poniedziałek, 2 czerwca 2014

Naklejki na laptop - akatja.pl

Naklejki na laptop - akatja.pl

Nalepki na laptopy


- to ponad 1000 wzorów nalepek o różnej tematyce. Każdy może znaleźć odpowiednią naklejkę na swój laptop. W ofercie mamy zarówno wzory skinów o klasycznej tematyce - kwiaty, zwierzęta, miasta, jak też nowoczesne grafiki i naklejki dla zakochanych. Swoją naklejkę znajdą też miłośnicy motoryzacji, kosmosu czy militariów. Nalepka na laptop dobrana zgodnie z zainteresowaniami, to wspaniały i tani prezent. Zapraszamy miłośników muzyki, pięknych widoków, sztuki Dalekiego Wschodu -do wybrania dla siebie ulubionego wzoru. Wasz notebook, laptop z naszą naklejką z całą pewnością będzie się prezentował znakomicie. Nalepki mają gładką, błyszczącą powierzchnię. Drukowane są na wysokiej jakości urządzeniach. Nadruk pokryty jest dodatkową warstwą laminatu, która sprawia, że nasza dekoracja na laptopa będzie trwała i estetyczna.
Największy dostępny format naklejki to 40x29cm. 


Kiedy znudzi się nam wygląd laptopa, lub jego obudowa nie wygląda już atrakcyjnie możemy w prosty sposób temu zaradzić. Naklejka to również dobry pomysł na zapobieganie zarysowaniom nowej obudowy. Jej koszt nie jest duży a przyklejenie nie sprawia większych problemów. W sklepie akatja.pl znajdziemy duży wybór różnych naklejek na laptopa (i nie tylko). Obrazki podzielone są na 17 kategorii co ułatwia wyszukanie czegoś dla siebie z pośród ponad 1000 wzorów. Wybierając naklejkę dla siebie miałam spory dylemat. Ostatecznie wybór padł na piękny, nieco chłodny i tajemniczy krajobraz. Spodziewałam się, że naklejka która do mnie przyjdzie będzie miała standardowy wymiar, była ona jednak nieco większa i musiałam ją samodzielnie przyciąć. Nie stanowi to jednak żadnego problemu, gdyż możemy zamówić naklejkę o dowolnym rozmiarze nieprzekraczającym wymiaru 40x29cm. Na stronie znajdziemy następującą informację: Jeśli chcesz otrzymać naklejkę w konkretnym formacie, czy z zaokrąglonymi rogami - podaj wymiary (w centymetrach - wysokość i szerokość) -
w rubryce "Uwagi" w Podsumowaniu Zakupów.


Przyklejenie naklejki nie jest trudne, należy jednak zadbać o to aby powierzchnia była czysta i sucha. Wszystkie nierówności na obudowie, takie jak logo firmowe przebijają delikatnie przez naklejkę co mi akurat nie przeszkadza. Naklejkę przykleiłam na początku maja i jak na razie sprawuje się bezproblemowo. Na dzień dzisiejszy bardzo polecam naklejki na laptop ze sklepu akatja. Cena takiej naklejki to ok. 17 zł, uważam, że nie jest to wysoka kwota jak na taką metamorfozę  naszego laptopa ;)

Jeżeli skusicie się na naklejkę z tego sklepu to koniecznie rozejrzyjcie się po pozostałym asortymencie , znajdziecie tam np. przydatne naklejki na przyprawy, czy też na słoiczki z przetworami, ale o tym jeszcze napiszę ;)

piątek, 23 maja 2014

Earthnicity - Konkurs WYNIKI



czwartek, 15 maja 2014

Earthnicity - propozycja nowych odcieni podkładów mineralnych+ KONKURS


Earthnicity - propozycja nowych odcieni podkładów mineralnych+ KONKURS 

Działanie podkładów Earthnicity poznałam już jakiś czas temu na własnej skórze i ciągle jestem z nich bardzo zadowolona. Jedynym problemem był dla mnie (jak i z pewnością dla innych osób) mały wybór wariantów kolorystycznych w jasnych odcieniach. Na szczęście Earthnicity staje naprzeciw naszym oczekiwaniom. 

Do oferty podkładów mineralnych Earthnicity w Polsce mają dojść dwa nowe odcienie.  Zostaną one wybrane spośród czterech przedstawionych przeze mnie na swatchach (wyżej w sztucznym świetle, niżej - w świetle dziennym).

Podkład o jasnym odcieniu z żółtym pigmentem:
NBG 414-1   oraz
NBG 414-2
Podkład o jasnym beżowym odcieniu:
NUD 414-1
NUD 414-2

A na zdjęciu poniżej nowe odcienie zestawione z odcieniami już obecnymi. Wśród proponowanej czwórki, znalazłam odcień idealny dla siebie. Wcześniej najbardziej pasował mi odcień Alabaster, który był jednak trochę zbyt jasny, natomiast odcień porcelain ma w sobie delikatne różowe tony. Idealny dla mnie okazał się NBG 414-2 i muszę przyznać, że byłabym bardzo zadowolona, gdyby to właśnie ten odcień został wprowadzony do oferty Earthnicity. Wszystkie cztery kolory, według mnie są bardzo trafione i wyglądają naturalnie, niestety wprowadzone do sprzedaży zostaną tylko dwa z nich. A Wy, na które kolory stawiacie? Macie pomysł na nazwę dla nich? Jeżeli tak to zapraszam Was na konkurs ;)!
Poza nowymi kolorami podkładów pojawi się również nowy odcień różu ;) Oba róże bardzo ładnie połyskują a zdjęcia nie oddają ich pełnego uroku. 

KONKURS
REGULAMIN AKCJI DOTYCZĄCEJ WPROWADZENIA NOWYCH ODCIENI PODKŁADÓW
Earthnicity Minerals Polska
§1 Postanowienia ogólne
1. Niniejszy Regulamin określa zasady i warunki uczestnictwa oraz sposób wyłaniania zwycięzców w Konkursie
2. Organizatorem konkursu jest firma Interpromo, wyłączny dystrybutor kosmetyków Earthnicity Minerals w Polsce, ul. Kochanowskiego 55 A, 33-300 Nowy Sącz. 3. Akcja zostanie przeprowadzona na terytorium Polski za pośrednictwem Internetu. 4. Konkurs zostanie przeprowadzony w terminie od 14.05.2014 do 21.05.2014 roku do godziny 12:00.
5. Wysyłającym nagrody do zwycięzców jest organizator i odbywa się to na jego koszt. §2 Zasady udziału w akcji 1. Warunkiem wzięcia udziału w akcji jest zgłoszenie swoich 2 propozycji odcieni podkładów wraz z podaniem ich nazwy w komentarzu na blogu pod postem ze swatchami dotyczącym próbek. Osoba, która wymyśli i poda nazwy podkładów, które najbardziej spodobają się firmie i blogerce wygrywa. 2. Nagrodą dla zwycięzcy jest 4 g wybranego podkładu z obecnej oferty kolorystycznej lub puder Silk Glow 2.5 g, lub 4g podkładu mineralnego w nowym odcieniu (w tym przypadku czas oczekiwania będzie wynosił 4-5 tygodni)  . 3. Jeżeli osoba nagrodzona nie poda adresu do 7 dni nagroda przepada. §3 Postanowienia końcowe 1. Wzięcie udziału w konkursie jest równoznaczne z akceptacją niniejszego Regulaminu. 2. Organizator zastrzega sobie prawo do zmian niniejszego Regulaminu oraz przedłużenia lub skrócenia czasu trwania Akcji oraz jej poszczególnych etapów bez podania przyczyny, ale po wcześniejszym zawiadomieniu Uczestników Akcji za pośrednictwem strony Facebook.com/earthnicitypolska.
3. Dane osobowe będą przetwarzane dla potrzeb wysyłki nagród, materiałów do testów konsumenckich, przekazywania informacji na temat akcji i konkursów organizowanych przez Interpromo oraz dla celów informacji o produktach i promocjach Earthnicity. 4. W kwestiach nieobjętych niniejszym regulaminem stosuje się odpowiednie przepisy Kodeksu Cywilnego.


