czwartek, 28 lutego 2013

Olejki Zapachowe od Pachnącej Szafy


Olejki Zapachowe od Pachnącej Szafy.

Co prawda produkty od Pachnącej Szafy do testów otrzymałam już dosyć dawno. Umieściłam już opinię o wspaniałych dyfuzorach oraz uroczych zapachowych saszetkach. Olejków w mojej przesyłce znalazło się aż 11 a ich dokładne przetestowanie wymagało sporo czasu.


Każdy z olejków okazał się być niezwykle wydajny. Już kilka kropel dodanych do wody i rozgrzanych przez płomień świeczki okrywa nasze mieszkanie przyjemny zapachem na długi czas. 
Każda wersja zapachowa podbiła moje zmysły, są to aromaty świeże, żywe i poruszające wyobraźnię.

Przez okres świąteczny bardzo często gościł u mnie olejek o zapachu pomarańczy w duecie z cynamonem. Jeszcze teraz często mieszam ze sobą te dwa aromaty aby poczuć magię zeszłorocznych świąt. Wzbudzają one we mnie poczucie bezpieczeństwa i w pewien sposób zmuszają do refleksji. 

Na co dzień o poranku bardzo lubię sięgać po trawę cytrynową lub grapefruit. Są to aromaty chyba najbardziej żywe, świeże i pobudzające. Czuję, że poniekąd dodają mi siły i energii.

Na romantyczne wieczory świetnie sprawdza się natomiast dzika orchidea - ten zapach ma w sobie coś niesamowitego. 
To mój ulubiony olejek, jego aromat jest niezwykle tajemniczy, pobudzający zmysły i romantyczny.

Na imprezy - doskonały olejek Antitabac. Skutecznie zwalcza nieprzyjemny zapach dymu papierosowego. Aromat olejku jest niedrażniący, bardzo ładny - delikatnie perfumowany.
 Lubię używać go również na co dzień, gdyż zapach bardzo przypadł mi do gustu.

Lawenda to ulubiony zapach mojej Mamy - w jej pokoju czuć spokój, przyjazną atmosferę i ciepło.

Wanilia i róża to olejki, które świetnie sprawdzały się podczas kąpieli. Po zapaleniu świeczki w kominku po łazience unosił się przyjemny, odprężający zapach. Oba aromaty są według mnie bardzo kobiece.

Lilia wodna i kwiaty polne - olejki na chwilę refleksji, idealne w towarzystwie dobrej książki.


Po przygodzie z olejkami od firmy Pachnąca Szafa mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że już raczej nie sięgnę po inne aromaty do kominka :). Żaden z zapachów mnie nie zawiódł, do każdego z nich na pewno jeszcze nie raz z przyjemnością powrócę.

Gorąco Polecam!


środa, 27 lutego 2013

Moja przygoda z Acne Killer!


Moja przygoda z Acne Killer!

Maseczki Acne Killer miałam przyjemność przetestować dzięki firmie LuxStyle.
Mimo iż nie walczę z trądzikiem to byłam chętna na wojnę z wągrami oraz drobnymi wypryskami.


Opis produktu ze strony LuxStyle:

Nowość prosto ze Stanów Zjednoczonych.
Nowa rewolucyjna maseczka oczyszcza Twoją skórę w zaledwie kilka minut!
Nienawidzisz trądziku i masz już dosyć marnowania pieniędzy na nieskuteczne terapie? Przestań z nim walczyć – wygraj tę walkę od razu korzystając z Acne Killer. Acne Killer to fenomen na amerykańskim rynku który usuwa trądzik w zaledwie kilka minut.
Nałóż jak każdą inną maseczkę – i natychmiast pozbądź się trądziku!
Acne Killer to rewolucyjna maseczka, która usuwa wypryski, zaskórniki, zanieczyszczenia skóry i powstrzymuje nadmierne wydzielanie łoju w zaledwie kilka minut. Nie tygodnie, nie dni, ani nie godziny a tylko minuty dzielą cię od pozbycia się trądziku!
Działa w zupełnie nowy sposób
Acne Killer dosłownie wysysa trądzik, zaskórniki oraz nadmiar łoju i bakterie które powodują stany zapalne skóry. Acne Killer nie działa powierzchownie – przeciwnie, eliminuje on trądzik w tych warstwach skóry, w których on powstaje.
Natychmiastowa poprawa dzięki usuwaniu zaczerwienień i podrażnień
Acne Killer usuwa brzydkie zaczerwienienia i blizny powodowane przez trądzik dzięki czemu twój wygląd polepsza się od razu!
Eliminuje martwy naskórek dla odświeżenia wyglądu
Acne Killer eliminuje również martwy naskórek z twojej twarzy. Po jego zastosowaniu twoja skóra staje się tak świeża jak nigdy dotąd.
Działanie zapobiegawcze
Zapomnij o powrocie trądziku – Acne Killer działa zapobiegawczo ponieważ zabija bakterie, które są odpowiedzialne za powstawanie trądziku. Acne Killer nie tylko oczyszcza skórę z trądziku ale zapobiega również jego nawrotowi.
Bezpieczne składniki pochodzenia naturalnego!
Przykładamy wielką wagę do Twojego zaufania w Acne Killer. W przeciwieństwie do terapii które podrażniają skórę, czy też leków, które mogą być powodem problemów Acne Killer jest stworzony tylko z bezpiecznych ziołowych składników.


