poniedziałek, 30 grudnia 2013

Merry Marshmallow - kolejny zapach Świąt.

O zapachu...


Grudniowe święta jeszcze nigdy nie zapowiadały się aż tak słodko! A wszystko za sprawą Yankee Candle – niezastąpionego specjalisty od domowej aromaterapii, który (na okoliczność zbliżających się celebracji) wciela się w postać brodatego Mikołaja i serwuje nam garść smakowitych łakoci. Wosk Merry Marshmallow to przepyszna tarteletka – oblana śnieżnym, białym lukrem i pachnąca jak kultowa, cukrowa pianka. Słodycz tego świątecznego deseru przełamuje silna esencja waniliowa, która sprawia, że aromatyczne pianki nigdy się nie nudzą, nigdy nie powszednieją.

O woskach...


Woski Yankee Candle są tak intensywnie aromatyczne, że same z siebie – nawet schowane w szafie czy szufladzie – emanują pięknymi, naturalnymi nutami. Najlepiej jednak urocze tarteletki sprawdzają się w parze z dekoracyjnymi podgrzewaczami. Po umieszczeniu wosku w miseczce kominka i podgrzaniu go neutralną świecą, tarteletka topi się przez osiem godzin, wydzielając mocny, długo wyczuwalny aromat. Każdy wosk Yankee Candle wykonany jest z naturalnych składników, a własnoręczne mieszanie i rozgrzewanie w tym samym czasie kilku tarteletek staje się wyśmienitą okazją do stworzenia autorskich, wnętrzarskich perfum.





Merry Marshmallow to jeden z tych zapachów, który gościł w moim domu w okresie Świątecznym. Mimo tego uważam, że będzie się on nadawał do palenia przez cały rok. Delikatny, słodki, waniliowy aromat bardzo przypadł mi do gustu.

Merry Marshmallow to zapach cukrowych pianek, z nutą wanilii -> jeżeli ktoś lubi łakocie z pewnością się z nim zaprzyjaźni! Uważam, że ten zapach nie jest tak typowo świąteczny jak np. Christmas Memories czy Christmas Eve. Dlatego ja zaliczyłabym go nie do zapachów okolicznościowych a do aromatów uniwersalnych :).

Kojarzy mi się on z wybrykami na śniegu w towarzystwie przyjaciół w dzieciństwie. Co prawda nigdy nie miałam przyjemności kosztować takich pianek i nie bardzo one kojarzą mi się z zimą, jeżeli jednak mają taki piękny zapach to mój apatyt na nie diametralnie wzrósł!

W odróżnieniu od niektórych zapachów wosk Merry Marshmallow mogę palić godzinami! Nie drażni on mojego nosa ani nie doprowadza do bólu głowy, po prostu idealny zapach na zimowe wieczory (i nie tylko)!

Specyfikację produktu oraz jego cenę znajdziecie tutaj.

Ten jak i inne zapachy Yankee Candle dostaniecie w sklepie Internetowym goodies.pl!



niedziela, 22 grudnia 2013

DERMEDIC Hydrain3 Hialuro Płyn micelarny H2O



DERMEDIC Hydrain3 Hialuro Płyn micelarny H2O

Składniki aktywne: Woda termalna, Kwas Hialuronowy, Hydroveg VV, Gliceryna

  • Również dla osób nie tolerujących tradycyjnych preparatów do demakijażu

  • Zmywa makijaż i wszelkie zanieczyszczenia, pozostawiając uczucie świeżości i czystości

  • Nie podrażnia oczu – hypoalergiczny

  • Nie wysusza skóry jak inne środki myjące

  • Nie zatyka porów

  • Nie pozostawia filmu na skórze

Rezultat: Zmywa makijaż i wszelkie zanieczyszczenia, pozostawiając uczucie świeżości i czystości

Skład: Aqua, Glycerin, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Sodium Hyaluronate, Urea, Diglycerin, Sodium PCA, Hydrolyzed Wheat Protein, Sorbitol, L-Lysine, Allantolin, Lactic Acid, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Parfum, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol.

Cena: ok. 20zł / 200ml



Lubię produkty Dermedic, jedne są dla mnie bardzo dobre a inne mniej. Dermedic Hydrain3 Hialuro to nowość wśród płynów micelarnych na mojej półce. Opinie o nim są różne, w większości jednak przychylne. Płyn nie podrażnia mojej skóry ani oczu. Nowością dla mnie jest również mocznik, który znajduje się w składzie wysoko. Gdybym miała porównać to jak radzi sobie z demakijażem to postawiłabym go na jednym miejscu z płynem micelarnym BeBeauty i Tołpa, Dermo Face Physio. Ten jednak według mnie ma ciekawszy skład. Podoba mi się uczucie świeżości i orzeźwienia po jego użyciu. Samo opakowanie zachęca mnie do jego używania, być może nie jest nadzwyczaj urodziwe, ale ma coś w sobie. Zapach według mnie nie jest drażniący, ale jak wiadomo to kwestia gustu. Nie pozostawia na skórze lepkości.

Ogólnie jestem zadowolona z tego płynu, jak tylko będę widziała go w jakiejś korzystnej promocji to chętnie zaopatrzę się w kilka buteleczek :).

Używałyście go już? Co o nim sądzicie?



piątek, 20 grudnia 2013

Kosmetyki mineralne - podstawowe informacje.

Czym są kosmetyki mineralne?