A więc do dzieła :)!
Nagrodą dla zwycięzcy jest 4 g wybranego podkładu z obecnej oferty kolorystycznej lub puder Silk Glow 2.5 g, lub 4g podkładu mineralnego w nowym odcieniu (w tym przypadku czas oczekiwania będzie wynosił 4-5 tygodni) .
Osoba, która wymyśli i poda nazwy podkładów, które najbardziej spodobają się firmie i blogerce wygrywa.
Wystarczy wybrać po jednym odcieniu podkładu z każdej grupy i wymyślić dla nich nazwę ;) Dodatkowo wybierzcie odcień różu, który bardziej przypadł Wam do gustu (odcienia różu nie trzeba nazywać). Dla ułatwienia kontaktu w komentarzu pod postem podajcie również swój adres e-mail.
Przykład jak powinno wyglądać zgłoszenie:
Wybieram odcienie:
Podkład NBG 414-1 -> nazwa xxx
Podkład NUD 414-1 -> nazwa yyy
Róż: El 414-1
adres email: aaa@bb.cc
Na zgłoszenia macie czas do 20 maja 2014 roku! 
Powodzenia!


poniedziałek, 12 maja 2014

Olej z kiełków pszenicy (zimnotłoczony), Fitomed.


Olej z kiełków pszenicy (zimnotłoczony), Fitomed.

Kiełki zbożowe mają wysoką wartość odżywczą ze względu na obecność różnych witamin i składników mineralnych. Ponadto zawierają fosfolipidy, lecytynę, fitosterole, karoteny a także fitohormony. Olej tłoczy się na zimno aby nie uszkodzić cennych substancji czynnych. Obok oleju rokitnikowego olej z kiełków pszenicy ma najwyższą zawartość witaminy E. Stosowany w maseczkach oraz emulsjach odżywczych i odmładzających do pielęgnacji cery z pierwszymi oznakami starzenia się i cery dojrzalej.

Olej tłoczony na zimno
Cena: 17 zł
Dostępność: klik



Olejek z kiełków pszenicy, który jako ostatni z olejowej oferty Fitomed'u trafił w moje ręce zrobił na mnie spore wrażenie. Sama nie wiem, dlaczego tak z tym zwlekałam. Okazał się on być chyba najbardziej uniwersalnym olejem, jaki miałam kiedykolwiek w swojej kosmetyczce.
Oleje zwykle używam na włosy, rzadziej nakładam je na ciało, czy też zmywam nimi makijaż. Ten olej nadaje się świetnie do wszystkich tych celów. 
Na ciało:
Olej z kiełków pszenicy bardzo szybko wchłania się w skórę, dlatego jego stosowanie jest bardzo wygodne. Daje natychmiastowy efekt miękkiej i nawilżonej skóry a stosowany regularnie poprawia jej sprężystość  i sprawia wrażenie zdrowej, dobrze odżywionej skóry.
Na twarz: 
Olej z kiełków pszenicy sprawdził się u mnie również używany zamiast kremu na noc. Efekty: skóra nawilżona, promienne, gładka i przyjemna w dotyku.
Na włosy:
Pierwszy raz spotkałam się z olejem, który w kontakcie z włosami zachowuje się w taki sposób. Nakładając go nie muszę się martwić, że pobrudzę wszystko wokół siebie. Ze względu na to jest to najchętniej stosowany przeze mnie olej do olejowania włosów na noc. Efekty: włosy lśniące, miękkie i sypkie.
Do demakijażu:
Zwilżonym wacikiem olejem z kiełków pszenicy wykonuję demakijaż głównie wtedy, gdy moja skóra jest przesuszona. Olej naprawdę dobrze radzi sobie ze zmywaniem makijażu. Stosuję go zarówno do demakijażu twarzy jak i oczu. Zauważyłam, że moje rzęsy również na tym skorzystały - zmniejszyło się ich wypadanie, a one same wyglądają na mocniejsze, ładniejsze oraz lepiej zachowują się podczas makijażu.
To do jakiego celu będziemy go używać zależy wyłącznie od naszych potrzeb oraz wyobraźni. To nie tylko gotowy kosmetyk pielęgnacyjny, ale również półprodukt na bazie którego możemy stworzyć inne kosmetyki według własnych potrzeb ;) Oleje z firmy Fitomed mają wygodne, zamykane na "klik" opakowanie. Jest ono lekkie i przeźroczyste co również uważam, za zaletę. Dodatkowo produkty Fitomed możemy kupić nie tylko w sklepie Internetowym (klik), ale również w niektórych aptekach. 

środa, 7 maja 2014

Penne z łososiem i pieczarkami - pomysł na danie z łososiem Graal

Penne z łososiem i pieczarkami - pomysł na danie z łososiem Graal 

 
Lubię łososia i często lubię gotować spontanicznie, dlatego nie zawsze mogę sobie pozwolić na świeże produkty. Łosoś w puszcze to dla mnie świetne rozwiązanie, spokojnie może postać długi czas i czekać na dzień w którym nabierze nas na niego ochota. Ilość ryby, która znajduje się w puszcze spokojnie wystarcza na wyczarowanie ciekawego dania. Na puszcze kawałków łososia w oleju Graal znajdziemy przepis na penne z łososiem i pieczarkami. Przepis wydał mi się bardzo ciekawy, dlatego zamiast kombinować postanowiłam go wypróbować. 