Skład:
Aqua, deep Sea Mineral, Parfum.

Powiem szczerze, że obietnice producenta sprawiły, że miałam co do tego produktu naprawdę wygórowane oczekiwania. Zastanawia mnie jednak skład i nie rozumiem do końca w jaki sposób te maseczki działają.


Maseczki jak widać na zdjęciu powyżej mają czarny kolor. Ilość maseczki w saszetce bez problemu pozwala na pokrycie twarzy dosyć grubą warstwą kosmetyku. Nakładanie ich nie sprawia problemu, ładnie pachną i wyczuwalnie napinają skórę po zaaplikowaniu. Podczas trzymania ich na twarzy (ok. 30 minut) zauważyłam również przyjemne uczucie chłodu na skórze.

Niestety zrywanie maseczek nie jest już takie przyjemne. Nie przypomina ono ściągania zwyczajnej maseczki peel off a raczej bolesną depilację. Najgorszy był pierwszy raz - nie dałam rady ściągnąć jej z twarzy, ale na szczęście nie tak trudno było można zmyć maseczkę pianką oczyszczającą. Za każdym razem pozbywanie się maseczki z twarzy było coraz mniej bolesne - być może to zasługa wyrwanych przy poprzednich razach włosków. 
Jednakże jeżeli nie macie ochoty na takie przeżycia to polecam zmywanie maseczek.

Po każdorazowym zdjęciu maseczki moja twarz była zaczerwieniona, ale nie tak mocno jak się tego spodziewałam. Po zaaplikowaniu nawilżającego kremu i odczekaniu kilku minut stan mojej cery wracał do normy.

A jak z efektami?

I w tym momencie czuję się naprawdę zawiedziona. Owszem moja twarz stała się bardziej matowa i rozjaśniona, ale nic więcej... Wągry jak były tak i są, z wypryskami to samo. Mimo iż czekałam z nadzieją do ostatniej saszetki to po jej użyciu nadzieja prysła a pozostało jedynie rozczarowanie. Widziałam jednak sporo pozytywnych opinii na temat Acne Killer. 
Mnie osobiście i w teorii, i co później się okazało w praktyce nie przekonał skład tego produktu.
Moim zdaniem działanie kompletnie nie jest proporcjonalne do ceny produktu.

Gdyby ktoś jednak miał ochotę wypróbować tego mordercę na własnej skórze, to warto właśnie teraz, gdyż maseczki są w promocji :). Za 5 sztuk zapłacicie 40 zł (przed promocją 80 zł).




wtorek, 26 lutego 2013

Testowanie z Delect'ą i Portalem Uroda i Zdrowie


 Testowanie z Delectą i Portalem Uroda i Zdrowie.

Za pośrednictwem Portalu Uroda i Zdrowie mam przyjemność przetestować dwa słodkie produkty firmy Delecta:
Babeczki nadziane owocowo.
Babeczki nadziane czekoladą.




Firma Delecta sprawiła nam świetną niespodziankę, gdyż u każdej blogerki w przesyłce poza babeczkami znalazł się prezent. U mnie wylądowała taka oto urocza patera na babeczki. Ciężko opisać jak ten gest wpłynął na moje samopoczucie :). W przypływie radości zabrałam się od razu za testowanie!