Kosmetyki mineralne w swoim składzie zawierają jedynie czyste pigmenty, minerały w formie proszku takie jak: cząsteczki miki, tlenki żelaza, tytanu i cynku a również kamienie półszlachetne, np. cytryn czy kwarcyt. Dobre kosmetyki mineralne "nie psują się" to znaczy, że nie mają określonej daty przydatności.

Kosmetyki nie od zawsze zajmowały ważne miejsce w codziennym makijażu kobiety. Niegdyś stosowano je jedynie w przypadku skóry bardzo podrażnionej i wrażliwej, np. po zabiegach. Po minerały sięgano również z racji braku innych produktów do makijażu, jako tymczasowe zamienniki. Obecnie zyskują one coraz większą sympatię wśród kobiet na całym świecie.

Kosmetyki mineralne są moim zdaniem idealne dla każdej cery. Łączą ze sobą dwie ważne cechy: delikatny, naturalny look w duecie z dobrym kryciem. Minerały nie powodują podrażnień, nie wysuszają skóry, podobno pomagają leczyć trądzik i stany zapalne a ponadto tworzą na naszej skórze barierę chroniąc ją przed zanieczyszczeniami.

............................


źródło zdjęcia: zeberka.pl

............................

Dlaczego warto zamienić dotychczas używane kosmetyki na kosmetyki mineralne?

1. Dobre kosmetyki mineralne nie mają daty ważności, nawet, gdy robimy sobie makijaż tylko od czasu do czasu nie musimy martwić się, że nie damy rady zużyć kosmetyku przed końcem daty jego przydatności.

2. Kobiety o bladej cerze dużo łatwiej znajdą odpowiedni dla siebie odcień podkładu, większość sklepów z minerałami oferuje szeroką paletę barw. Odcienie można bez problemu ze sobą mieszać aby uzyskać idealnie dopasowany kolor do naszej cery.

3. Kosmetyki mineralne mają dobre działanie dla skóry: nie wysuszają jej, chronią przed szkodliwymi czynnikami, chronią przed promieniowaniem UV, są bakteriobójcze, łagodzą podrażnienia.

4. Kosmetyki mineralne pozwalając nam na stopniowanie krycia, wyglądają naturalnie na twarzy, nie ścierają się, nie zmieniają koloru po aplikacji. Można przy ich pomocy zatuszować naczynka, blizny, wypryski, przebarwienia oraz wyrównać koloryt cery.

5. Kosmetyki mineralne są wielozadaniowe, np. przy pomocy cienia do powiek możemy stworzyć kolorowy lakier do paznokci z bezbarwnego lub błyszczyk/pomadkę do ust. Kolory cieni również możemy ze sobą mieszać tworząc oryginalne, niepowtarzalne odcienie. Cieni możemy używać na sucho lub na mokro, dzięki czemu same decydujemy czy nasz makijaż ma być delikatny, czy bardziej wyrazisty.

6. Kosmetyków mineralnych możemy używać na całym ciele :).

7. Możemy używać ich po zabiegach.

............................

A wady? Mi przyszły do głowy cztery:

1. Kosmetyki mineralne należy przechowywać w ciemnym, suchym i chłodnym miejscu, ale przecież wszystkie produkty mają jakieś określone wymagania co do sposobu ich przechowywania ;).

2. Kosmetyki mineralne, zwłaszcza podkłady zwykle nie współpracują dobrze nakładane na kremy z filtrami.

3. Minerały dosyć mocno "pylą" podczas nakładania. Niektóre możemy "okiełznać" stosując odpowiednie triki a na inne chyba nie ma rady :). Dlatego podczas aplikacji podkładu, czy pudru lepiej nałożyć na siebie coś w czym nie zamierzamy wychodzić lub nakryć się ręcznikiem.

4. Kosmetyki mineralne są trudniej dostępne niż te tradycyjne.


............................


źródło zdjęcia: earthnicity.pl/shop

............................


O czym należy pamiętać przed pierwszym makijażem mineralnym?

Aplikując podkład mineralny musimy trzymać się zasady, że im mniej produktu na pędzlu tym lepiej. Nakładamy cienką warstwę, rozcieramy a w razie konieczności czynność powtarzamy do momentu uzyskania zadowalającego nas krycia.

Aby w pełni cieszyć się pięknym makijażem mineralnym należy zaopatrzyć się w dobrej jakości pędzle. To jaki kształt ma mieć dany pędzel jest kwestią indywidualną. U mnie do aplikacji podkładu najlepiej sprawdza się flat-top, natomiast puder nakładam pędzlem kabuki :). Pędzle do makijażu mineralnego powinny być gęste, delikatne dla skóry i bardzo miękkie.

Przed aplikacją podkładu twarz należy nawilżyć i poczekać aż krem dobrze wchłonie się w skórę.

Kosmetyki mineralne najwygodniej i chyba najhigieniczniej stosuje się przesypując niewielką ilość do wieczka z którego później nabieramy proszek na pędzel.

Po nałożeniu produktu na pędzel przed aplikacją należy "strzepać" nadmiar kosmetyku.

............................

Moje najlepsze i najgorsze wspomnienia podczas pierwszych prób używania kosmetyków mineralnych :)

Moje najgorsze wspomnienia dotyczą pierwszej aplikacji mineralnych cieni do powiek. Myślałam, że zwariuje :). Nakładając cienie kompletnie nie byłam zadowolona z efektu jaki tworzył się na moich powiekach. Mogłam gimnastykować się nie wiadomo jak a efekt końcowy był straszny. Później doszłam do tego, że baza pod cienie której używałam nie nadawała się do używania w duecie z cieniami mineralnymi. Aktualnie nie stosuję żadnej bazy i cienie trzymają się dobrze i ładnie wyglądają na powiece :). Jak widać nie można od razu przekreślać danego produktu, tylko szukać powodu przez który on się u nas nie sprawdza - może da się temu jakoś zaradzić :)

Najlepsze wspomnienie to pierwsza aplikacja podkładu mineralnego. Byłam zachwycona tym jak łatwo i szybko można go zaaplikować. A efekty mnie powaliły! Twarz promienna, naturalnie wyglądająca, gładka, o idealnym kolorycie i bez niedoskonałości - czego chcieć więcej? :)

................................................................