Nie będę Wam zdradzała przepisu, znajdziecie go na puszcze ;)  Ja dodałam od siebie tarty ser oraz czerwone wino. Danie wyszło świetne, warto je przygotować, ponieważ dobrze smakuje, jest proste do przyrządzenia i jego zrobienie zajmuje bardzo mało czasu. Co do samego łososia, to podoba mi się to, że kawałki są spore - dokładnie widzimy z czym mamy do czynienia. Warto wprowadzić ten składnik do naszej diety - łosoś jest cennym źródłem kwasów omega-3 i omega-6 , które chronią nasze serce przed chorobami oraz korzystnie wpływają na pracę mózgu. Zawiera również witaminy z grupy B oraz witaminę A. Podobno jedna porcja łososia zaspakaja dzienne zapotrzebowanie na jod i potas. Jeżeli brakuje Wam czasu na codzienne zakupy, lub tak jak ja podejmujecie czasem decyzję o tym co chcecie ugotować spontanicznie to polecam Wam łososia w puszcze firmy Graal. Nie mogę przyczepić się do jego jakości, a danie z nim przyrządzone smakuje świetnie :).
 Poza łososiem w oleju, firma Graal oferuje nam również inne, ciekawe ryby w puszkach, całą ofertę możecie zobaczyć tutaj.

piątek, 11 kwietnia 2014

Paczka ambasadorki od Playboy i Streetcom :)

 Paczka ambasadorki od Playboy i Streetcom :)  

Udało mi się załapać do nowej kampanii na Streetcom i dziś rano dotarła do mnie paczka. Wszystko ładnie opakowane i przyjemne dla oka. A co w środku? Każda ambasadorka w swojej paczce znalazła dwa pachnące lotiony do ciała Playboy Play It Sexy oraz Playboy Vip, 40 próbek (po 6ml) balsamu Playboy Play It Sexy, 15 ulotek oraz przewodnik ambasadorki.
Od razu zabrałam się za wąchanie balsamów. Oba mają ciekawe zapachy, są one dosyć intensywne i to co mnie zupełnie zaskoczyło - zapach utrzymuje się na skórze do tej pory, a testowałam je około godziny 11 :). Jeżeli chodzi o aromat to zdecydowanie bardziej przypadł mi do gustu Playboy Vip o zapachu orchidei niż Play it Sexy pachnący według tego co jest na opakowaniu wanilią i piżmem (ja wyczuwam w nim również odrobinę kakao). Balsamy nie mają zbyt dobrego składu (na drugim miejscu znajduje się parafina) dlatego uważam, że są to bardziej produkty "na wyjście" niż przeznaczone do codziennej pielęgnacji. Balsam Playboy Vip ma w sobie delikatne drobinki dzięki, którym skóra bardzo ładnie połyskuje :)
Mam masę próbek do rozdania, muszę brać się do roboty i podzielić się nimi z koleżankami :) Szkoda, że wszystkie próbki są takie same, fajnie byłoby poznać zapachy wszystkich czterech nowych balsamów! Mimo wszystko jestem zadowolona z paczki ambasadorskiej i zabieram się za testy.
A może Wam też udało się załapać do tej kampanii? :)

czwartek, 10 kwietnia 2014

Lily Lolo - Cherry Blossom

    Lily Lolo - Cherry Blossom

Jasny, brzoskwiniowo-różowy róż z bardzo delikatnie mieniącymi się drobinkami, wprost stworzony dla osób o jasnej karnacji. Cherry Blossom doda Twojej twarzy zdrowego blasku. Nakładaj go na tzw. „jabłuszka”, by uzyskać efekt promiennej cery.
  • nie zawiera drażniących substancji chemicznych, nanocząsteczek, parabenów, tlenochlorku bizmutu, talku, sztucznych barwinków, syntetycznych substancji zapachowych i konserwantów
  • naturalny i delikatny
  • lekka i jedwabiście gładka konsystencja
  • daje subtelne wykończenie; bardziej intensywny efekt można uzyskać nakładając kilka warstw
  • 100% naturalny
  • odpowiedni dla wegetarian i wegan
Składniki: Mika, Dwutlenek Tytanu, Tlenki Żelaza
3g w 20ml słoiczku z sitkiem 42.90 zł

Cherry Blossom to bardzo ciekawy odcień różu. W zasadzie ani to brzoskwiniowy ani różowy, ani satyna ani perła, kolor ani ciepły ani chłodny. Tak naprawdę posiada on wszystkie te cechy.
W opakowaniu bardzo mocno się mieni jednak na policzku nie rzuca się to tak w oczy - nie widać żadnych drobinek. Odcień jest bardzo naturalny, bezpieczny nawet dla najjaśniejszej karnacji.  Po dobrym roztarciu zostawia na policzku delikatną poświatę, którą łatwo pomylić z naturalny, młodzieńczym  rumieńcem :)
Róż jest bardzo łatwy w "obsłudze", dobrze się go blenduje, bez problemu można go nałożyć bez wyrządzenia sobie na twarzy "krzywdy" w postaci brzydkich plam. Jeżeli chodzi o trwałość tego różu to jest ona dobra, po 6 godzinach noszenia makijażu róż jest jeszcze na moich policzkach widoczny, chociaż wymaga odświeżenia. Kolor kojarzy mi się z latem. Jego pigmentacja jest bardzo dobra dlatego słoiczek różu LilyLolo mimo tego, że nie ma zbyt wielkiej pojemności starczy mi z pewnością na bardzo długu.
Bardzo polubiłam się z tym produktem , chociaż nie jest to mój ulubiony kolor. Przychodzą takie dni w których mam ochotę na taki łososiowo-brzoskwiniowy wtedy Cherry Blossom przychodzi mi z pomocą i nigdy się na nim nie zawiodłam. Po "spotkaniu" z tym różem mam ochotę na inne produkty Lily-Lolo :).


wtorek, 18 marca 2014

Fennel o zapachu kokosowych ciastek

Fennel o zapachu kokosowych ciastek <3! 