Babeczki nadziane owocowo z truskawkami.

Na pierwszy ogień poszła owocowa wersja babeczek. 
Co znajduje się w opakowaniu?
Saszetka z proszkiem do wyrobu ciasta.
12 białych foremek na muffinki.
Pojemniczek z nadzieniem.
Od siebie musimy dodać jedynie 2 jajka, 75 ml mleka oraz 75 ml oleju. Przygotowanie babeczek nie zajmuje dłużej niż 10 min. Ciasto już po krótkim mieszaniu łyżką zyskuje gładką konsystencję. Nie potrzebujemy nawet miksera.
Połowę przygotowanej masy rozkładamy do foremek, następnie nakładamy po łyżeczce nadzienia i przykrywamy je resztą ciasta.


 Babeczki pieczemy ok. 17-22 min w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni.
Ja swoje babeczki dodatkowo posypałam cukrem pudrem na wierzchu.


Jak smakują babeczki nadziane owocowo?

Po upieczeniu są puszyste i mięciutkie. W środku wilgotne. Nadzienie świetnie komponuje się z całością.
 Nie spodziewałam się, że z takiej mieszanki może wyjść coś tak pysznego :).
Babeczki szybko znikły ze stołu a wszyscy mieli zadowolone miny, to prawdziwy poprawiacz humoru. Świetne do kawy, na spotkanie rodzinne lub w gronie znajomych. 

Chociaż na początku martwiłam się, że ilość ciasta jest zbyt mała to babeczki wyrosły ponad foremkę. Bardzo ładnie się prezentują, a jeżeli ktoś ma większe zdolności manualne niż ja to może wyczarować prawdziwe cuda :).
Przygotowanie takich babeczek nie wymaga żadnych umiejętności a przygotować je może nawet największy kuchenny amator. Do zabawy możemy również zachęcić dzieci, które z pewnością poradzą sobie z mieszaniem składników i nakładaniem nadzienia :)



Babeczki nadziane czekoladą.

 Co znajduje się w opakowaniu?
Saszetka z proszkiem do wyrobu ciasta.
12 białych foremek na muffinki.
Saszetka z płatkami czekoladowymi.
Od siebie musimy dodać jedynie 2 jajka, 100 ml mleka oraz 100 ml oleju. Przygotowanie babeczek nie zajmuje dłużej niż 10 min. Ciasto już po krótkim mieszaniu łyżką zyskuje gładką konsystencję. Nie potrzebujemy nawet miksera.
Odkładamy łyżeczkę płatków czekoladowych a resztę delikatnie mieszamy z ciastem. Przygotowaną masę rozkładamy równomiernie do foremek. Pozostałą czekoladą obsypujemy wierzch babeczek przed pieczeniem.


 Babeczki pieczemy ok. 15- 18 min w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni.
Ja niepotrzebnie użyłam do przygotowania babeczek innych foremek niż te z opakowania Delecty. Dlaczego niepotrzebnie? Moje foremki okazały się być gorszej jakości, przez to, że były mniej sztywne babeczki nie wyrosły tak ładnie i trochę porozlewały się na boki podczas pieczenia. 
Foremki z opakowania są sztywne i naprawdę świetnej jakości. 



Chociaż te babeczki nie prezentuję się już tak ładnie to smakują równie dobrze. Ciężko byłoby mi wybrać, która wersja zadowoliła mnie bardziej. Te babeczki w środku okazały się być jeszcze bardziej wilgotne. Są miękkie i puszyste. I tym razem wszyscy byliśmy z tego wypieku bardzo zadowoleni. Osłodziliśmy sobie poranek z babeczkami jeszcze bardziej i pozwoliliśmy sobie na dodatkową porcję czekolady. Wysoki poziom hormonów szczęścia sprawił, że wszyscy przez cały dzień mieliśmy wspaniały humor :)!


Dwie wersje nadzianych babeczek Delecta oraz niespodziankę od firmy Rieber Foods Polska S.A  otrzymałam do testów dzięki uprzejmości portalu urodaizdrowie.pl.



poniedziałek, 25 lutego 2013

Nowe testowanie - Epionce Milky Lotion Cleanser


Nowe testowanie - Epionce Milky Lotion Cleanser

Kilka dni temu zapukał do moich drzwi Pan Kurier, który wręczył mi niewielką przesyłkę od Firmy Epionce. Kosmetyk jaki sobie wybrałam to Milky Lotion Cleanser w wersji podróżnej (15ml). Linię Epionce mam przyjemność poznać dzięki współpracy z Agencją Get In Touch.