..............................................


Jakie jest Wasze zdanie na temat kosmetyków mineralnych? Jakie są według Was ich największe zalety i wady?

............................


Ten post bierze udział w Akcji „Earthnicity – naturalne testowanie”
 
............................

czwartek, 19 grudnia 2013

Yankee Candle - Christmas Memories


Yankee Candle - Christmas Memories


O zapachu...


Przyprawy korzenne, słodkie pierniczki i aromat unoszący się znad kufla parującego, winnego grzańca – tak większości z nas kojarzy się zapachowa esencja zimowych świąt. Mocny, bogaty aromat ociepla grudniowe wieczory i kreuje w magiczny sposób świąteczną, rodzinną atmosferę – niepowtarzalną, niosącą za sobą uczucie szczęśliwej celebracji. Na bazie takich słodkich, rozgrzewających nut specjaliści od aromaterapii stworzyli kompozycję Christmas Memories. Wątki idealnie doprawionych łakoci zamknięto w formie dekoracyjnego wosku, który – już w chwilę po podgrzaniu – wypełnia dom atmosferą przyjaźni, przywołując wszystkie, najlepsze, świąteczne wspomnienia.

O woskach...


Woski Yankee Candle są tak intensywnie aromatyczne, że same z siebie – nawet schowane w szafie czy szufladzie – emanują pięknymi, naturalnymi nutami. Najlepiej jednak urocze tarteletki sprawdzają się w parze z dekoracyjnymi podgrzewaczami. Po umieszczeniu wosku w miseczce kominka i podgrzaniu go neutralną świecą, tarteletka topi się przez osiem godzin, wydzielając mocny, długo wyczuwalny aromat. Każdy wosk Yankee Candle wykonany jest z naturalnych składników, a własnoręczne mieszanie i rozgrzewanie w tym samym czasie kilku tarteletek staje się wyśmienitą okazją do stworzenia autorskich, wnętrzarskich perfum.


Prawdziwie charakterny zapach długo unoszący się w powietrzu. Dla wielbicieli korzennego aromatu oraz przypraw. Wyraźny, ostrawy, wprowadzający w świąteczny klimat.

Wystarczy rozpuścić niewielki kawałek wosku aby napełnić pomieszczenie aromatem.

Christmas Memories - jak sama nazwa wskazuje to idealny zapach do palenia również w ciągu roku, gdyż dzięki niemu możemy przypomnieć sobie zapach świątecznych potraw i grudniową atmosferę. Kojarzy mi się z przede wszystkim z czasem spędzanym w rodzinnym gronie.

Zapach zdecydowanie dla osób gustujących w mocnych, bogatych aromatach. Sprawdza się szczególnie w większych pomieszczeniach.

Specyfikację produktu oraz jego cenę znajdziecie tutaj.

Ten jak i inne zapachy Yankee Candle dostaniecie w sklepie Internetowym goodies.pl!

środa, 18 grudnia 2013

Yankee Candle - November Rain


Yankee Candle - November Rain

O zapachu...


Nieważne coby mówili – prawdą jest, że jesień ma też swoje pozytywne strony! Ciepłe, ale nie upalne słońce, rześkie, przesiąknięte deszczem powietrze i panorama kreowana kolorami spadających liści. To właśnie takie kadry z jesiennego krajobrazu potrafią rozświetlić i ocieplić każdy, ciemny i ponury wieczór! Dlatego też Yankee Candle zebrał wszystkie, najpiękniejsze aromaty listopadowych dni i zamknął je w wosku November Rain. Zjawiskowa, zaskakująca kompozycja łączy w sobie świeżość ozonu, ciepło bursztynu i aromat jesiennych liści, a powstały w ten sposób zapach skutecznie wzbudza tylko pozytywne emocje.

O woskach...


Woski Yankee Candle są tak intensywnie aromatyczne, że same z siebie – nawet schowane w szafie czy szufladzie – emanują pięknymi, naturalnymi nutami. Najlepiej jednak urocze tarteletki sprawdzają się w parze z dekoracyjnymi podgrzewaczami. Po umieszczeniu wosku w miseczce kominka i podgrzaniu go neutralną świecą, tarteletka topi się przez osiem godzin, wydzielając mocny, długo wyczuwalny aromat. Każdy wosk Yankee Candle wykonany jest z naturalnych składników, a własnoręczne mieszanie i rozgrzewanie w tym samym czasie kilku tarteletek staje się wyśmienitą okazją do stworzenia autorskich, wnętrzarskich perfum.



November Rain to zdecydowanie jeden z moich faworytów wśród zapachów Yankee Candle. Ma w sobie coś ekscytującego. Aromat dosyć mocny i wyraźny, ale mimo to nieprzytłaczający. Powiedziałabym, że jest to świeży, romantyczny męski zapach.

Nie do końca kojarzy mi się z deszczem, ale z romantycznym, jesiennym spacerem jak najbardziej! Mogłabym palić go na okrągło. Jego obecność mnie relaksuje i wprowadza w dobry humor. Pięknie unosi się w powietrzu wywołując miłą atmosferę. Mogłabym czuć go codziennie - nie tylko w listopadzie :).