Uwielbiam kokosowy zapach, a tutaj jest on jeszcze połączony z ciasteczkami. Dla mnie idealny umilacz, zwłaszcza na jesienno-zimowe wieczory. Kosmetyki Fennel poznałam już wcześniej i bardzo się z nimi polubiłam. Ostatnim razem testując te kosmetyki nie miałam się do czego przyczepić. Tym razem używałam oba te produkty trochę dłużej i mogę powiedzieć nieco więcej. Tak jak napisałam wcześniej zapach tych kosmetyków przypadł mi do gustu - niestety po ponad miesiącu od otwarcia jogurtu do ciała aromat nieco wietrzeje i nie zachwyca tak samo jak na początku. Być może to ze względu na niedokładne zakręcanie słoiczka? Nie wiem, starałam się go zawsze dobrze dokręcać. Z peelingiem nic takiego się nie dzieje. Ok - jedźmy dalej :)!
Body Yogurt
"Kojący, lekki i łatwo wchłaniający się, apetyczny Jogurt do Ciała o zapachu Kremowego Ciastka z Kokosem. Intensywnie nawilża i ujędrnia, przywraca skórze elastyczność i pomaga utrzymać właściwy poziom nawilżenia. Delikatna formuła nadaje skórze jedwabistą gładkość i aromatyczny zapach.
Nie pozostawia tłustych śladów, szybko się wchłania, odpowiedni dla każdego rodzaju skóry.
Pojemność: 300 g, cena: 30 zł"
Konsystencja tego produktu nie przypomina ani konsystencji masła ani balsamu, nie nazwałabym jej również konsystencją jogurtu, chociaż do niej jest chyba najbardziej podobna. To co mi się bardzo podoba w tym kosmetyku to błyskawiczne wchłanianie się. Skóra po posmarowaniu tym jogurtem jest bardziej gładka w dotyku. Zapach utrzymuje się na ciele przez pewien czas co może być i wadą, i zaletą. Dla mnie na początku było zaletą, zwłaszcza kiedy smarowałam się nim przed snem, gdyż w dzień zbyt mocno "mieszał się" z perfumami. Teraz, gdy zapach wywietrzał i jest mniej przyjemny wolałabym aby nie było go w ogóle. Z tego co pamiętam w przypadku jogurtu o zapachu czekoladowych ciastek takiego problemu nie było. Regularne używanie tego kosmetyku pomaga utrzymać właściwe nawilżenie skóry. Same opakowania tych produktów są zachęcające - wręcz "apetyczne" :).

Body Scrub
"Oczyszczający Peeling o zapachu Kremowego Ciastka z Kokosem i drobinkami kokosa, które delikatnie usuwają martwy naskórek. Oczyszcza wygładza, pobudza mikrokrążenie i nadaje skórze zdrowy wygląd. Posiada apetyczny kokosowy zapach. Dzięki peelingowi skóra będzie lepiej wchłaniać substancje aktywne zawarte w kremach i balsamach. Pojemność: 300 g, cena: 30 zł"
Jeden z najlepszych peelingów jakie używałam. Pięknie, apetycznie pachnie. Zapach nie wietrzeje w opakowaniu. Siłę "zdzierania" określiłabym" jako umiarkowaną. Skóra po takimi peelingu jest gładka a w dodatku ładnie pachnie. Kosmetyk bardzo wydajny i przyjemny w używaniu :) Dla mnie i moich zmysłów peeling tym produktem to cudowny relaks. Nie pozostawia na skórze lepkiej warstwy ani tłustego filmu.
Uważam, że ceny tych produktów są zwyczajne - 30 zł za dobry produkt nie jest kwotą wygórowaną. A co byście powiedziały aby zakupić te dwa produkty w cenie jednego? Dla mnie bomba :) Tak się składa, że aktualnie mamy taką możliwość. Zajrzyjcie i zapoznajcie się z promocją: klik.

poniedziałek, 17 marca 2014

Yankee Candle - A Child's Wish

Yankee Candle - A Child's Wish

O zapachu...

Kompozycja beztroska jak zabawa w gronie małoletnich przyjaciół i gwarantująca poczucie bezpieczeństwa kojarzące się z pełną miłości opieką kochanych rodziców. Pachnąca najpiękniejszym bukietem kwiatów – ale nie tym, który kupić można w osiedlowej kwiaciarni! Pąki zamknięte w wosku A Child Wish to płatki ozdabiające wszystkimi kolorami tęczy wiosenną łąkę – nasz ulubiony plac dziecięcych zabaw i miejsce, do którego z czułością wracamy wspomnieniami. A Child Wish to powrót do dzieciństwa – sielskiego, beztroskiego, czeszącego jasne włosy świeżym wiatrem. To kompozycja cudowna, radosna i bezpieczna – idealna dla marzycieli i idealistów.

O woskach...

Woski Yankee Candle są tak intensywnie aromatyczne, że same z siebie – nawet schowane w szafie czy szufladzie – emanują pięknymi, naturalnymi nutami. Najlepiej jednak urocze tarteletki sprawdzają się w parze z dekoracyjnymi podgrzewaczami. Po umieszczeniu wosku w miseczce kominka i podgrzaniu go neutralną świecą, tarteletka topi się przez osiem godzin, wydzielając mocny, długo wyczuwalny aromat. Każdy wosk Yankee Candle wykonany jest z naturalnych składników, a własnoręczne mieszanie i rozgrzewanie w tym samym czasie kilku tarteletek staje się wyśmienitą okazją do stworzenia autorskich, wnętrzarskich perfum.
A Child's Wish to wosk na temat, którego zdania są podzielone. Dla jednych pachnie on delikatnie a dla innych jest zbyt ostry. W moim odczuciu z pewnością nie należy do najtrwalszych i najintensywniejszych zapachów Yankee Candle. Jest delikatny, dosyć oryginalny i według mnie całkiem przyjemny. Niezbyt kojarzy mi się z dzieciństwem, jednak z pewnością ma w sobie coś z łąki. Przy nim naprawdę potrafię się rozmarzyć i przywołać miłe wspomnienia. Lubię go palić szczególnie wieczorami, przy książce lub ulubionej muzyce. Gdybym miała wybrać zapach, który chciałabym zobaczyć w swoim domu w formie dużej świecy na pewno wzięłabym go pod uwagę. Niestety jeżeli chodzi o trwałość zapachu wiele innych wosków go zdecydowanie przebija.
Specyfikację produktu oraz jego cenę znajdziecie tutaj.
Ten jak i inne zapachy Yankee Candle dostaniecie w sklepie Internetowym goodies.pl!

Amilie Mineral Cosmetics: korektor pistachio, róż tip top, róż goldenpeach.

     

Amilie Mineral Cosmetics: korektor pistachio, róż tip top, róż golden peach.

Amilie to polska, stosunkowo młoda firma oferująca kosmetyki mineralne. W ofercie Amilie znajdziemy podkłady, korektory, pudry i róże mineralne w różnych odcieniach. Szczególnie bogata jest kolorystyka podkładów - obecnie znajdziemy 6 tonacji i łącznie 30 różnych odcieni.
W swojej kolekcji posiadam trzy produkty tej firmy: korektor pistachio i dwa róże rozświetlające: Tip Top i Golden Peach. Przyznam szczerze, że mam ochotę na więcej. Ceny kosmetyków mineralnych Amilie są niewysokie co dodatkowo mnie zachęca :)
Wszystkie słoiczki, które posiadam mieszczą w sobie po 4 g "proszku".