O produkcie:

Milky Lotion Cleanser MLC delikatne mleczko oczyszczające.
Polecane do skóry suchej/wrażliwej, skutecznie oczyszcza skórę z brudu, tłuszczu i makijażu. Wyciągi roślinne pomagają koić i odżywiać skórę, bez niepotrzebnego wysuszania lub podrażnienia. Idealne po zabiegach.

Korzyści:
-działa na drodze rozpuszczania i oddzielania od powierzchni skóry zabrudzeń.
-preparat zmywalny, może być nałożony na suchą lub wilgotną skórę, idealny do oczyszczania po zabiegach.
-pomaga zapobiegać wystąpieniu sytuacji mogących prowadzić do rozwoju czynników zapalnych.
-nie powoduje przerwania bariery skórnej w przeciwieństwie do tradycyjnych mydeł.

Cena 129zł /170ml
Kosmetyki dostępne w e-sklep www.dermstore.pl


O Epionce:


Firma Episciences, Inc została założona w 2002 roku i mieści się w Boise, w stanie Idaho, w USA. Skuteczność i bezpieczeństwo linii Epionce zostało udowodnione w przeprowadzonych ponad 15 niezależnych badaniach klinicznych. Produkty linii Epionce pomagają hamować i zapobiegać procesom starzenia się skóry, jak również wspomagają terapie niektórych chorób skóry.

Epionce jest kompleksową i innowacyjną linia wellness do pielęgnacji skóry poprawiającą jej wygląd i zdrowie poprzez wpływ
na własne systemy ochronne i naprawcze skóry.
Siła Działania

Epionce wzmacnia własne mechanizmy naprawcze skóry przyczyniając się do poprawy funkcji skóry poprzez zahamowanie przewlekłego stanu zapalnego i odbudowę naturalnej bariery ochronnej skóry co pozwala cieszyć się piękną i zdrową skórą.
Udowodnione rezultaty

Skuteczność Epionce udowodniono w podwójnie ślepych badaniach klinicznych przeprowadzonych przez niezależne uznane ośrodki badawcze. Oparta na badaniach naukowych, linia produktów Epionce przeznaczona jest dla dermatologów, chirurgów plastyków , profesjonalistów z zakresu pielęgnacji skóry oraz wszystkich tych, którzy są zainteresowani poprawą ogólnej kondycji skóry i jakości życia.


Swoje testy już zaczęłam i muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem wydajności tego kosmetyku, już niedługo będziecie mogli zapoznać się z moją opinią na jego temat.

Znacie kosmetyki Epionce? 


sobota, 23 lutego 2013

Przegląd nowego katalogu Oriflame 4/2013 Część pierwsza - pielęgnacja.


Przegląd nowego katalogu Oriflame 4/2013
Część pierwsza - pielęgnacja ciała i twarzy.

Z racji, że od niedawna jestem konsultantką Oriflame a ich kosmetyki coraz bardziej podbijają moje serce chciałabym Wam pokazać nowy katalog :). Uważam, że jest w nim kilka pozycji naprawdę wartych uwagi.
Okładka zachowana jest w sportowym stylu a w środku kilka propozycji polecanych przez Panią Caroline Wozniacki.


Świetną promocję znajdziemy jak zwykle już na samym początku katalogu, tym razem żel antycellulitowy Perfect Body o wartości 65 zł możemy mieć za 29,90, wystarczy, że zrobimy zakupy za min. 69 zł z obecnej oferty katalogowej. Chociaż nie bardzo wieżę w cudowne działanie takich kosmetyków to uważam, że może  to być spore ułatwienie dla osób walczących z cellulitem - jak wiemy pozbycie się tego "nieprzyjaciela" wymaga o nas sporego wysiłku - odpowiedniej diety, ćwiczeń, natrysków, używania kosmetyków oraz masażu. Dzięki temu żelowi dwa ostatnie punkty możemy spełniać za jednym zamachem!


