Przejdź do głównej zawartości

Glinka czerwona i hydrolat oczarowy, czyli Fitomed w akcji!



O kosmetykach firmy Fitomed pisałam już kilka razy, tym razem do testów wybrałam czerwoną glinkę i hydrolat oczarowy. Dzięki marce Fitomed bardzo polubiłam naturalne kosmetyki, zwłaszcza oleje stosowane w pielęgnacji włosów. Do glinek byłam nastawiona trochę negatywnie po przygodzie z zieloną glinką innej firmy, która skończyła się dla mnie bardzo nieprzyjemnie. Zdecydowałam się jednak na glinkę czerwoną, której działanie jest delikatniejsze. Ten rodzaj glinki nie powinien wyrządzić krzywdy mojej naczynkowej cerze. Do przyrządzania glinki dobrałam hydrolat oczarowy.




Hydrolat oczarowy: ''Ma swoisty mocno ziołowy zapach. Jest produktem destylacji liści lub kory drzewa oczarowego z parą wodną. Oczar jest nazywany także meksykańskim drzewem magicznym, a jego działanie od dawna jest w kosmetyce cenione. Nikt kto regularnie używa wody oczarowej nie zaprzeczy temu. Woda oczarowa jest znakomitym środkiem do odświeżania i nawilżania skóry tłustej z rozszerzonymi porami oraz wrażliwej. Łagodnie ściąga pory, tonizuje oraz posiada właściwości przeciwzapalne. Z wyglądu jest zwykłą bezbarwną cieczą. Podczas kontaktu ze skórą ma jedwabisty połysk." Cena: 15 zł.

Glinka czerwona: "Zawiera dużą ilość krzemu, aluminium, żelaza oraz wapń, magnez, sód, potas, tytan i mangan. Ma właściwości absorbujące i zabliźniające. Jest bardziej łagodna od glinki zielonej. W praktyce kosmetycznej jest stosowana w różnych maseczkach do cery mieszanej z tendencją do trądziku różowatego. Zapobiega pękaniu naczynek krwionośnych, wzmacnia barierę naskórkową" Cena: 13 zł.



Hydrolat ma postać bezbarwnej cieczy o dosyć intensywnym zapachu ziołowej herbaty. Produkt zaleca się rozcieńczać w proporcjach min. 1:1. Opakowania hydrolatów są takie same jak w przypadku olejów - poręczne, plastikowe butelki z papierową etykietą + firmowy kartonik. Na hydrolacie znajdziemy napis "EcoCert". Nie jest to o dziwo ten sam produkt, który znajdziemy na zdjęciu na stronie Fitomed,  jest to chyba jego nowsza wersja o trochę innym składzie. Na zdjęciu znajdziemy "aromatyczną wodę oczarową" a produkt, który ja posiadam to po prostu "hydrolat oczarowy" o następującym składzie:

Hamamelis Virginiana Leaf Water, Citric Acid, Aqua, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate.

Hydrolat po rozcieńczeniu może nam zastąpić tonik lub mgiełkę do odświeżania i tonizowania twarzy. Jednak ze względu na jego zapach ja używam go głównie w duecie z czerwoną glinką i tutaj sprawdza się genialnie. Glinka bez tego hydrolatu nie radzi sobie tak świetnie z uspokojeniem i ukojeniem mojej naczynkowej cery. Lubię również kroplę hydrolatu dodać do porcji kremu w sytuacjach, gdy nie mogę poradzić sobie z rumieniem. Co prawda nie pozwala mi się to całkowicie pozbyć problemu, ale ulga jest naprawdę duża.





Glinka czerwona od Fitomed jest bardzo wydajna. Świetnie się ją rozrabia do gładkiej masy bez zbędnych grudek. Świetnie zmywa się z twarzy. Widziałam w Internecie informacje o tym, że glinka czerwona barwi twarz, dając skórze pomarańczowy odcień. O dziwo ja niczego takiego nie zauważyłam. Glinkę zmywam samą wodą przy pomocy gąbki konjac. Glinkę rozcieńczałam najpierw samą wodą a później z dodatkiem hydrolatu oczarowego. Druga wersja zdecydowanie przynosi mojej skórze więcej korzyści. Zwykłą wodę zamieniłam również na sól fizjologiczną - nie zauważyłam jednak żadnej różnicy.



Moja twarz po maseczce z tej glinki jest dobrze oczyszczona, matowa, gładka i miękka. Poprawia się również jej koloryt. Zaczerwienienia są dużo mniej widoczne. Nie zauważyłam zwężenia porów. Najbardziej cieszy mnie jednak fakt, że glinka ta w połączeniu z hydrolatem niesamowicie koi rumień na moich policzkach. Zauważyłam również, że pomaga goić się drobnym rankom i wypryskom. Po zrobieniu tej maseczki twarz wygląda na wypoczętą a nałożony podkład prezentuje się dużo lepiej. Glinkę nałożoną na twarz spryskiwałam płynem oczarowym tej samej firmy.


