zastosowaniu najlepszych surowców kosmetyki naturalnej chroni przed mrozem i wiatrem, zapobiega przesuszaniu skóry, a także zaczerwienieniom i pękaniu naczynek włosowatych.
Receptura kremu №2 została pozytywnie zaopiniowana podczas zabiegów w gabinecie kosmetyki holistycznej MIMI, prowadzonym przez Panią Ewę Wanke.
 
Skład  kremu №2

Najważniejsze składniki: ceramidy, lecytyna, masło kakaowe, hydrolat oczarowy, liposomy.

Skład INCI: aqua, hamamelis virginiana flower water, theobroma cacao seed butter, vitis vinifera seed oil, wheat germ oil, lecithin, aesculus hippocastanum extract, hamamelis virginiana extract, arnica montana extract, glycerin, hydroxyethyl acrylate, sodium hyaluronate, sodium acryloyldimethyl taurate copolymer, D-panthenol, trilaureth-4-phosphate, caprylic/capric triglyceride, peg-7 glyceryl cocoate, ceramide 6, rutin, sorbitol, lactic acid, ascorbic acid, phenoxyethanol, ethylhexylglycerine.
Nie zawiera parabenów

Działanie kremu №2Ochrona przed mrozem i wiatrem.Masło kakaowe oraz olej z ceramidami i lipidami wzmacniają i uszczelniają tkankę warstwy rogowej dostarczając substancji lipidowych. Naskórek nie wysusza się nadmiernie pod wpływem wiatru lub mrozu i jest bardziej odporny na niekorzystne czynniki zewnętrzne.
 
Ochrona przed nadmiernym wysuszaniem się skóry w ogrzewanych pomieszczeniachTę funkcję zawdzięczamy również obecności masła kakaowego oraz oleju z ceramidami i lipidami. Krem dostarczając lipidów uszczelnia naskórek. Skutkuje to zmniejszonym parowaniem wody z jego powierzchni i dłuższemu utrzymywaniu się wody w komórkach naskórka. Skóra staje się bardziej nawilżona i mniej podatna na wysuszenie.  

Ochrona przed zaczerwienieniem i pękaniem naczynekNiskie temperatury, wiatr i centralne ogrzewanie sprzyjają osłabieniu ochronnych funkcji warstwy rogowej. Konsekwencją tego może być przejściowe zaczerwienie twarzy, które często doprowadza do pękania naczynek. Woda oczarowa jest skutecznym środkiem obkurczającym naczynka krwionośne. Koncentrat liposomowy z wyciągami z kasztanowca, oczaru wirginijskiego, arniki oraz z dodatkiem witaminy C i rutyny wzmacnia ścianki naczyń włosowatych, zapobiegając ich pękaniu.

Właściwości kremu №2Konsystencja tego kremu jest zbliżona do kremu №1 i przypomina masełko, które natychmiast „topi się” w zetknięciu ze skórą. Dzięki obecności płynnego masła kakaowego krem łatwo się rozsmarowuje i znakomicie wchłania.
Płynne masło kakaowe od wieków uważane jest za jeden z najlepszych środków kosmetycznych. Zawiera w sobie ponad 50% cennych substancji tłuszczowych. Posiada wyjątkową zgodność z naskórkiem, bardzo łatwo wnika w jego głąb. Dzięki temu błyskawicznie wprowadza substancje lipidowe w głębsze warstwy naskórka oraz uzupełnia obszary lipidowe w lipidy.
Krem №2, według naszych obserwacji, nie powoduje pieczenia i swędzenia skóry, posiada delikatny ziołowy zapach wody oczarowej.

Dla kogo jest krem №2Krem №2 polecany jest głównie do cery suchej oraz suchej i dojrzałej ze skłonnością do pękania naczynek oraz do cery naczynkowej. Można go stosować do pielęgnacji całej twarzy w tym okolic oczu, zarówno na dzień jak i na noc, w zależności od indywidualnych potrzeb. Cerę naczynkową należy dodatkowo tonizować w temperaturze pokojowej czystą woda oczarową lub w rozcieńczeniu z wodą w proporcjach 1:1.
Anna Kołodziejczak

Cena: 29 zł

Dostępność: klik klik


Mój krem nr 2 ma bardzo treściwą i dosyć tłustą konsystencję. Po zetknięciu ze skórą roztapia się jak masełko :) W jego zapachu wyczuwam głównie oczar. Pierwszy raz mam do czynienia z tak treściwym a zarazem szybko wchłaniającym się kremem.