W obecnym katalogu cała linia Perfect Body została przeceniona. Z wiadomości jakie posiadam ze sporą aprobatą kobiet spotkało się serum do biustu i dekoltu o którym słyszałam wiele pozytywnych opinii,z 65 zł zostało przecenione na 36,90 zł.


Kolejna promocja to moim zdaniem świetny pomysł na prezent dla naszych Mam z okazji Dnia Kobiet.
Przy zakupie nowego kremu Time Reversing Intense na dzień lub na noc otrzymamy krem pod oczy gratis.




Na następnych stronach w promocji jest również seria Ecollagen [3D+], Bio Clinic. Mnie jednak bardziej zainteresowała oferta z kosmetykami dotleniającymi Optimals Oxygen Boost, Swedish SPA oraz Milk i Honey Glod.






Na promocji znajdziemy również kremy pod prysznic, kremy do rąk, krem do ciała i mgiełkę oraz pięknie, owocowo pachnące mydełka!



Szczególnie zainteresowała mnie oferta kosmetyków z linii Silk Beauty w której znajdziemy kosmetyki dzięki którym będziemy mogły cieszyć się jedwabistą gładkością skóry


oraz kojącą miękkością.


Może Was również zainteresują kosmetyki z linii Pure skin? Kupując żel do mycia oraz tonik w tym katalogu zaoszczędzamy ponad 45 %.


W korzystnej promocji znajdziemy również trzy moim zdaniem zachęcająco wyglądające maseczki do twarzy, każda za 9,90 zł.


Oprócz pozycji, które zaprezentowałam w nowym katalogu Oriflame znajdziecie również wiele innych kosmetyków do pielęgnacji ciała i twarzy!

Jeżeli podobają się Wam tego typu posty chętnie zrobię kolejne, np. o zapachach lub kolorówce z katalogu 4! :)

Wpadło Wam coś w oko?

środa, 20 lutego 2013

Eveline Cosmetics bio Hyaluron 4D Delikatna emulsja do demakijażu.


Eveline Cosmetics bio Hyaluron 4D
Delikatna emulsja do demakijażu.

Opis produktu ze strony eveline.pl:


DELIKATNA EMULSJA DO DEMAKIJAŻU
do każdego typu cery, również wrażliwej
doskonale usuwa nawet wodoodporny makijaż
Delikatna emulsja do demakijażu 3w1 bioHyaluron 4D to innowacyjna formuła bogata w substancje bioaktywne, która łączy właściwości mleczka, toniku oraz płynu do demakijażu oczu. Niezwykle delikatnie i skutecznie oczyszcza skórę twarzy i oczu, doskonale usuwa nawet wodoodporny makijaż.
SUPER EFEKT 4D – odmłodzenie w czasie
Spektakularna redukcja ilości, długości, szerokości i głębokości zmarszczek.



Skład: Aqua, Mineral Oil, Polysorbate-20, Glycerin, Isopropyl Myristate, Hyaluronic Acid, Acrylates/ C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanolamine, Glycine Soya Oil, Avocado Oil, Malus Domestica Fruit Cell Culture Extract, Tocopheryl Acetate, Allantoin, Phenoxyethanol / Methylparaben / Butylparaben / Etylparaben / Propylparaben, DMDM Hydantoin, Parfum, Disodium EDTA. 


Kosmetyki Eveline testuje już ponad miesiąc, przez ten czas zdążyłam dobrze zapoznać się z działaniem delikatnej emulsji do makijażu.
Konsystencja jest bardzo przyjemna, lekka, łatwo rozprowadza się na skórze. Zapach emulsji jest delikatnie perfumowany, bardzo przyjemny.
Opakowanie z pompką uważam za jedyne słuszne rozwiązanie w przypadku takich produktów, gdyż ułatwia znacznie "dawkowanie" kosmetyku i jest dużo bardziej przyjemne w użyciu. Na opakowaniu znajduje się informacja, że emulsja przeznaczona jest do każdego typu cery, również wrażliwej - co ja miałam właśnie jako "wrażliwiec" okazję przetestować.
Emulsja na mojej twarzy nie spodobała żadnych podrażnień jednak trochę inaczej było podczas zmywania makijażu oczu - oczy za każdym razem delikatnie piekły i były zamglone.
Z punktu ekonomicznego warto zaznaczyć, że emulsja jest wyjątkowo wydajna a w dodatku cenę (ok. 13 zł) uważam za jak najbardziej korzystną.
Jak radzi sobie z makijażem?
Tak jak obiecuje producent emulsja powinna doskonale radzić sobie nawet z kosmetykami wodoodpornymi  i tak w zasadzie jest. Za demakijaż wystawiłabym emulsji 4,5 pkt na 5, gdyż czasem opornie współpracowała z dobrze na-pigmentowanymi cieniami do powiek.
Niestety nie mogę wypowiedzieć się na temat działania "odmładzającego", gdyż nie posiadam jeszcze pierwszych zmarszczek. Zauważyłam jednak, że moja cera stała się bardziej odżywiona.