Szczególnie polecam!

Specyfikację produktu oraz jego cenę znajdziecie tutaj.

Ten jak i inne zapachy Yankee Candle znajdziecie w sklepie Internetowym goodies.pl!

sobota, 14 grudnia 2013

Forever Young Aumenti. Cuda działający balsam do biustu! :)

Forever Young Aumenti. Cuda działający balsam do biustu! :)




Forever Young Aumenti Ujedrniający, Modelujący i przywracający Objętość
Balsam do Biustu (100ml)

Bio-Bustyl® zawiera dwa dopełniające się biopeptydy , które stymulują syntezę kolagenu i uzupełniają ubytki elastyczności w skórze, nadając jej jędrności i objętości. Bio-Bustyl® skutecznie napina i podnosi wiotką skórę, czyli taką jaka powstaje po utracie wagi, narodzinach dziecka, karmieniu piersią czy w wyniku naturalnego procesu starzenia się.W badaniach klinicznych Bio-Bustyl®
zwiększył napięcie skóry o +18.5%
ujednolicił strukturę + 13%
zmniejszył wiotkość o + 16.5
i pobudził syntezę kolagenu o ponad 350%!!Volufiline® (Volufilina) jest niezwykłym składnikiem aktywnym, który zwiększa objętość tkanki poprzez zwiększenie ilości komórek tłuszczowych w miejscach jej zastosowania. Volufilina umożliwi proporcjonalny przyrost ilości tłuszczu w komórkach (o 22%). W testach na kobietach w wieku między 18 a 35, noszących miseczki 30A i 34AA, u których zastosowano, na jedną pierś (przez 56 dni) krem zawierający 5% stężenie Volufiliny, zauważono o średnio 8.4% wzrost objętości tkanki skórnej piersi, na którą nakładano produkt, w stosunku do piersi gdzie Volufilina nie była zastosowana.Matrixyl 3000 ® - Matrixyl 3000 jest połączeniem dwóch peptydów: Palmitoyl Pentapeptide -4 (PP4) i Palmitoyl Tetrapeptide-7 (PT7). Matrixyl 3000 jest składnikiem zwalczającym starzenie się skóry, pobudzającym produkcję kolagenu przy jednoczesnej stymulacji fibroblastów (komórek skóry właściwej), umożliwiając im (przy regularnym stosowaniu) wyraźne przywrócenie jędrności i struktury skóry. Mimo, że fibroblasty do samego końca nie tracą zdolności wytwarzania kolagenu to z wiekiem produkują go mniej, dlatego skóra staje się sucha i wiotka.Składniki aktywne prezentowanego balsamu zanurzone są w mleczku stworzonym właśnie do skutecznego przenoszenia aktywnych składników. Balsam zawiera olejek emu, wysoko oceniany i lubiany dzięki właściwościom głębokiej penetracji skóry, co umożliwia skuteczniejsze przenoszenie aktywnych składników w jej głąb. Ważnym składnikiem balsamu jest także olejek z dzikiej róży, używany od dawien dawna w celu poprawienia stanu skóry – zwłaszcza z rozstępami. Baza balsamu zawiera duże ilości witamin: D i E, a także znaczne witamin A i C, wszystkie doskonale wpływające na stan i wygląd skóry.


Filozofia Forever Young
Forever Young wierzy w zieloną więź procesów chemicznych – czyli połączenie naturalnych składników z biotechnikami aktywującymi ich wyjątkowe działanie. Produkty Forever Young były i zawsze są wolne od:

Parabenów – znanych jako substancje rakotwórcze
Silikonu
Sztucznych konserwantów
Sztucznych barwników
Sztucznych zapachów




Stosowanie: 2 razy dziennie, na szyję, dekolt i biust, w zależności od potrzeb.



Składniki: Bio-bustyl, Volufiline, Matrixyl 3000, MSM, Hyaluronic Acid, Sodium Lactate, Water, Rosewater, Glycerine, Emu Oil, Apricot Kernel Oil, Olive Squalane, Hazelnut Oil, Rosehip Oil, Isodecyl Neopentanoate, C12-15 Alkyl Benzoate, Emulsifying Wax, Glycine Betaine, Sodium Stearoyl Lactylate, Cetyl Esters, Gloconalactone, Sodium Benzoate, Xanthan.



Jak widzicie produkt ten jest napakowany masą wartościowych składników! Wbrew pozorom jego cena nie jest porażająco wysoka (60zł/100ml).

Balsam zamknięty jest w ładnym, poręcznym opakowaniu z pompką. Ma bardzo lekką konsystencję i natychmiastowo wchłania się w skórę pozostawiając ją gładką i przyjemną w dotyku.

Na samym początku nie chciałam wierzyć w te wszystkie obietnice, przecież nie ma takich cudów! A jednak... Balsam stosuję regularnie od dwóch miesięcy (spokojnie starczy jeszcze na miesiąc). Już po 2 tygodniach było widać pierwsze efekty co zachęciło mnie jeszcze bardziej do dalszego, regularnego stosowania tego produktu. Pierwszym efektem jaki zauważyłam była znaczna poprawa jędrności i napięcia skóry dzięki czemu miałam wrażenie,że biust się podniósł. Nie spodziewałam się, że kosmetyk da radę zdziałać cokolwiek w przypadku większego biustu.