Amilie - korektor mineralny Pistachio

Odcień odpowiedni dla jasnej i średniej karnacji.
Korektor doskonale neutralizuje wszelkie, nawet mocne zaczerwienienia, takie jak wypryski czy pęknięte naczynka. Dzięki czemu nawet cera z problemami może wyglądać zdrowo i świeżo. Dla najlepszych rezultatów używaj przed nałożeniem podkładu. Odpowiedni dla wszystkich rodzajów skóry.
Cena: 29 zł/4 gramy
Odcień tego korektora może przy pierwszym kontakcie trochę przerazić. Ma bardzo jasny, pistacjowy kolor. Żeby uzyskać dobry efekt po nałożeniu tego korektora należy się trochę nagimnastykować. Kosmetyk ten jest również odrobinę kapryśny - nałożony na przesuszoną skórę może podkreślać skórki oraz ciężko się rozcierać. Mimo to naprawdę warto się trochę pomęczyć. Ja używam go głównie wtedy, kiedy mam "gorszy dzień" - na mojej skórze znajdują się wtedy wypryski, zaczerwienienia a naczynka są jakby bardziej widoczne. Przed przystąpieniem do wykonywania makijażu na twarz nakładam lekki krem nawilżający i czekam aż dobrze się wchłonie. Pistachio ze względu na swój kolor należy nakładać przed podkładem. Ważne jest dobre roztarcie tego produktu. Następnie nakładam podkład - w zależności od tego, czy podkład, który nakładam ma lekką formułę, czy jest kryjący korektor "prześwituje" lub jest zupełnie niewidoczny... W związku z tym korektor ten wolę używać w duecie  ze średnio kryjącym podkładem. Kiedy jednak mam ochotę nałożyć lżejszy podkład - mieszam korektor Pistachio z innym korektorem w neutralnym odcieniu. Korektor jest bardzo wydajny, biorąc pod uwagę jego gramaturę starczy chyba na wieki. Bardzo dobrze kryje zaczerwienienia i naczynka a także rumień! Tak, zdarzało mi się go nakładać na całe policzki i naprawdę fajnie się spisywał :)Mimo, iż na początku byłam do niego sceptycznie nastawiona kompletnie nie żałuję tego zakupu.

Amilie - rozświetlając róż mineralny Tip Top

Delikatny rozświetlacz w kolorze jasno łososiowym z iskrzącymi siędrobinkami, które pięknie rozświetlają policzek. Nadajedoskonałe wykończenie makijażu. Idealny na lato.
Rozświetlacz posiada gładką, jedwabistą konsystencję dzięki której aplikacja kosmetyku to czysta przyjemność.
Cena: 29 zł / 4 gramy
Tip Top to tak w zasadzie bardziej rozświetlacz niż róż :) Ten produkt bardzo przypadł mi go gustu i chociaż używam go dopiero od kilku dni wiem, że ciężko byłoby mi się z nim rozstać. To jak pięknie rozświetla, dając piękną taflę możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej. Drobinki są praktycznie niewidoczne, przyznam nawet, że podczas czytania opisu produktu na stronie Amilie zdziwiłam się, że znajduje się w tym produkcie jakikolwiek brokat :) Tip Top ma aksamitną konsystencje i jest bardzo przyjemny w aplikacji. Ładnie się rozciera i pozwala nam stopniować efekt jaki chcemy osiągnąć. Ładnie podkreśla kości policzkowe oraz nadaje się również do nakładania w kąciki oczu. W zasadzie można go używać jako rozświetlacza lub jako różu. Również jest bardzo wydajny! :)

Amilie - róż mineralny Golden Peach

Ciepły, brzoskwiniowo-złoty róż do policzków o satynowym wykończeniu. Delikatnie podkreśla policzek, dając naturalny, zdrowy, świeży wygląd. Róż posiada gładką, jedwabistą konsystencję dzięki której aplikacja kosmetyku to czysta przyjemność. Budowany stopień krycia pozwala na uzyskanie dowolnej intensywności koloru. Cena: 29 zł / 4 g
Bardzo ładny brzoskwiniowo-złoty odcień. Przy ciemniejszej karnacji można dzięki niemu osiągnąć subtelny efekt, jednak przy bardzo jasnej - takiej jak moja łatwo z nim przesadzić. W moim przypadku wystarczy odrobina tego różu na policzkach dodatkowo bardzo dokładnie roztarta. W taki sposób osiągam ładny, dosyć wyraźny efekt. Róż w tym odcieniu bardzo ładnie podkreśla policzki, rozświetla je oraz ociepla ogólny wygląd cery. Nałożony w nadmiarze może wyglądać zbyt pomarańczowo, co raczej mało komu pasuje.
Jeżeli któryś z tych produktów Was szczególnie zainteresował to mogę pokazać jak prezentuje się na twarzy :)
Jestem zadowolona z tych produktów a w szczególności z rozświetlacza Tip Top. Mam ochotę wypróbować kilka odcieni podkładów i jeszcze jakieś inne róże :).

poniedziałek, 10 marca 2014

Bo kapcie to przecież podstawa :)

Bo kapcie to przecież podstawa :)

Nigdy nie lubiłam chodzić w kapciach - nie ważne czy w zimę, czy w lato, było to dla mnie po prostu zbędne (było mi bez nich wygodnie). Dzieci uczy się tego aby je nosiły, więc i dorośli powinni dawać dobry przykład. Zmęczona słuchaniem ciągłych uwag na temat tego, że chodzę boso, że "będę chora" postanowiłam się wreszcie przekonać. Czemu nie? Przecież kapcie nie gryzą :) Żeby naprawdę zaszczepić w sobie ten nawyk potrzebowałam czego co nosiłabym chętnie, czegoś co nie denerwowałoby mnie na sam widok.

Wybrałam brązowe, skórzane pantofle ocieplane wełną owczą. Zrobione bardzo solidnie. Kapcie jak na taką cenę (cena regularna 26 zł) są naprawdę dobrej jakości. Chodzę w nich już dwa miesiące i nadal wyglądają dobrze. Jedynie wełna w środku kapci dosyć mocno się "ugniotła", jednak to raczej sprawa naturalna. Co najważniejsze - kapcie są tak wygodne, że czuję się jakbym chodziło boso - tyle, że jest mi w nich cieplej. I nie słucham już tych nudnych uwag :)
Nie sądziłam, że kiedykolwiek się przekonam do takiego "domowego obuwia" :)W sklepie kapciowo.pl każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Oferta jest dosyć bogata a ceny bardzo przyjemne.
Nie sądziłam, że kiedykolwiek będę tutaj pisała o tego typu rzeczach, jednak doszłam do wniosku, że jest to coś co zainteresuje wiele osób, bo przecież nie ma zbyt wielu takich kapciowych przeciwników jak ja dotąd :)
Jeżeli przekonałam Was do zakupu w sklepie Kapciowo.pl to mam świetną wiadomość :)! Aktualnie model kapci, który jak posiadam możecie kupić za 16 zł. W sklepie znajdziecie również inne promocje i bardzo ładne kapcie w żywych, idealnych na wiosnę kolorach :)

wtorek, 25 lutego 2014

Puder utrwalająco-matujący Velvet HD Earthnicity

Puder utrwalająco-matujący Velvet HD Earthnicity
Puder utrwalająco-matujący Velvet HD Earthnicity sprawia, że skóra staje się miękka, gładka i aksamitna w dotyku. Jest on wielozadaniowy: podkreśli koloryt skóry, zmniejszy widoczność zmarszczek i rozjaśni cerę. Doskonale matuje – pochłania nadmiar sebum, nie dopuszczając do nieestetycznego błyszczenia twarzy przez wiele godzin. Nałożony na twarz nie daje afektu świecenia się(nie ma drobinek brokatu)-dodaje jedynie lekkiego, subtelnego blasku. Ten specjalistyczny puder sprawdzi się w codziennym użytku, jak i na większe okazje w błysku fleszy - gdzie innowacyjna formuła optycznie skoryguje strukturę skóry.
Komponuje się zarówno podkładami sypkimi jak i tradycyjnymi podkładami w płynie. Puder jest zapakowany w 30 ml słoiczek z sitkiem i zawiera około 4.5g produktu.
Earthnicity ma w swojej ofercie dwa rodzaje pudrów: Silk Glow o którym już wcześniej pisałam oraz Velvet HD. Ten pierwszy tworzy na skórze rozświetlającą taflę natomiast Velvet HD jest raczej pudrem matującym. Plastikowe opakowanie z sitkiem. Uważam, że otworki są troszkę zbyt duże przez co łatwo można puder rozsypać. Bardzo drobno zmielony, gładki, delikatny pyłek. Jego konsystencja jest rewelacyjna. Mimo, że puder ma biały kolor na twarzy zachowuje transparentność.
Świetnie sprawdza się do rozcierania różu, czy też bronzera dzięki temu, że nie zmienia koloru nałożonego przed nim produktu a bardzo łatwo i szybko można nim rozetrzeć granice. Ładnie matuje twarz, przy czym wygląda bardzo naturalnie. Po nałożeniu tego pudru twarz wygląda zdrowo i świeżo a błyszczenia pozbywam się na kilka godzin (mam cerę mieszaną). Nałożony w odpowiedniej ilości potrafi zdziałać cuda - pozostawia twarz gładką i przyjemną w dotyku :). Nie można jednak przesadzić z jego ilością bo będzie widoczny na skórze co wygląda mało estetycznie.
Mogłabym się pokusić o nazwanie tego produktu Photoshop'em w pudrze. Optycznie wyrównuje strukturę skóry, równocześnie zapobiega błyszczeniu i nadaje zdrowego blasku oraz ładnie odbija światło. Bardzo dobrze utrwala makijaż. Dla porównania róż mineralny Delicate z Earthnicity utrzymuje się na mojej skórze ok. 4-5 godzin a po przypudrowaniu pudrem Velvet HD jego trwałość przedłuża się do 8 godzin.
Pudełko nie jest do końca wypełnione, co widać na zdjęciu poniżej. Myślałam, że taka ilość kosmetyku szybko zostanie przeze mnie zużyta - myliłam się, puder Velvet HD jest naprawdę bardzo wydajny.
Ciężko byłoby porównać mi go do pudru Silk Glow, gdyż pełnią one zupełnie inne funkcje. Oba są świetne i z obu jestem bardzo zadowolona. Lubię również używać ich jednocześnie - nakładam wtedy Velvet HD na "strefę T" a Silk Glow na policzki.
Produkty Earthnicity testuję dzięki akcji „Naturalne Testowanie”.
KOD RABATOWY -20%: ZIMASCGKY, ważny do 28 lutego.

Zapraszam również do zapoznania się z:
Kosmetyki mineralne – podstawowe informacje.

Pewnego dnia w grudniu...


Pewnego dnia w grudniu...



Martyna Ochnik autorka "Pewnego dnia w grudniu" jest Warszawianką. Jako absolwentka biologii na Uniwersytecie Warszawskim, podjęła pracę w laboratorium szpitalnym. Dało jej to możliwość obserwowania ludzkich typów. Jednym z jej zainteresowań była niegdyś astrologia. Zadebiutowała w 2008 roku powieścią "Pan Wichrów i Powiewów". Natomiast w 2011 roku wydawnictwo Zysk i S-ka opublikowało książkę pod tytułem Oszołomy - jedną z pierwszych powieści opowiadających o wydarzeniu w Smoleńsku.

"Pewnego dnia w grudniu" to pierwsza z książek Martyny Ochnik, którą przeczytałam. Czas powieści osadzony jest na koniec PRL'u i początek Trzeciej Rzeczpospolitej. Autorka przedstawia smutną historię pewnej dziewczyny. Cała opowieść ma w sobie dużo tajemnicy, delikatnie okraszona mrokiem wciąga czytelnika, stopniowo tworząc coraz silniejszą potrzebę rozwiązania zagadek i znalezienia odpowiedzi na pojawiające się pytania.

Książka skrywa w sobie dwa rodzaje narracji, dwa różne czasy, dwie różne historie, które w połączeniu dają pełny obraz fabuły. Stanowi swojego rodzaju układankę. Dokładając klocek raz z jednej raz z drugiej strony dochodzimy do końca, gdzie owe części układanki składają się w całość. Jest to z pewnością rodzaj powieści szkatułkowej. Dzięki takiej budowie możemy poznać dwie główne bohaterki: Barbarę i Polę.

Barbara spotkała dawno nie widzianą znajomą Annę, która opowiedziała jej historię Poli. Dziennikarka zaszokowana losem dziewczyny postanowiła na własną rękę rozpocząć śledztwo. Barbara dała do przeczytania rękopis powieści o losach Poli swojemu koledze...

Utwór literacki rozpoczyna opowieść o rodzicach Poli. Ta część książki była dla mnie najbardziej monotonna i niezajmująca na tyle, że ciężko było mi przebrnąć przez te kilka pierwszych stron.

Apolonia - już od samego poczęcia nie miała łatwego życia. Niechciana przez matkę. W późniejszym czasie przeżyła kilkukrotnie śmierć bliskich jej osób. Z nauką nie miała problemów - mówiono, że posiadała talent literacki.  Chodząc do szkoły znalazła oparcie w Michale, w późniejszym czasie również w Dorocie, która towarzyszyła jej w codziennych zmaganiach. Czytała dużo książek. Ze względu na brak planów na przyszłość i niechęć do wszystkich tych rzeczy, którymi interesowały się inne dziewczęta w jej wieku, posądzano Polę o autyzm. Dziewczyna miała nadprzyrodzoną zdolność, którą była niezamierzona anomalna perturbacja (psychokineza). W późniejszym czasie Pola zainteresowała się również ezoteryką a jeszcze dalej techniką wpływania na świadomość pokazującą, iż nie istnieje coś takiego jak "przypadek". Podążając głębiej za historią dziewczyny wchodzimy w coraz bardziej mroczne i niewytłumaczone zjawiska.

Jest to pozycja, którą na pewno warto przeczytać - zapisze się w mojej pamięci jeszcze na długo. Historia Poli najpierw mocno chwyta za serce z taką siłą, że niejednokrotnie zdarzyło mi się przecierać wilgotne kąciki oczu. Niestety zakończenie mocno mnie rozczarowało, ponieważ zostawiło po sobie szereg pytań bez odpowiedzi. Przez coraz to rosnące napięcie oczekiwałam po zakończeniu czegoś rozluźniającego - odrobiny uśmiechu. W zamian otrzymałam nierealną scenę (podchodzącą pod fantastykę) wieńczącą do pewnego czasu tak realistyczną i wzruszającą historię. Nie spodziewałam się odnalezienia tak wielu fantazyjnych historii w tej powieści. Brakuje mi również rozwinięcie wątku Barbary. Mimo wszystko polecam lekturę tej książki, niekoniecznie pewnego dnia w grudnia - po prostu kiedykolwiek.

Moja ocena: 7/10

autor: Martyna Ochnik
tytuł: "Pewnego dnia, w grudniu"
wydawnictwo: Zysk i S-ka
data wydania: Poznań 2013
 
 

poniedziałek, 24 lutego 2014

Mineralne cienie Earthnicity - Tarnished i Snow.

Mineralne cienie Earthnicity - Tarnished i Snow.




Earthnicity Mineralne cienie do powiek

Cienie mineralne Earthnicity są niezwykle trwałe, a ich kolory zachwycają nasyceniem naturalnych barw. Dostępne są w wielu wyjątkowych odcieniach.

Nasze cienie do powiek zapakowane są w 3 ml słoiczki z sitkiem, w których znajduje się około 1,2 g produktu.

Cena detaliczna 31,99 zł

Dostępność: klik


Niedawno pisałam Wam o dwóch kolorach cieni mineralnych Earthnicity - klik. Dziś pokażę Wam kolejne dwa:

SNOW – odcień śnieżnobiały, odpowiedni do podkreślania lub uwydatniania

TARNISHED – głęboki odcień brązowego, rozświetlający

O tym jak współpracuję się z cieniami Earthnicity pisałam już w poprzednim poście. Chciałaby jednak jeszcze coś dodać. Cień Tarnished osypuje się trochę bardziej niż pozostałe odcienie, które testowałam, ale jest to często spotykane w przypadku ciemniejszych kolorów. Dodatkowo podczas mocniejszego rozcierania cienia robi się on bardziej matowy niż rozświetlający.

Tarnished - jest dosyć "trudnym" cieniem, którego raczej nie da się nałożyć w pośpiechu. Należy dłużej z nim popracować aby efekt był zadowalający. Ma bardzo ładny, mało spotykany odcień, które określiłabym jako brąz wpadający w szary.

Na przedstawionych zdjęciach cień Tarnished nałożyłam na zewnętrznej części górnej powieki.

Snow - biały cień, który powinien znaleźć się w każdej damskiej kosmetyczce. Ładnie na-pigmentowany, odświeża spojrzenie, nałożony na wewnętrzny kącik oka świetnie podkreśla i rozświetla makijaż.

Na przedstawionych zdjęciach cień Snow nałożyłam na wewnętrzny kącik.



Jeżeli zainteresowałam Was kosmetykami Earthnicity to mam dla Was niespodziankę :)

Produkty Earthnicity testuję dzięki akcji „Naturalne Testowanie”.


KOD RABATOWY -20%: ZIMASCGKY, ważny do 28 lutego.

Zapraszam również do zapoznania się z:





Yankee Candle - Pink Sands


Yankee Candle - Pink Sands


O zapachu...


To nie jest sen utalentowanego surrealisty, albo twórcze szaleństwo grafika odpowiedzialnego za obróbkę wakacyjnych zdjęć! Plaża usypana z różowych piasków naprawdę istnieje! Żeby tam się dostać wystarczy dobrze rozgrzać wosk Pink Sands. Kiedy kompozycja zacznie unosić się w powietrzu – poczujemy zapach bajkowych, egzotycznych, kolorowych kwiatów wychylających się łapczywie w kierunku słonecznych promieni. Wkrótce też dotrze do nas aromat słodkiej wanilii i orzeźwiających cytrusów rosnących w gajach usadowionych na skraju fantazyjnych, różowych wydm.

O woskach...


Woski Yankee Candle są tak intensywnie aromatyczne, że same z siebie – nawet schowane w szafie czy szufladzie – emanują pięknymi, naturalnymi nutami. Najlepiej jednak urocze tarteletki sprawdzają się w parze z dekoracyjnymi podgrzewaczami. Po umieszczeniu wosku w miseczce kominka i podgrzaniu go neutralną świecą, tarteletka topi się przez osiem godzin, wydzielając mocny, długo wyczuwalny aromat. Każdy wosk Yankee Candle wykonany jest z naturalnych składników, a własnoręczne mieszanie i rozgrzewanie w tym samym czasie kilku tarteletek staje się wyśmienitą okazją do stworzenia autorskich, wnętrzarskich perfum.


Pink Sand to wosk chwalony i dobrze oceniany, mnie jednak nie zachwycił, nie porwał - w ogóle do siebie nie przekonał. Obiecanych cytrusów po rozpuszczeniu nie wyczuwam. Robi się natomiast słodko i nijak. Gdybym miała wymyślić zapach objadania się owocowymi cukierkami na tle kwiecistego ogrodu w bardzo nudny dzień byłby on idealnym odzwierciedleniem Pink Sands. Być może, nie potraktowałabym go tak krytycznie, gdyby nie fakt, że za każdym podejściem zostawił po sobie ból głowy i potrzebę wietrzenia mieszkania. Bez różnicy, czy rozpuściłam jego małą, czy większą ilość - nie przekonał mnie do siebie. Pamiętam jednak, że komuś kto przyszedł w odwiedziny akurat niedługo po tym jak go paliłam przypadł do gustu. O gustach się nie dyskutuje :) Ja z pewnością nie chcę do niego wracać.

Specyfikację produktu oraz jego cenę znajdziecie tutaj.

Ten jak i inne zapachy Yankee Candle dostaniecie w sklepie Internetowym goodies.pl!

Wyczarovane Hand Made - Biżuteria i dodatki z charakterem

Wyczarovane Hand Made - Biżuteria i dodatki z charakterem



Wyczarovane to zakręcona biżuteria i dodatki do odzieży tworzone z pasją.

Inspirują nas szeroko pojęta moda alternatywna oraz horrory klasy B.

Staramy się, by nasze projekty były niepowtarzalne, dlatego powstają w pojedynczych egzemplarzach lub krótkich seriach.

Wykonujemy także projekty na zamówienie - wystarczy do nas napisać i zapytać o możliwość wykonania konkretnego pomysłu.

Zapraszamy do zapoznania się z naszą ofertą oraz do zakupów.