Chętnie wrócę do tej emulsji, ale jeżeli chodzi o demakijaż oczu pozostanę przy innym produkcie.

 Zestaw kosmetyków firmy Eveline w którym znalazła się również ta emulsja do makijaży otrzymałam do testów dzięki uprzejmości portalu urodaizdrowie.pl.


niedziela, 17 lutego 2013

Oriflame - Tusz do kresek Very Me Clickit Blue


Oriflame - Tusz do kresek Very Me Clickit Blue

Dziś przychodzę do Was z recenzją jednego z dwóch kosmetyków Oriflame, które ostatnio znalazły się w moim posiadaniu.  Muszę przyznać, że jest to moja pierwsza przygoda z kolorówką od tej firmy. Jesteście ciekawe jakie są moje wrażenia?

Mimo choroby nie mogłam powstrzymać się od przetestowania niebieskiego tuszu do kresek, mam eyeliner w podobnym kolorze z Inglota, który był dla mnie numerem 1. Dlaczego "był"? Tusz do kresek z Oriflame przesunął go na dalsze miejsce!

Na kolorze nie będę się skupiała, gdyż jest to jedynie kwestia gustu. Oczywiście do wyboru poza blue dostępne są również inne barwy: Black, Grey i Green. Co uważam za ogromny plus to to, że kolory w katalogu nie odbiegają znacznie od tych faktycznych. 



Za co tak bardzo polubiłam tusz do kresek od Oriflame?
Dzięki wąskiemu pędzelkowi bez problemu można narysować estetyczną kreskę co w moim wypadku było zwykle nie lada wyzwaniem. Za każdym razem musiałam ją poprawiać, zmywać, dorysowywać - tym razem udało się za pierwszym pociągnięciem co możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej.


Tusz do kresek, który mam przyjemność posiadać nie rozmazuje się a kolor nie blaknie nawet po całym dniu! Kolejną cechą, która do mnie przemawia jest cena (w obecnym katalogu Tusz do kresek Very Me Clickit kosztuje 11.90 zł.!). Poniżej możecie zobaczyć jak tusz prezentuje się z pomalowaną powieką oraz delikatnie wytuszowanymi rzęsami. Ja jestem bardzo zadowolona z efektu, który osiągnęłam bez żadnego wysiłku.


Poza tuszami do kresek Very Me Clickit dostępne są również błyszczyki w 5 kolorach (11,90) i konektor (3,50) dzięki, któremu możemy złączyć razem dwa ulubione Very Me Clickit. 
W obecnym katalogu przy zakupie dwóch kosmetyków Clickit konektor otrzymamy gratis! 

Uważam, że naprawdę warto więc jeżeli jeszcze nie posiadacie swoich Clickit pędźcie czym prędzej do Waszej konsultantki, gdyż obecny katalog obowiązuje tylko do 24 lutego! 

Jeżeli nie robiłyście jeszcze zakupów w Oriflame lub chcecie uzyskać świetny rabat, którego być może nie oferuje Wam wasza konsultantka zapraszam do kontaktu ze mną!

Jeżeli któraś z Was ma ochotę zostać konsultantką Oriflame zapraszam do kontaktu z Panią Magdaleną Achtelik: magdalena_achtelik@gazeta.pl


A jak Wy się czujecie? Czy grypa dopadał również Was?




piątek, 15 lutego 2013

Eveline -miniMAX quick & dry long lasting


Eveline -miniMAX quick & dry long lasting

"Nigdy nie mamy dość klasyki.