Rok temu w grudniu po nagłym przytyciu o ponad 10 kg zmieniłam swoje odżywianie i zaczęłam więcej się ruszać dzięki czemu w marcu waga pokazała 15 kg mniej. Niestety moja skóra ucierpiała na tym. Myślałam już, że mój biust nie wróci do poprzedniego wyglądu. Ten produkt naprawdę mi pomógł :). Chociaż mój problem nie był zbyt poważny teraz czuję się dużo lepiej.

Szyja i dekolt są dobrze nawilżone i ujędrnione jak po użyciu dobrego, "wysokopółkowego" serum a biust podniesiony. Skóra gładka, przyjemna w dotyku. Czego chcieć więcej? Dla mnie to zdecydowany ulubieniec na lata!

Żadne drogeryjne ani katalogowe produkty nawet wzięte do "kupy" nie dałyby mi takiego efektu jak to cudo! Z całego serca polecam!



Produkt ten możecie kupić w sklepie Forever Young - tutaj.



środa, 11 grudnia 2013

Przepis na pyszne pierniczki + przepis na lukier do pierniczków.

Zawsze gdy zaczyna się grudzień w moim domu jest czas na robienie świątecznych pierniczków :). W tamtym roku pierniczki były grubiutkie a tym razem postawiłam na cieńszą wersję korzennych smakołyków. Pierniczki z tego przepisuje nie tylko są bardzo smaczne i chrupkie, ale również doskonale nadają się do powieszenia na choince ze względu na to, że podczas pieczenia prawie nie rosną dzięki czemu nie tracą swojego kształtu.


Składniki na pierniczki:
600 gram mąki tortowej
180 g margaryny
180 g cukru pudru
250 g miodu naturalnego
2 żółtka
szczypta proszku do pieczenia (ok. 1/3 łyżeczki)
łyżeczka kakao
3-4 łyżki przyprawy do piernika
2 łyżeczki cynamonu
pół łyżeczki imbiru
szczypta soli
+ jajko do posmarowania pierniczków przed pieczeniem.
 
Składniki na lukier:
2 białka
2,5 szklanki cukru pudru
sok z cytryny


Pierniczki przygotowanie:

Miód, cukier oraz masło należy podgrzać dosyć często mieszając do chwili uzyskania jednolitej masy. Odstawić do wystygnięcia. W misce łączymy składniki sypkie: mąkę, proszek do pieczenia, kakao, cynamon, imbir oraz przyprawę do piernika. Dodajemy dwa żółtka i przestygniętą masą. Całość miksujemy. Powstałe ciasto będzie gęste. Aby łatwiej było wycinać z niego pierniczki należy je schłodzić w lodówce przez kilka godzin        (3 godziny wystarczą, ale można również odłożyć ciasto na całą noc). Przed włożeniem ciasta do lodówki należy owinąć je folią spożywczą lub nakryć miskę w której się znajduje. Schłodzone ciasto dzielimy sobie na mniejsze porcje i wałkujemy na podsypanym mąką blacie. Pamiętajcie, że w zależności od tego na jaką grubość rozwałkujecie ciasto takiej grubości będę gotowe pierniczki. Pierniczki przed pieczeniem smaruje jajkiem, do tego celu bardzo fajnie sprawdza się sylikonowy pędzel :). Pierniczki piekę na papierze do pieczenie w temperaturze 180 stopni przez 5-6 minut.

Kilka wskazówek:



  •  Trzeba pamiętać, aby nie zdejmować pierniczków z papieru zaraz po wyjęciu ich z piekarnika, są one w tym momencie dosyć miękki i mogą się "rozwalić". Lepiej przełożyć je razem z papierem w chłodniejsze miejsce i chwilę odczekać.

  • Jeżeli chcemy powiesić swoje pierniczki na choince to dziurki w nich należy zrobić przed pieczeniem, np. wykałaczką.

  • Należy pamiętać aby nie kłaść pierniczków na blaszce zbyt blisko siebie - mogą się posklejać.

Lukier przygotowanie:

Dwa białka miksujemy z cukrem pudrem do uzyskania gładkiej masy.

Wskazówki:



  • Gdy lukier wyjdzie za rzadki należy dosyć jeszcze cukru.

  • Gdy lukier zbyt mocno zgęstnieje wystarczy wymieszać go z odrobiną soku z cytryny.

  • Lukier najłatwiej nakłada się za pomocą wykałaczki (na mniejszych powierzchniach lub podczas tworzenia wzorków).


Przy wyrobie pierniczków bardzo pomogły mi sylikonowe pędzelki ze sklepu emako.pl. Używałam ich również do innych celów, np. do rozprowadzania oleju lub oliwy na patelni. W zestawie znajduje się również szpatułka, która uważam za nieodłączny element w duecie z patelniami i garnkami z ceramiczną powłoką. Nie rysuje powierzchni, jest odporna na wysoką temperaturę i bardzo poręczna :). Taki zestawy za taką cenę obowiązkowo musi znaleźć się w każdej kuchni :).



 A Wy robicie pierniczki na święta? :)




poniedziałek, 9 grudnia 2013

Czym jest klub CaliVita i jak do niego przystąpić?

Nie wiem czy znany jest Wam temat klubu CaliVita. Dowiedziałam się o nim całkiem niedawno a dziś podzielę się z Wami informacją na jego temat.

Co to jest w ogóle CaliVita i czym się zajmuje?

,, CaliVita® International jest dynamicznie rozwijającą się korporacją międzynarodową, wywodzącą się z firmy California Fitness. Celem powołania do życia CaliVita® International była odpowiedź na zmieniające się oczekiwania nowej epoki, przy jednoczesnym wykorzystaniu sprawdzonych doświadczeń, które przez ponad dziesięć lat były realizowane przez California Fitness.