Dzięki uprzejmości Wyczarovane Hand Made trafiła do mnie masa wspaniałości! Jestem fanką horrorów i chociaż uwielbiam kolory zawsze fascynowały mnie mroczne, tajemnicze rzeczy. Przypadkiem trafiłam na Wyczarovane na Facebooku i przepadłam. Czaszki, oczy, siekiery, żyletki, truposze a to wszystko zaczarowane w biżuterii, która wcale nie ogranicza się do ponurych kolorów. Poza takimi ostrymi rzeczami Wyczarovane oferuje delikatniejszą biżuterię oraz ... no właśnie co? To zostawię na koniec.

Naszyjnik z krukiem  (?) to zdecydowanie mój ulubieniec. Z jednej strony przypominający oryginale serce z drugiej budzące niepokój stworzenie. Można byłoby doszukiwać się tutaj głębszego znaczenia. Naszyjnik zwraca uwagę i budzi zainteresowanie. Jest oryginalny. Co do jego wykonania - nie mogę niczego zarzucić. Nie wygląda kiczowato i tanio. Nie wiem z jakiego metalu został wykonany, ale nie powoduje on u mnie wysypki, mimo uczulenia na nikiel. Za duży plus uważam również łapkę przy zapięciu z napisem "Hand Made", świetny pomysł na "dopieszczenie" naszyjnika. Samo zapięcie nie jest mocno kłopotliwe. Szczerze nie lubię się z nim rozstawać :)


Bransoletki - ostatnio mam ich coraz więcej, mimo iż jeszcze niedawno zupełnie nie doceniałam tej części biżuterii. Bransoletka potrafi sporo wnieść do naszego stroju: ożywić go, dodać charakteru, delikatności, elegancji... Pierwsza z bransoletek wykonanych techniką makramy ma regulowane zapięcie, które obsługujemy za pomocą sznureczków. To bardzo fajne i niekłopotliwe rozwiązanie. Bez problemu nakładam i taką bransoletkę sama, bez konieczności proszenia kogoś o pomoc w zapięciu. Kolor biały jest bardzo uniwersalny, ale niestety szybko się brudzi. Wyczyszczenie takiej bransoletki nie stanowi jednak problemu. Ta bransoletka wygląda delikatnie i swoim charakterem kompletnie nie przypomina kruczego naszyjnika - mimo to również bardzo mi się podoba.

Kolejna bransoletka ma tradycyjny zapięcie i w całości jest granatowa - bez żadnych koralików, kamieni. Jej dodatkową ozdobą jest gwiazdka na końcu łańcuszka do regulacji. Mimo, że jest dosyć prosta to świetnie wygląda na ręce. Bardzo lubię zestawienie koloru granatowego z bielą. Zawsze brakowało mi dodatków właśnie w tym kolorze :) Bransoletka mimo, że ma intensywny, ciemny kolor po zamoczeniu nie farbuje - co niekiedy zdarzało mi się zaobserwować przy noszeniu innych bransoletek. Jest porządnie wykonana.

Trzecia - ostatni z bransoletek to moja faworytka. W pięknej, delikatnej zieleni zadłużyłam się od pierwszego wejrzenia. Ciekawe wykonanie i pomysłowe, łatwe w obsłudze zapięcie. Bez jakichkolwiek metalowych elementów. Pięknie prezentuje się na ręce i wygodnie się nosi. Przykuwa uwagę.

To nie wszytko! W Wyczarovane Hand Made znajdziemy również różnorodne ozdoby do włosów a wśród nich dosyć bogaty wybór kokardek. Jedna z takich kokardek trafia również do mnie. Stonowana - czarno biała. Koniecznie musicie zobaczyć jakie kokardowe wariacje czekają na nas w sklepie - klik!

Taka kokardka z pewnością może stać się niebanalną ozdobą niejednej fryzury.

Na koniec zostawiłam coś co prawie zwaliło mnie z nóg. Magnes, ale nie taki zwykły. To coś oryginalnego, pomysłowego z humorem. Co powiecie na mydło Zombinio? Od pierwszych dni śmierci, z lanoliną do skóry martwej i zniszczonej :) W sklepie najdziecie między inny magnes z kultowymi postaciami horrorów.



 Koniecznie zajrzyjcie do Wyczarovane Hand Made, to jedyne takie miejsce w sieci! :)



niedziela, 23 lutego 2014

Zarumieniłam się! Delicate, róż mineralny Earthnicity.


Zarumieniłam się! Delicate, róż mineralny Earthnicity.



Pisałam już o kilku kosmetykach mineralnych firmy Earthnicity, dziś chciałabym przedstawić Wam róż Delicate, które podbił moje serce!

Jest to delikatny, lekko brzoskwiniowy odcień, który pasuje nawet do bardzo jasnej karnacji - takiej jak moja. Opakowanie mieści w sobie 3,5 g dobrze na-pigmentowanego a co za tym idzie bardzo wydajnego różu. O tym, że jest przyjazny dla skóry pisać raczej nie trzeba, gdyż jest to oczywiste w przypadku dobrej jakości kosmetyków mineralnych. Plastikowe opakowanie z sitkiem, poręczne i wygodne w użytku. Róż bardzo łatwo się aplikuje i rozciera. Przypudrowany trzyma się na mojej skórze przez ok. 7-8 godzin, później wymaga poprawki.

Odcień jest bardzo neutralny i będzie pasował do różnych odcieni cery, mimo iż po nałożeniu na policzki może nas trochę wystraszyć, gdy jesteśmy właścicielkami bardzo jasnej karnacji. Nie ma się czego obawiać, wystarczy go dobrze rozetrzeć aby prezentował się świetnie :).

Na zdjęciu poniżej można zauważyć jak smutno i blado wygląda moja twarz bez różu oraz to jak optycznie "żywsza" i zdrowsza staje się po jego aplikacji.

Jest to jeden z najdłużej utrzymujących się róży jakie używałam. Zauroczył mnie głównie ze względu na swój kolor ♥ i brak podkreślania suchych skórek na policzkach.

Cena detaliczna 59,99 zł

Dostępność: klik

Jeżeli z jakiegoś powodu obawiasz się używania różu przeczytaj post do końca :)!



Wiem, że spora liczba kobiet obawia się używania różu. Uważam, że naprawdę warto jest się przemóc i poeksperymentować z tym kosmetykiem. Nie dość, że podkreśla on kości policzkowe to nadaje twarzy zdrowego, promiennego wyglądu. Twarz nie wygląda "płasko" jak w przypadku, gdy pokryjemy ją samym podkładem i pudrem. Policzki delikatnie pokryte różem z pewnością dodają uroku. Sama mam cerę naczynkową i spotkałam się z opinią, że nie powinnam używać różu. Ale dlaczego? Przecież po wyrównaniu kolorytu cery podkładem i zamaskowaniu niedoskonałości korektorem na mojej twarzy nie widać już tak mocno czerwonych policzków. Nie widzę zatem powodu, dla którego miałabym nie sięgać po róż :)

Jestem zdania, że w makijażu warto próbować wszystkiego, eksperymentować i krytycznym okiem obserwować efekty :)!