Delikatne, neutralne lub klasyczne kolory paznokci odzwierciedlają twoją zrównoważoną i nienaganną postawę. Wybierz odcień lakieru, który pasuje do twojego nastroju lub okazji, a jednocześnie nie zdominuje twojego wyglądu. Szeroka paleta szybkoschnących kolorów dostępna jest w linii lakierów do paznokci MiniMAX quick dry & long lasting."

Cena: ok. 5 zł / 5 ml
Po lewej stronie lakier o numerze 326 po prawej 782.


Bardzo lubię lakiery o tak małej pojemności. Zwykle mam wiele odcieni przez co często nie udaje mi się zużyć lakierów przed utratą ważności. W dodatku mniejsze buteleczki są praktyczniejsze i łatwiej jest je przechowywać.


Zauważyłam już, że ta seria lakierów Eveline ma tak wielu zwolenników co przeciwników.
Posiadam dwa odcienie i muszę przyznać, że diametralnie się od siebie różnią!


 Pędzelek w oby lakierach jest dosyć wąski.
Konsystencja według mnie zbyt rzadka, lejąca (zwłaszcza w numerze 782) co utrudnia równomierne rozprowadzanie.
Oba lakiery bardzo szybko wysychają.
Różowy mimo 3 warstw nie kryje zbyt dokładnie płytki paznokcia. Drugim lakierem musimy pomalować paznokcie dwa razy i wtedy krycie jest jak najbardziej w porządku.
Oba lakiery trzymały się na moich paznokcia przez 3 dni w nienaruszonym stanie, dnia 4 zaczęły pojawiać się odpryski.


Zalety:
- szybkie schnięcie,
- trwałość,
- cena,
- praktyczność.

Wady:
- zbyt rzadka konsystencja,
- słabe krycie,
- trudna aplikacja.


Zestaw kosmetyków firmy Eveline w którym znalazły się również te dwa lakiery otrzymałam do testów dzięki uprzejmości portalu urodaizdrowie.pl.


czwartek, 14 lutego 2013

Krewetki po mojemu! Opinia o przyprawie Royal Brand.


Obiad z krewetkami po mojemu!

Co potrzebujemy?
Składniki na jedną porcję:
- pół woreczka brązowego ryżu,
-1 jajko
- sok z połowy średniej cytryny
- 6 krewetek tygrysich (ja użyłam mrożonych Black Tiger)
- szczypta pieprzu cytrynowego
- przyprawę "Grill o smaku piwa" Royal Brand



Krewetki rozmrażamy gotując je na parze przez ok. 2 minuty - ja nie posiadam do tego celu specjalnego naczynia, używam zwykłego garnka do którego nalewam wodę a na górę kładę durszlak w którym umieszczam zamrożone krewetki.

Rozmrożone krewetki przekładam do miseczki, skraplam sokiem z cytryny, dodaję szczyptę pieprzu cytrynowego i czubatą łyżeczkę przyprawy "Grill o smaku piwa" Royal Brand. Miseczkę okrywam folią spożywczą i wkładam do lodówki na ok. godzinę ( 30 min.-2 godz. w zależności od tego ile mam czasu na przygotowanie dania).

Ok. 20 minut przed wyciągnięciem z lodówki krewetek biorę się za gotowanie ryżu. 
Przygotowuję jajko "w  koszulce".
Krewetki smażę na niewielkiej ilości oleju z obu stron po ok. 2 minuty. 

Na talerz nakładam pół woreczka ugotowanego ryżu, w środku robię wgłębienie do którego wkładam przygotowane jajko. Układam usmażone krewetki i przekuwam jajko tak aby łatwiej można było dostać się do żółtka.

Smacznego! 

Przyprawa "Grill o smaku piwa" Royal Brand

Skład: słód karmelowy, kolendra, gorczyca, kmin, kozieradka, goździk, pieprz, cynamon, anyż, imbir, czosnek, kminek, aromat piwa.

Jak widać za oknem pogody na grilla nie mamy, ale czemu nie mielibyśmy eksperymentować z tego typu przyprawami w naszej kuchni?

Ja najpierw przyprawy "Grill o smaku piwa" użyłam do przygotowania udek z kurczaka, smakowały bardzo dobrze, ale chciałam sprawdzić jak spisze się ona w trochę innym zadaniu. Lubię łączyć smak piwa z krewetkami stąd mój pomysł na takie wykorzystanie tej aromatycznej przyprawy :)!