W ostatnich latach znacznie wzrosła świadomość potrzeby prowadzenia zdrowego stylu życia, co niewątpliwie jest zasługą również naszej firmy. Na całym świecie, CaliVita® International propaguje nowy, pod względem jakości, styl życia. Pod pojęciem tym kryje się prowadzenie zdrowego stylu życia, którego obecnie nieodłączną częścią - oprócz regularnego uprawiania ruchu i zdrowego odżywiania się - jest również systematyczne zażywanie suplementów żywieniowych. CaliVita® International to również oferta biznesowa na prowadzenie dochodowego przedsięwzięcia, co z kolei umożliwia uzyskanie materialnego bezpieczeństwa. (…)”

Firma CaliVita według swoich przekonań dba szczególnie o wysoką jakość oferowanych produktów a jej głównym celem jest promocja zdrowego stylu życia. W ofercie znajdziemy ponad 100 różnych produktów, są to m.in.: witaminy, preparaty roślinne, kosmetyki i inne produkty pomocne przy różnorodnych dolegliwościach, walce z odchudzaniem, pielęgnacji ciała czy też codziennej suplementacji.

Wszystkie produkty są pochodzenia naturalnego, nie zawierają chemicznych dodatków, polepszaczy smaku i zapachu. Koszt jednej dawki dziennego użycia produktów zawiera się w cenie 2 – 3 papierosów :).

Na stronie CaliVita możemy przeczytać:

,, Wśród składników aktywnych naszych preparatów znajdują się witaminy, składniki mineralne,antyoksydanty, aminokwasy,enzymy, niezbędne kwasy tłuszczowe, wyciągi z roślin leczniczych, adaptogeny, substancje wspomagające odchudzanie, błonnik, itd.”



Brzmi ciekawie prawda? Produkty możemy zakupić online tutaj. Jednak to nie wszystko! CaliVita daje nam również możliwość robienia zakupów dla siebie ze zniżką lub zarobieniu „kieszonkowego”, które w dużej mierze zależne jest od Naszego zaangażowania. Moją uwagę szczególnie przykuł tekst, który znalazłam na stronie www.toiowo.com.pl. Są to słowa od Państwa Małgorzaty i Kazimierza Białek, którzy od ponad 15-stu lat stosują właśnie te preparaty.

Czym jest klub CaliVita i jak do niego przystąpić?

Klub CaliVita działa na podobnej zasadzie jak firmy kosmetyczne, których konsultantki proponują nam produkty z katalogu (np. Avon, Oriflame, Mariza). Wspólna cecha tych wszystkich firm to możliwość kupowania produktów dla siebie (klubowicza) w niższej cenie (bez marży) oraz możliwość ich odsprzedawania z narzuconą marżą.

Przystąpienie do Klubu CaliVita jest bezpłatne, trzeba jednak spełnić jeden warunek. Złożyć zamówienie za minimum 78PH (punkty handlowe), czyli ok. 85 zł oraz wypełnić ankietę rejestracyjną. Dokonać tego można tutaj.

Po przystąpieniu do Klubu dodatkowo otrzymujemy:

-KARTĘ konsumenta z indywidualnym numerem klubowym.

-Prenumeratę czasopism CaliNews, CaliNetInfo - z artykułami medycznymi, doświadczeniami Klubowiczów z produktami, nowościami i aktualnymi promocjami.

-Wydawnictwa firmowe w opakowaniu, a w nim: Katalog Produktów, Nowa Jakość Życia (plan marketingowy, system rabatowy), Cennik, Regulamin, Długopis.

-Płytę DVD z filmami imprez organizowanych przez CaliVita + film motywacyjny.

-Własną stronę internetową - roczny koszt utrzymania na serwerze 166 PLN. (nie jest wymagana)

Zasady Klubu CaliVita zdają się być jasne, przystąpienie do niego nie wymaga od nas dalszego robienia zakupów oraz jest bezpłatne. Opinie o działaniu suplementów CaliVita są pozytywne co skłania mnie do większego zainteresowania tą firmą. Dodatkowo będąc w grupie Państwa Małgorzaty i Kazimierza Białek otrzymamy wsparcie i rady dotyczące odpowiedniego doboru suplementów do naszych potrzeb.

Oczywiście najważniejsze jest zdrowe, racjonalne odżywianie i aktywność fizyczna – tego nie zastąpią nam suplementy, ale z pewnością mogą nam pomóc w drodze do dobrego samopoczucia :).

[youtube width="600" height="365" video_id="dJvmH7v6HIQ"]

Więcej informacji znajdziecie na:




Balmi - co kryje się w ciekawym opakowaniu? :)


Balmi - co kryje się w ciekawym opakowaniu? :)


balmi_lip_balms_perspective

Balmi jest wyjątkowym balsamem do ust, posiada filtr SPF 15 oraz chroni przed promieniowaniem UVA i UVB. Doskonałe właściwości nawilżające jakie posiada zapewniają olejek JOJOBA i masło SHEA. Wiemy jednak, dlaczego zwróciłaś uwagę na Balmi – tak jak nas, zachwyciły Cię zapach i opakowanie. Bez względu na to, który zapach Cię zachwycił, malina, truskawka, mięta czy kokos, trudno się powstrzymać żeby go nie zjeść…

O opakowaniu możemy również pisać w nieskończoność… Jest ono odzwierciedleniem zawartości- niepowtarzalne i zaskakujące. Może być uzupełnieniem Twojego stroju, charakteryzuje Twój styl życia i staje się polem do popisu dla Twojej wyobraźni – pokaż nam jak je wykorzystasz. Może stanie się breloczkiem do klucz?



Screenshot_8



Malina

Ten zapach zmiękczy najtwardsze serce. Jest słodki, soczysty i … malinowy. Czyli taki, jaki powinien być.

Screenshot_1

Truskawka

Wspomnienie lata i dzieciństwa – jakbyś właśnie była w cukierni i czuła ten niepowtarzalny aromat ulubionych lodów truskawkowych.

Screenshot_2

Mięta

Niesamowity aromat świeżej mięty, zupełnie jak guma do żucia. Orzeźwia, chłodzi i przyprawia o zawrót głowy.

Screenshot_3

Kokos

Praliny kokosowe, kremowe i delikatne. Zamykasz oczy i czujesz ten wyjątkowy smak – musisz uważać, żeby go nie zjeść. Trudno się powstrzymać…

Screenshot_4

wszystkie zdjęcia zamieszczone powyżej pochodzą ze strony ucosmetics.pl



O opakowaniu można by mówić naprawdę sporo :) Ja zaznaczę jedynie, że materiał z jakiego

zostało zrobione spełnia moje oczekiwanie. Mocne, plastikowo-gumowe (?) :).

Dodatkowy plus to możliwość potraktowania balsamu jako zawieszki/breloczka dzięki czemu możemy mieć go zawsze przy sobie :). Przypięty do torebki zostaje szybko odnaleziony w otchłani kobiecych "przydasi".  Można przypiąć go również do kluczy, a z racji, że klucze mamy zwykle przy sobie to i o Balmi nie zapomnimy.

Balsamy bez względu na rodzaj (zapach) nie mają koloru, pokrywają usta bezbarwną, delikatną i nawilżającą warstwą co sprawia, iż Balmi jest według mnie balsamem uniwersalnym - nadaje się do użytku nie tylko przez kobiety, ale również przez mężczyzn.

Do testów otrzymałam dwa zapachy: kokos i malina. Oba pachną obłędnie :). Moim faworytem jest chyba jednak kokos, który faktycznie pachnie jak kokosowe pralinki. Natomiast zapach wersji malinowej kojarzy mi się z popularną rozpuszczalną gumą do żucia.

Konsystencja balsamu jest bardzo delikatna. Nie lepi się i nie jest tłusta. Balmi nałożony na usta jest praktycznie niewidoczny za to wyczuwalna jest gładkość ust po jego aplikacji.

Balmi natychmiastowo koi spierzchnięte usta a od kiedy używam go regularnie nie mam problemu z suchymi skórkami.

Aplikacja Balmi na usta jest tak samo łatwa jak w przypadku balsamów w tradycyjnej formie. Wydaje mi się, że Balmi jest wydajniejsze ze wszystkich "mazideł" do ust jakie dotychczas używałam. Po przetestowaniu tych cudeniek jestem gotowa rzucić w kąt dotychczas używane i lubiane balsamy do ust.

Kokosowa wersja Balmi to aktualnie mój numer jeden wśród ochronnych balsamów do ust.

Ostatnio robi się coraz głośniej o tym produkcie - wcale się nie dziwię. Mała kostka, która potrafi dostarczyć tyle radości. Już samo opakowanie Balmi poprawia mi humor, do tego dochodzi słodziutki zapach, przyjemna konsystencja i świetne działanie.

Szukając wad tego produktu musiałam się mocno natrudzić. Przyszedł mi do głowy tylko jeden minus tego oryginalnego opakowania. Wydaje mi się, że po zużyciu większej części balsamu aplikacja może być troszkę utrudniona i będzie wymagała od nas użycia paluszków co jest z pewnością formą mniej higieniczną. Jednak jakby patrzeć na to z innej strony - słoiczkowe balsamy i masełka nakładamy na usta właśnie w taki sposób a przecież Balmi jest trochę mixem słoiczkowego mazidła z tradycyjnym sztyftem :)


Balsamy do ust Balmi możecie kupić u Dystrybutora, którym jest firma Unique, o tutaj. Aktualnie możemy je nabyć w cenie promocyjnej, która wynosi 19,95 zł. Uważam, że to fajny pomysł na świąteczny upominek :)!


czwartek, 5 grudnia 2013

Magia świąt - przepis na makowiec drożdżowy zawijany

Święta Bożego Narodzenia to wyjątkowy czas, kiedy wspólnie z rodziną możemy zasiąść do wigilijnego stołu, aby cieszyć się swoją obecnością, ale również rozkoszować się wyśmienitymi potrawami. Na stole tradycyjnie powinno znaleźć się 12 przysmaków, wśród których prym wiodą barszcz czerwony, karp oraz pierogi z kapustą i grzybami. Listy potraw i przepisy kulinarne zależą głównie od regionu zamieszkania i tradycji rodzinnych przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Po zupie wigilijnej i daniu głównym przychodzi czas na deser. Wśród słodkości najpopularniejsze są: makowiec zawijany, sernik, kutia wigilijna oraz piernik. Przepisy kulinarne na ich wykonanie można znaleźć nie tylko w książkach kulinarnych, ale również na popularnych w dzisiejszych czasach internetowych blogach, poświęconych tematyce gotowania.

Dla wielu osób nieodłącznym elementem Świąt Bożego Narodzenia jest zapach pieczonego makowca, wypełnionego aromatycznym farszem z bakaliami. Ciasto to jest uwielbiane zarówno przez dzieci, jak i dorosłych. Wykonanie zwijanego makowca jest dość pracochłonne, ale zapach i smak w pełni wynagrodzą trud włożony w przygotowanie tego wypieku. Podstawą dobrego makowca jest mak, którego spożywanie w tym dniu według wierzeń ludowych, miało zapewnić w niedalekiej przyszłości szczęście.

Przepis na makowiec drożdżowy zawijany

W garnku należy umieścić następujące składniki: 500g mąki pszennej, szczyptę soli, 150g cukru, 1 opakowanie cukru waniliowego oraz pokruszone drożdże (50g). Następnie całość zalać mlekiem (3/4 szklanki) i odstawić na ok. 30 min. Do tak przygotowanej masy należy dodać 100g rozpuszczonego masła oraz 4 żółtka. Ciasto wyrobić i odstawić do wyrośnięcia nie krócej niż na godzinę. Z proporcji podanych w przepisie można wykonać 2 strucle makowe, dlatego otrzymane ciasto dzielimy na dwa kawałki. W kolejnym etapie wałkujemy je na prostokąty o grubości ok. 1cm. Następnie wykładamy połowę masy makowej wzdłuż jednego z brzegów i rolujemy. Do ciasta można wykorzystać gotową masę makową dostępną w sklepach. Ciasta należy piec w temperaturze 170 stopni przez 35 minut w keksownikach, które uprzednio należy wysmarować masłem i posypać mąką. Przed pieczeniem warto odłożyć ciasta na 30 min, nakłuć widelcem oraz wysmarować rozbełtanym jajkiem. Po upieczeniu można je polukrować i posypać płatkami migdałów.

Artykuł gościnny.

Powrót sklepu z biżuterią Venisima :)!

Czekałam, czekałam i się doczekałam! Pamiętacie jak pisałam o różowym komplecie z kryształków lodowych (klik)? Wrócił do życia sklep z biżuterią Venisima, a ja już zdążyłam znaleźć w ofercie swojego ulubieńca :))!  Dodatkowo dla fanów przewidziana jest ciekawa promocja - darmowe pakowanie!:)


wtorek, 3 grudnia 2013

Elegancja i jakość w niskiej cenie. Perfumy od Jacques Battini -idealny prezent pod choinkę :)!

Komplet upominkowy White Spark od Jacques Battini.

Arek opisał męski zestaw a teraz przyszła kolej na mnie i na opinię o White Spark.


KOMPLET Spark White made with Swarovski elements 50ML PER + Body Lotion

Komplet Spark White to subtelna i zmysłowa kompozycja kwiatowa zdolna zaintrygować każdego mężczyznę ceniącego dyskretny szyk i elegancje.



  • Nuta głowy: mandarynka, gruszka, czerwone jagody

  • Nuta serca: gardenia, jaśmin, frezja, frangipani

  • Nuta bazy: gardenia, paczula, brązowy cukier, piżmo

Cena: 69.95 zł

Dostępność: klik

Zawartość zestawu: perfumy 50 ml + balsam do ciała 200ml.


Estetyczne, przyjemne dla oka opakowanie o eleganckiej kolorystce i ciekawej fakturze kryje w sobie dwa produkty. Pierwszym z nich jest biały flakonik ze złotymi akcentami i ozdobnym kryształkiem Swarovski'ego. Kryje on w sobie perfumy o dosyć prostej nazwie "white spark" (biała iskra). Już sam wygląd tego kompletu cieszy oko i sprawia, że mamy duże oczekiwania co do tego co kryje się w środku.

W ostatnim czasie zrobiłam się mało wymagająca co do zapachów i wiele z nich przypada mi do gustu. Inaczej było kiedyś - nie mogłam znaleźć dla siebie niczego z czego mogłabym być zadowolona. White Spark jest zapachem bardzo delikatnym, lekko słodkim, owocowo-kwiatowym. Różni się jednak od zapachów kwiatowo-owocowych jakie miałam dotąd okazję wąchać.

Zapach ten kojarzy mi się z niewinnością, spokojem, ukojeniem. Jest to również zapach dzięki któremu można się zrelaksować, odpocząć. Nie męczy nawet w te "cięższe" dni.


 To co najbardziej podoba mi się w zapachach tej firmy to ich jakość! Trwałości nie mam nic do zarzucenia, skóra pięknie pachnie przez cały dzień a ubrania jeszcze dłużej. Wykonanie flakonów również jest na wysokim poziomie. Jednak to co zaskakuje najmocniej to same zapachy, które rozwijają się na skórze wraz z upływem czasu. Jest to cecha charakterystyczna dla drogich zapachów, które kosztują zwykle ponad 200 zł podczas, gdy w sklepie Jacques Battini ceny za buteleczkę zaczynają się od ok. 30 zł a komplet możemy kupić już od 49 zł.


W zestawie znajduje się balsam do ciała z tej samej linii zapachowej co perfumy. Zdziwiłam się jego składem, gdyż przeważnie perfumowane lotiony mają słabe właściwości pielęgnujące a tutaj dosyć blisko w składzie znajdziemy masło shea, które ja w balsamach bardzo lubię. Niedość, że skóra delikatnie pachnie i nie "gryzie się" z perfumami to w dodatku jest miękka i dobrze nawilżona. Naprawdę nie mam się czego przyczepić.


 Gdybym dostała taki prezent z pewnością byłabym z niego zadowolona, zwłaszcza dlatego, że jest to zapach bardzo uniwersalny i charakteryzujący się wysoką jakością. Gotowa byłabym również kupić taki prezent dla bliskiej osoby :).