Kolejny raz jestem zadowolona z produktów jakie testuję dzięki uprzejmości firmy Fitomed. Niektóre z nich są mniej skuteczne a niektóre bardziej - jednak ze względu na składy i cenę naprawdę warto je wypróbować na "własnej skórze". Mam nadzieję, że Fitomed wprowadzi kiedyś do swojej oferty więcej olei! :)

Komentarze

  1. Kurcze już jakiś czas poluję na produkty FITOMEDu . Ta glinka mnie zachęciła. Chyba sobie zainwestuję :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Fitomed robi furorę w blogosferze :) I słusznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja lubię od nich białą glinkę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie miałam nic z Fitomedu i choć produkty, które pokazałaś zupełnie nie nadają się do mojej cery, to muszę przejrzeć ofertę ich sklepu, bo to już kolejna dobra opinia o ich kosmetykach:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam glinki! Serdecznie zapraszam na naturalne rozdanie na blogu eko-swiat.blogspot.com, Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszelkie formy aktywności na moim blogu. Każdy szczery komentarz daje mi mnóstwo siły i całą masę radości!

Popularne posty z tego bloga

Jacques Battini - Night Dream made with Swarovski elements. Recenzja zapachu rodem z piekła!

Jacques Battini - Night Dream made with Swarovski elements. Recenzja zapachu rodem z piekła!
„Woń była niezwykle specyficzna, ostra jak dym, ale i słodkawa. [...] tak muszą pachnieć kwiaty na samym dnie piekła.” Kazimierz Kyrcz.
Opisanie tego zapachu to nie lada wyzwanie, gdybym miała zrobić to krótko i zwięźle to odniosłabym się właśnie do słów z książki ,,Efemeryda".
Jacques Battini to francuska marka perfum. ,,Jacques Battini urodził się w 1948 r na Korsyce w rodzinie cenionego perfumiarza i od wczesnej młodości towarzyszyło mu marzenie, aby odnaleźć prawdziwe piękno. Kiedy skończył 18 lat wyruszył w swoją wielką podróż dookoła świata, która już na zawsze miała odmienić jego życie. Nie bacząc na wojny, epidemie i przeciwności losu, odwiedził wiele krajów: Indie, Polinezję, Oceanię, Tajlandię, Amerykę Południową i zdał sobie sprawę, że prawdziwe piękno skrywa każda kobieta. Kiedy po latach wrócił na ukochaną Korsykę, Jacques postanowił stworzyć coś unikalnego i niezapomniane…

Quickmax - odżywka do rzęs i brwi za niemałe pieniądze. Czy warta chociaż złotówkę?

Quickmax - odżywka do rzęs i brwi za niemałe pieniądze. Czy warta chociaż złotówkę?Odżywkę quickmax otrzymałam już dosyć dawno od firmy LuxStyle . Regularna cena tej odżywki to 250 zł, obecnie jest na nią promocja (cena aktualna 150 zł). Spodziewałam się po tej odżywce wiele. Producent obiecuje, że nasze rzęsy i brwi staną się: 1. Wyglądające na bajecznie długie
2. Wyglądające na bajecznie pełniejsze
3. Bajecznie wyraziste
Ponadto na stronie LuxStyle możemy znaleźć takie informacje:
Wyobraź sobie! W ciągu tylko jednego tygodnia, zaczniesz widzieć różnicę z QuickMax
Klinicznie udowodnione działanie na wszystkich kobietach
Niezależne badania kliniczne wykazały, że wszystkie kobiety które używały QuickMax rozwinęły zauważalnie dłuższe, grubsze i o wiele piękniejsze rzęsy i brwi. Jest świetny dowód na to. Unikalna, opatentowana formuła została rozwinięta przez naukowców którzy wiodą prym na polu badań kosmetycznych.
Na stronie znajdziemy oczywiście jeszcze więcej obietnic i informacji o tym p…

Lovely, Color Wear Long Lasting. Pomadki w kredce, moja recenzja.

Lovely, Color Wear Long Lasting. 




Pomadki w pisaku z Lovely testuję od czerwca, są one nadal dostępne w sprzedaży a ich cena w Rossmannie to 7,49 zł. Czy w takiej cenie da się kupić dobry produkt do ust?  Jak już wiele razy udowodniono tanie nie zawsze znaczy złe. Ta zasada działa również w drugą stronę, co często okazuje się bolesne dla naszego portfela.