Krem przynosi ulgę twarzy pokrytej rumieniem za co najbardziej go doceniam. Jest delikatny i nie powoduje szczypania ani pieczenia nawet nałożony na podrażnioną skórę. Niestety mam wrażenie, że jest dla mnie trochę zbyt ciężki, dlatego wolę stosować go na noc oraz w czasie, gdy moja skóra mocno potrzebuje jego pomocy. Wtedy po prostu robię sobie dzień bez makijażu i nakład na twarz porcję kremu - dzięki czemu mam wrażenia, że skóra jest wypoczęta i ukojona. Dodatkowo nie mogę o nim zapomnieć wtedy, gdy wiem, że spędzę sporo czasu na mrozie - dzięki jego ochronnym właściwościom moja cera nie reaguje tak źle na bardzo niskie temperatury.

Niestety zauważyłam wysyp "nieprzyjaciół" na twarzy w trakcie jego stosowania, nie mogę jednak jednoznacznie stwierdzić, czy jest to wina tego kremu, czy innego czynnika. Po "odstawieniu" liczba wyprysków się zmniejszyła. Ten sam krem od jakiegoś czasu używa również moja Mama, która posiada cerę cuchą, naczyniową, dojrzałą. U niej nic takiego nie ma miejsca. Dodatkowo krem bardzo fajnie nawilżył jej cerę.

Ja nadal mimo wszystko sięgam po niego - zwłaszcza ze względu na zabezpieczające i kojące działanie dla moich naczynek. Obecnie używam krem numer 2 jedynie na policzki i jestem z niego bardzo zadowolona. Rumień na mojej twarzy o dziwo jest coraz mniej widoczny, dlatego zamierzam kontynuować jego stosowanie.

No 2, jak i inne kremy z Fitomed ma bardzo dobry, naturalny skład zachowując przy tym dobrą cenę. Chętnie spróbuję jeszcze innej wersji kremu z Fitomed do stosowania na całej twarzy.

Znacie kremy z Fitomed'u? Który jest Waszym ulubionym? :)


Yankee Candle - Pink Dragon Fruit

Yankee Candle - Pink Dragon Fruit



O zapachu...


Pitaja zakwita tylko w nocy. W dzień natomiast – kusi aromatem oryginalnych, żywo różowych owoców. To właśnie one – truskawkowe gruszki – zebrane zostały na meksykańskich wakacjach, doskonale spreparowane i zamienione w sporą ilość wonnych olejków. Esencja wprost z serca smoczego owocu trafiła następnie do wnętrza wosku – aromatycznego, słodkiego, egzotycznego. Pink Dragon Fruit to zapachowy monochromatyzm w najlepszym wydaniu – długo wyczekiwana randka z meksykańską królową nocy, pachnąca aromatem truskawkowej gruszki i czarująca minimalistyczną formą zaklętą w różowym wosku.

O woskach...


Woski Yankee Candle są tak intensywnie aromatyczne, że same z siebie – nawet schowane w szafie czy szufladzie – emanują pięknymi, naturalnymi nutami. Najlepiej jednak urocze tarteletki sprawdzają się w parze z dekoracyjnymi podgrzewaczami. Po umieszczeniu wosku w miseczce kominka i podgrzaniu go neutralną świecą, tarteletka topi się przez osiem godzin, wydzielając mocny, długo wyczuwalny aromat. Każdy wosk Yankee Candle wykonany jest z naturalnych składników, a własnoręczne mieszanie i rozgrzewanie w tym samym czasie kilku tarteletek staje się wyśmienitą okazją do stworzenia autorskich, wnętrzarskich perfum.


Nigdy nie miałam kontaktu z pitają i nie mam pojęcia jak pachnie. Od kiedy pierwszy raz zapaliłam ten wosk truskawkowo-gruszkowy aromat chodzi za mną bez przerwy. Gdy wąchałam ten wosk przed rozpuszczeniem bałam się, że będzie zbyt ciężki - nie jest. Słodki owocowy zapach, delikatnie przełamany kwaśną nutą. Energetyzujący, nieco tropikalny. Wprawia moich domowników w dobry humor. Ciężko jest mi określić do jakiego pomieszczenia pasuje najbardziej, w zasadzie mogłabym palić go wszędzie. Nie jest to typowo owocowy zapach, aromat unoszący się z kominka jest tak przyjemny i oryginalny, że żaden z moich gości nie przeszedł obok niego bez zachwytu :) Chociaż osobiście gustuję w całkiem innej gamie zapachów to ten wyjątkowo mogę zaliczyć do swoich ulubieńców.


Specyfikację produktu oraz jego cenę znajdziecie tutaj.

Ten jak i inne zapachy Yankee Candle dostaniecie w sklepie Internetowym goodies.pl!