Mimo iż smak piwa nie był w tym daniu mocno wyczuwalny to zyskało ono ciekawy, oryginalny charakter, całkiem inny niż zwykle.


Przyprawa "Grill o smaku piwa" Royal Brand według mnie sprawdziła się świetnie, jestem z niej bardzo zadowolona i chętnie poznałabym inne propozycje tej firmy. Mieszanka jest mocno aromatyczna, ma przyjemny zapach, intensywny i świeży co świadczy o wysokiej jakości przypraw użytych do jej skomponowania.


Dzięki tej mieszance przypraw zyskujemy ciekawy smak dania oraz rozwijamy swoją wyobraźnię szukając dla niej oryginalnego zastosowania :).

Co dla wielu osób może być bardzo istotną informacją - "Grill o smaku piwa" nie zawiera Glutaminianu Sodu, który występuje w większości takich mieszanek przypraw.






sobota, 9 lutego 2013

Ginger - charakterystyczny smak dla delikatnego podniebienia.


Ginger - charakterystyczny smak dla delikatnego podniebienia.

Nie jestem fanką mocnych napojów alkoholowych ale lubię niepowtarzalny, ciekawy smak. Bardzo ucieszyłam się  z możliwości przetestowania Ginger, Mojito Soda, Lemon Soda Zero oraz Pelmo Soda od Drink-Aperitif



Opis produktu ze strony www.drink-aperitif.pl:

Ginger – włoski bezalkoholowy napój gazowany o charakterystycznym i niepowtarzalnym smaku.
Delikatny bukiet owoców cytrusowych zatopiony w mocnej i zdecydowanej nucie, doprawionej szczyptą imbiru.
Całość zamknięta w bardzo eleganckiej szklanej buteleczce.
Przeznaczony do przygotowywania drinków alkoholowych i bezalkoholowych, dodawany do wina prosecco i frizzante, ewentualnie stołowego białego i różowego.
Dla smakoszy włoskich aperitifów podawany również samodzielnie z kostkami lodu, odrobiną świeżego soku z cytrusów i plasterkiem pomarańczy.





Starałam się przetestować Ginger na wiele sposobów, korzystając z otrzymanych przepisów a także komponując samodzielne zestawienia smaków - w wersji z alkoholem jak i bez niego. W odróżnieniu  od Bitter Rosso, Ginger jest trochę mnie cierpki. Sam Aperitif jest orzeźwiającym, ciekawym połączeniem. Dzięki niemu zapach i smak alkoholu (nawet tego mocniejszego) staje się łagodniejszy, delikatniejszy. Uważam, że jest świetną propozycją na przyjęcia rodzinne, służbowe oraz w gronie przyjaciół. Skutecznie poprawia pracę żołądka dzięki czemu po posiłku czujemy się lżej.


Mojito-Soda, Pelmo Soda i Lemon Soda Zero.

Opis produktów ze strony www.drink-aperitif.pl


Lemon Soda Zero
Włoski napój bezalkoholowy o smaku świeżej cytryny. Delikatnie gazowany. Bez dodatku cukru. Bez sztucznych barwników. Bez konserwantów. Idealny dla osób dbających o linię lub odchudzających się.


Pelmo Soda
Włoski, delikatnie gazowany napój bezalkoholowy o smaku soczystego grejpfruta. Bez konserwantów i sztucznych barwników. Zawiera naturalny miąższ owocowy.


Mojito-Soda
Włoski, delikatnie gazowany napój o smaku Mojito. Bez konserwantów i sztucznych barwników. Zawiera naturalny miąższ owocowy.



Wszystkie te kolorowe puszki chowają w sobie bardzo dobre, orzeźwiające napoje. Moim numer jeden stało się Mojito-Soda o cudownym, prawdziwym smaku limonki i mięty, który nie odbiega w niczym od przygotowanego w domu. Dwa pozostałe napoje są równie smaczne. Pelmo Soda to gazowana woda z dodatkiem świeżego soku z Grapefruita. Lemon Soda Zero jest dosyć mocno kwaśna, ale przyjemna.
Wszystkie te napoje smakują wybornie jako samodzielny napój, ale również można je łączyć z różnymi składnikami. 



Jeżeli jeszcze nie mieliście okazji próbować tych napojów to serdecznie zapraszam na zakupy do sklepu: