czwartek, 31 stycznia 2013

Eveline - Super Long Lasting i mascara Big Volume Lash


Eveline - Super Long Lasting i mascara Big Volume Lash

Zestaw kosmetyków firmy Eveline w którym znalazły m.in. się te dwa kosmetyki otrzymałam do testów dzięki uprzejmości portalu urodaizdrowie.pl.

16H Super Long Lasting Shine Liquid Tint Glow

Opis producenta:
 Wyjątkowe połączenie intensywnego koloru i długotrwałego blasku. Intensywny wielowymiarowy kolor przez długi czas.

Wibrujący ultra trwały blask bez wysuszania. Już nie trzeba wybierać pomiędzy lustrzanym połyskiem błyszczyka a głębokim i trwałym kolorem pomadki do ust. Pomadka w płynie 16H Super Long Lasting Shine Liquid Lip Laquer stworzona w oparciu o innowacyjny kompleks Lipocire, zawiera w 100% naturalne składniki, które intensywnie nawilżają i wygładzają skórę ust.

Receptura wzbogacona o olej palmowy i kompleks witamin (A, E, F) gwarantuje potrójny efektu makijażu ust: idealnie wygładza, doskonale nawilża i chroni, gwarantuje intensywny kolor oraz głęboki połysk przez cały dzień. 




Ucieszyłam się, że trafił do mnie kolor jasnego różu (116) niestety nie długo trwała moja radość, gdyż kolor na ustach wygląda już znacznie inaczej, staje się intensywniejszy i ciemniejszy. Aplikator jest dosyć wąski i dla mnie mało poręczny nie udało mi się pomalować nim ust w estetyczny sposób. To jedyne minusy, które zauważyłam więc przejdę do licznych zalet tego produktu :). Pomadka w płynie nie podkreśla suchych skórek, uwydatnia usta i nadaje im elegancki, nieprzesadzony blask. Jest to jedyny kolorowy produkt do ust, który wytrwał u mnie przez cały dzień, co więcej efekt pozostający na ustach po kilku godzinach (3 zdjęcie) bardziej przypadł mi do gustu niż ten początkowy (2 zdjęcie). Pomadka nie wysusza ust a co więcej pozostawia je nawilżone. Zapach jest przyjemny, delikatnie słodki. 
Polecam osobom, które lubią zdecydowane kolory i uprzedzam aby nie sugerować się kolorem na opakowaniu ani tym na pędzelku.





Mascara Eveline Big Volume Lash 5D False Definition.


Opi produktu:
Maskara Big Volume Lash 5D False Definition to przełom w makijażu oczu. Już jedno pociągnięcie

szczoteczki zapewnia zniewalający efekt sztucznych rzęs bez obciążenia. Twoje spojrzenie, jak nigdy wcześniej, nabiera wyraźnego i głębokiego charakteru, a Ty zachwycasz wszystkich spektakularnym efektem ekstremalnie wydłużonych, idealnie rozdzielonych i niebotycznie gęstych rzęs. Sekret tuszu to kompleks potrójnie pokrywający rzęsy – warstwa pogrubiająca i dodająca objętości, warstwa odżywiająca, która jednocześnie podkręca rzęsy, i warstwa utrwalająca. Źródło sukcesu, obok idealnej kompozycji składników fenomenalnie podkreślających rzęsy, leży w zastosowaniu najnowszej generacji szczoteczki BIG BALL BRUSH o finezyjnym kształcie bombki. Jej innowacyjna, opatentowana konstrukcja oparta na optymalnym układzie giętkich igiełek zapewnia precyzyjną aplikację tuszu i zapobiega sklejaniu się rzęs. Gęsto rozmieszczone krótkie ząbki ujmują każdą z rzęs osobno, dokładnie i równomiernie rozprowadzając na nich tusz od nasady aż po końce.

Rzęsy są pogrubione do granic możliwości! Specjalnie zaprojektowane ząbki umieszczone w górnej części potęgują działanie wydłużające tuszu oraz efekt precyzyjnie wyczesanych i rozdzielonych rzęs.
W mgnieniu oka Twoje spojrzenie nabiera panoramicznych rozmiarów.







 Pierwsze co rzuca się w oczy to niespotykana sylikonowa szczoteczka w dosyć dziwnym kształcie. Pierwsze użycie tego tuszu nie należało do przyjemnych przeżyć :). Rzęsy mocno się sklejały, powstawał efekt "owadzich nóżek" i tusz się osypywał. Jak zwykle w takim przypadku odstawiłam na tydzień nie dokręcony tusz i zaczęłam testować dalej posługując się dziwaczną szczoteczką na różne sposoby. Obecnie jestem z tej maskary zadowolona, gdyż przy wypracowanym sposobie nakładania rzęsy są pogrubione, wydłużone i ładnie czarne a tusz się nie osypuje, jest bardzo trwały mimo, że łatwy do zmycia. Okrągła część szczoteczki chwyta nawet te najmniejsze włoski co jest kolejnym miłym akcentem. Rzęsy zaczynają się sklejać, gdy próbuję nałożyć dodatkową warstwę, jednak przy tym tuszu mogę sobie ją odpuścić bo efekt już po jednym pociągnięciu mnie zadowala (zdjęcie poniżej).


Cieszę się, że dałam temu tuszowi drugą szansę i nie muszę go przedstawiać w negatywnym świetle, warto było "rozgryźć" tę dziwaczną szczoteczkę :).

P.S. Przepraszam za mój przerażający "wytrzeszcz" oczu :) 

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Joanna - szampon koloryzujący Multi Sofr color - 24.Głęboki burgund + Mała prośba/pytanie do Was :)


Joanna - szampon koloryzujący Multi Sofr color - 24.Głęboki burgund

Opis produktu: 

Receptura Multi Soft Color nie zawiera amoniaku, przez co jest łagodniejsza dla włosów. Nowoczesne składniki nadają włosom naturalne, świetliste i głębokie kolory. Szampon posiada delikatną kremową konsystencję, która ułatwia nakładanie produktu i nie spływa z włosów. Dzięki temu dociera do każdego pasma i pozwala na niezawodne i dyskretne pokrycie pierwszych oznak siwizny.Jeśli chcesz sprawdzić, w jakim kolorze Ci do twarzy – zajrzyj na stronę z naszym Programem doboru fryzur!



Już jakiś czas temu zrezygnowałam z trwałej koloryzacji włosów. Czarna czupryna powróciła do swojego naturalnego wyglądu. Niestety moje włosy nie są w jednolitym kolorze co przestało mi się podobać. Jaśniejsze pasemka widoczne są u mnie przez cały rok... Znudzona obecnym kolorem z radością wybrałam szampon koloryzujący na wymiance u jednej z urodowych Blogerek. Według producenta kolor utrzymuje się do 24 umyć co wydało mi się być świetnym rozwiązaniem. Od mojej koloryzacji minęły dwa tygodnie, włosy myję niestety codziennie a wciąż cieszę się nowym kolorem :).


Przygotowania do koloryzacji są bardzo proste, wszystko przebiega tak jak w przypadku farb do włosów. Co bardzo mnie cieszy szampon w przeciwieństwie do większości farb nie ma tak nieprzyjemnego zapachu :).
Mieszankę trzymałam na włosach przez 35 minut, nie wywołała ona żadnego uczulenia ani nie wysuszyła skóry mojej głowy. Efekt widać gołym okiem poniżej. Według mnie zmiana bardzo korzystna - kolor jest ciekawy i nie widać jaśniejszych pasm. 
Po wyschnięciu moje włosy były bardzo miękkie, przyjemne w dotyku i błyszczące. Wydaje mi się również, że optycznie zyskały na objętości.
Polecam ten produkt osobom, które nie chcą zdecydować się na trwałą koloryzację a szampony do kilku myć nie cieszą efektem przez wystarczającą ilość czasu.

A jak Wam podoba się taka zmiana?:)



























Mała prośba/pytanie do Was: 

Chciałabym Was bardzo poprosić o pomoc. Obecnie planuję zakup pędzli Ecotools jednak chciałabym również wypróbować jakieś pędzelki z włosia naturalnego. Czy któraś z Was miała do czynienia z tanimi zestawami z allegro? Mam tu na myśli takie pędzle jak LancrOne, Mario Luigi, Lenka Kosmetik? Czy warto zawracać sobie nimi głowę? Podaję linki do aukcji z pędzlami, które wpadły mi w oko: 
Naturalnie wiem, że za taką kwotę nie można spodziewać się czegoś extra i jak większość uważa godne uwagi zestawy pędzli kosztują powyżej 300 zł, jednak chciałabym zaczerpnąć opinii osób które miały z nimi styczność. Mi kiedyś udało się kupić pędzel do pudru Lambre za 2,99 zł (w sklepie "wszystko po 2,99"), który służy mi świetnie już ponad 1,5 roku i nie zamieniłabym go na żaden inny. Odpowiednio go pielęgnuję a włosie jest nadal sprężyste i gęste :).

Paletka Sleek - Oh So Special


Paletka Sleek - Oh So Special

Paletki Sleek spotkały się z dużym uznaniem wielu kobiet, naczytałam się sporo pozytywnych opinii na ich temat i zapragnęłam jedną z nich mieć. Oprócz recenzji skusiła mnie do zakupu przyjemna cena, ładnie wyglądająca kasetka i spory wybór kompozycji kolorystycznych. Zdecydowałam się na Oh So Special, czy jestem z niej zadowolona? 


Teraz zaczynam się zastanawiać dlaczego właśnie tę paletkę wybrałam. Z biegiem czasu doszłam do wniosku, że lepsza byłaby Au Naturel (może jeszcze nad nią pomyślę). 
Jak wygląda kasetka z cieniami wie już chyba każdy, jeżeli nie to można ją obejrzeć od zewnątrz na zdjęciu u góry. W środku znajduje się 12 dosyć małych okrągłych cieni - matowych oraz perłowych. Paletka wyposażona jest również w spore lusterko, pacynkę oraz przezroczystą plastikową zakładkę z nazwami poszczególnych cieni, która skutecznie chroni lusterko przed zabrudzeniem. To, że pacynka nie nadaje się do niczego nie jest niczym zaskakującym, gdyż jeszcze nie zdarzyło mi się aby dołączony do cieni aplikator dobrze spełniał swoją funkcję :).



Wszystkie cienie oprócz Bow, Boxed, The Mail i Wraped up mają według mnie dobrą pigmentację. Bez bazy nie trzymają się u mnie przez cały dzień, po kilku godzinach nie wyglądają już estetycznie, kolory tracą swoje natężenie. Z bazą śmiało prezentują się świetnie od rana do wieczora. Nie osypują się zbyt bardzo ani w paletce ani przy aplikacji. Moim ulubieńcem jest cień nazwany Glitz, pięknie połyskujący w grafitowym kolorze. Cienie świetnie się blenduje, możemy bawić się ich teksturą i przyglądać się świetnym efektom :)! Aktualnie jest to paletka cieni po którą sięgam najczęściej. Lubię połączenie cieni: The Mail, Boxed i Celebrate lub Noir i chyba właśnie te trzy cienie w mojej paletce są najbardziej zużyte po tych 3 miesiącach :).


Czy zdecydowałabym się znów na zakup tej paletki? 
Kiedyś być może tak, teraz chętniej zaopatrzyłabym się w inne paletki z oferty Sleek. Kusi mnie mocno Au Naturel.

A jaka jest Wasza ulubiona paletka Sleek?



sobota, 26 stycznia 2013

Matujący krem BB 8 w 1. Eveline Cosmetics



 Matujący krem BB 8 w 1. Eveline Cosmetics

Zestaw kosmetyków firmy Eveline w którym znalazł się ten krem BB otrzymałam do testów dzięki uprzejmości portalu urodaizdrowie.pl.

Ostatnio kremy BB są dosyć popularne, ja jednak nie mam z nimi bardzo dużego doświadczenia. Postaram się jak najdokładniej opisać i ocenić ten produkt.

























Co kryje się za stwierdzeniem "8 w 1"? 
Według producenta krem BB Eveline ma za zadanie:
- długotrwale i skutecznie zmatowić cerę 
- zmniejszyć widoczność porów

- wyrównać koloryt cery 

- pokryć zaczerwienienia i niedoskonałości 
- intensywnie nawilżyć 24h
- wygładzić i rozświetlić
- redukować oznaki zmęczenia 
- chronić przed UVA/UVB (SPF 15)


Skład: Aqua, Cyclopentasiloxane, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Bis-PEG/PPG-14/14Cyclopentasiloxane, Isodecyl Neopentanoate, Propylene Glycol, Stearyl Dimethicone, Talc, Pullulan, Polyglyceryl-4 Isostearate. Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Hexyl Laurate, Sodium Chloride, Besswax, Phenoxyethanol, Methylparaben, Butylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Hydrogenated Castor Oil, HyaluronicAcid, Polymethylsilsesquioxane, Collagen Amino Acids, Dimethicone, Parfum, DMDM Hydantoin, Hydrolyzed Silk, Polysorbate 20, PEG-20 Glyceryl Laurate, Tocopherol, Linoleic Acid, Retinyl Palmitate, Butylphenyl, Methylpropional, Benzyl Salicylate, alpha-Isomethyl lonone, Linalool, Benzyl Benzoate, Hexyl Cinnamal, Citronellol; May Contain: Cl 77891, Cl 77491, Cl 77492, Cl 77499. 

 






 Krem BB bardzo łatwo rozprowadza się na skórze, nie tworzy brzydkich plam. Konsystencja jest lekka. Posiadam odcień do cery jasnej, jest on lekko pomarańczowy, ale doskonale współgra z moją cerą. Zadziwia mnie jego działanie, gdyż po nałożeniu skóra w strefie "T" faktycznie się nie błyszczy i jest zmatowiona przez cały dzień natomiast policzki zdają się być rozświetlone i bardziej promienne co bardzo mi się podoba. Lekko kryje drobne niedoskonałości i zaczerwienia. Widocznie poprawia koloryt skóry. Nie podrażnił, nie wysuszył mojej skóry. Używałam go solo oraz jako bazę pod podkład i w obu przypadkach sprawdził się świetnie. Jeżeli nałożymy go pod makijaż nie ma już potrzeby stosowania mocno kryjącego podkładu. Zauważyłam również, że makijaż trzyma się dłużej. Mimo, że skład jakoś do mnie nie przemawia czuję, że chętnie wrócę do niego latem - będzie wtedy świetną, lżejszą alternatywą dla podkładu. Efekty możecie obejrzeć na zdjęciach poniżej. 

Przed:                                                                                               Po:


Poniżej dodaję zdjęcie, które może Wam przybliżyć odcień tego BB kremu, gdyż porównałam go do kosmetyków innych firm, niestety nie mam możliwości porównać go z kremem BB 6w1 Eveline, ale mam nadzieję, że moje zestawienie chociaż troszkę Wam to rozjaśni.
Dodam jeszcze, że najbardziej odpowiadający mi odcień to ten pierwszy na dole a mimo to krem BB od Eveline świetnie współgra z moją buzią :).


Bardzo dziękuję firmie Evelinie oraz portalowi urodaizdrowie.pl za udostępnienie mi do testów tego produktu.

Znacie kremy BB Eveline? Co o nich sądzicie?

piątek, 25 stycznia 2013

Babka o smaku cytrynowym - Majonezy Kętrzyńskie



Babka o smaku cytrynowym - Majonezy Kętrzyńskie


Opis produktu ze strony majonezy-ketrzyn.pl:

Babka cytrynowa to chyba jedna z najbardziej znanych i popularnych babek. Ciasto ma przyjemny cytrynowy zapach, który dodatkowo możemy wzmocnić poprzez polanie go lukrem i posypanie drobinami kandyzowanej skórki z cytryny. Zabieg taki sprawi, że nasze ciasto do popołudniowej kawy będzie miało wyjątkowy i orzeźwiający smak.



Od pewnego czasu mam problem z dosyć mocno już wysłużonym piekarnikiem, dlatego pieczenie skomplikowanych ciast odstawiam na bok. Dwie babki Majonezów Kętrzyńskich otrzymałam do testów za pośrednictwem Pani Moniki z agencji credopr.pl. Jako pierwszą wypróbowałam tę o smaku cytrynowym. Wiem, że takie gotowe proszki nie zastąpią domowego ciasta, ale uważam, że są świetne w awaryjnych sytuacjach a od czasu do czasu z pewności nie zaszkodzą :).

Przygotowanie tej babki cytrynowej jest dziecinnie proste, do gotowego proszku dodajemy dwa jajka, 7 łyżek oleju (ja zastąpiłam go 50g margaryny) oraz pół szklanki wody i wszystko razem miksujemy na wysokich obrotach. Mimo, że jest to babka upiekłam ją w foremkach do muffinek (wyszło 14 sztuk). Dlaczego? Chciałam uniknąć dodatkowej porcji tłuszczu i bułki tartej :). Ja sama zajadałam się cytrynowymi babeczkami z jagodami a rodzinie dodatkowo posypałam je cukrem pudrem. Mimo wadliwego piekarnika wszystko poszło sprawnie a ciasto ładnie wyrosło. Po upieczeniu moim oczom ukazały się lekko żółtawe, mięciutkie, pulchne babeczki. Jak smakowały? Solo w zasadzie nic specjalnego, polecam dodać jakieś owoce lub polewę. Większe łasuchy mogą spokojnie dosypać trochę cukru, dla mnie jednak poziom słodkości jest w porządku. Smak cytryny jest delikatnie wyczuwalny.


Polecam wypieki od Majonezy Kętrzyńskie dla amatorów pieczenia oraz dla wszystkich w awaryjnych sytuacjach :).



Ogłoszenie wyników konkursu

Ogłoszenie wyników konkursu!

Chciałabym Wam jeszcze raz bardzo bardzo podziękować za to, że jesteście ze mną! Komentujecie, dołączacie do grona obserwatorów i odwiedzacie mojego bloga. Mam nadzieję, że posty które umieszczam są dla Was chociaż w jakimś stopniu przydatne i ciekawe. 

W konkursie wzięło udział 70 osób co jest dla mnie bardzo miłym zaskoczeniem :).

Wiem, że większość z Was czeka niecierpliwie na wyniki więc nie będę się za mocno rozpisywała!

Nagrodę nr 1 wygrywa 
anulka8989
"Czas leczy nasze rany, ale zmarszczki są bardziej uparte."
Nagrodę nr 2 wygrywa
frania.f
"Uśmiech losu można dostrzec nawet w tych najciemniejszych chwilach... Trzeba tylko pamiętać, aby zapalić światło..."

Obu Paniom serdecznie gratuluję a Wam wszystkim dziękuję za wzięcie udziału w konkursie. Obserwujcie mojego bloga uważnie, gdyż już powoli zaczynam myśleć o kolejnej zabawie z nagrodami dla Was!

wtorek, 22 stycznia 2013

Perfecta SPA. Masło i peeling do ciała antycellulitowe.


Perfecta SPA. Masło i peeling do ciała antycellulitowe.

Już jakiś czas temu dzięki aplikacji na fanpage firmy Perfecta udało mi się zakwalifikować do testów kosmetyków jednej z wybranych przez siebie linii. Nie miałam pojęcia, co dokładnie dostanę, ale zawartość przesyłki mnie bardzo ucieszyła.


Peeling cukrowy co ciała. Pomarańcza + aromat wanilii. Antycellulitowy.

Opis ze strony dax.com.pl:

Dynamicznie oczyszczający peeling cukrowy do ciała o właściwościach złuszczających i wygładzających. Zawiera naturalne kryształki cukru, które usuwając martwe komórki naskórka, idealnie wygładzają powierzchnię skóry i niwelują wszelkie niedoskonałości. Ponadto, olejek z ziaren zielonej kawy regeneruje i poprawia elastyczność skóry, a masło pomarańczowe ujędrnia i przeciwdziała cellulitowi.
Peeling poprawia mikrokrążenie w skórze, a apetyczny zapach pomarańczy z dodatkiem wanilii odświeża i działa odprężająco.


Uwielbiam cukrowe peelingi i często sięgam po te w plastikowych słoiczkach mimo iż takie opakowania są według mnie mało praktyczne pod prysznicem. 
Zapach tego kosmetyku jest dosyć przyjemny, niezbyt naturalny, ale nie drażni i nie odrzuca.
Peeling jest wyjątkowo wydajny, w tej kwestii wypada świetnie i wysuwa się na czołówkę wśród kilku cukrowych peelingów jakich używałam.

Zostawia na skórze delikatną, oleistą warstwę co bardzo lubię - skóra po kąpieli jest miękka i przyjemna w dotyku. Mimo cukrowych drobinek nie jest to mocny "zdzierak". Nie zdarzyło mi się nim zrobić sobie krzywdy więc wnioskuję, że nadaje się nawet dla wrażliwej skóry o ile nie jesteśmy uczulone na żaden z jego składników.



Masło do ciała. Pomarańcza + aromat wanilii. Antycellulitowe.

Opis ze strony dax.com.pl:

Puszyste masło do ciała o właściwościach antycellulitowych i zmiękczających.
Olejek z ziaren zielonej kawy - opóźnia procesy starzenia, wygładza i regeneruje skórę.
Masło pomarańczowe – działa antycellulitowo i ujędrnia.
Kompleks witamin E-C-F - nawilża i przeciwdziała wiotczeniu skóry.

Apetyczny zapach pomarańczy z dodatkiem wanilii orzeźwia i pobudza do działania.



Masło do ciała podobnie jak peeling zamknięte jest w plastikowym słoiczku co dla mnie w tym przypadku jest dużo bardziej zrozumiałe. Zapach jest dosyć przyjemny, niezbyt naturalny, ale nie drażni i nie odrzuca. Kosmetyk jest bardzo wydajny. Szybko się wchłania i idealnie rozprowadza, pozostawia na skórze lekki zapach. 



Jestem w trakcie diety odchudzającej i schudłam parę kilo w dosyć szybkim czasie dlatego peelingowanie i ujędrnianie ciała jest dla mnie w tym okresie szczególnie ważne.
Nie wierzę tak jak i większość kobiet w cudowne działanie wyszczuplających oraz antycellulitowych kosmetyków, ale uważam, że dobry peeling, balsam (żel, masło, mus...), masaż kolistymi ruchami oraz strumienie ciepłej i zimnej wody potrafią zdziałać cuda.


Czy zauważyłam redukcję cellulitu? Uważam, że jest coraz lepiej, ale nie mogę powiedzieć, że jest to zasługa właśnie tych kosmetyków, gdyż uważam je za dodatek do ćwiczeń, masażu i strumieni ciepłej wody na zmianę z zimną oraz innych preparatów antycellulitowych. Mogę jednak z czystym sumieniem przyznać, że mimo iż moja waga pokazuję po niecałym miesiącu 7 kg mniej skóra jest na swoim miejscu i w takiej samej formie jak przed dietą (a może nawet lepszej:). 

Chętnie powrócę do tych kosmetyków - sprawują się dobrze, podobnie do droższych odpowiedników, cena jest naprawdę przyjemna a przy tej wydajności wręcz bajecznie niska! :)

Oba słoiczki zawierają w sobie 225 ml kosmetyku a cena co sklep to inna (10-20zł), widziałam ostatnio w kilku miejscach promocję na tę właśnie linię. 


Znacie, lubicie kosmetyki Perfecta?
Ja teraz zabieram się za mus do ciała wyszczuplający czarna porzeczka i Grapefruit Perfecty a kolejce ustawiły się już dwa kosmetyki do ciała od firmy Fennel i wyszczuplający krem Eveline! :)




środa, 16 stycznia 2013

Testuję kosmetyki Eveline + przesyłka w ramach współpracy z firmą Fennel


Testuję kosmetyki Eveline!

Jakiś czas temu dostałam wiadomość, że zostałam wybrana do testów na portalu urodaizdrowie.pl.
Ucieszyłam się ogromnie, gdyż wszystkie z oferowanych kosmetyków mnie zaciekawiły. Dziś dotarła do mnie paczuszka i trochę się zdziwiłam, że zamiast obiecanego serum do biustu na które bardzo liczyłam zobaczyłam wyszczuplający krem do ciała przeciw rozstępom. W sumie to też teraz dla mnie przydatny produkt, więc nie ma co marudzić. Zobaczcie tylko co za cudowności otrzymałam:


Przesyłka w ramach współpracy z firmą Fennel!

W poniedziałek natomiast Pan listonosz przyniósł mi przesyłkę pochodzącą od firmy Fennel. Jej zawartość była dla mnie niespodzianką, ale mimo tego jestem bardzo zadowolona!


Do testów otrzymałam jogurt do ciała o zapachu czekoladowych ciasteczek i masło do ciała z oliwą z oliwek. Oba kosmetyki pachną cudownie!

Jeszcze raz zapraszam do konkursu na moim blogu oraz do zaglądania w zakładkę "wymienię/oddam" którą dziś zaktualizowałam :)!

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Hegron - Hand i Nail Cream. Opinia.

Hegron - Hand i Nail Cream.


Krem do rąk i paznokci na bazie pantenolu z koenzymem Q10 jest nowością firmy Hegron - produkt do testów udostępnił mi jego dystrybutor firma Tenex (tenex.pl) za pośrednictwem Pani Moniki z agencji credopr.pl.


Opis produktu z opakowania:
Hegron krem do rąk na bazie pantenolu z ko-enzymem Q10. Jest nietłustym kremem łatwo się wchłaniającym. Powoduje, że skóra staje się delikatna i miękka. Pantenol i ko-enzym Q10 nawilża i odżywia ręce, zmiękcza naskórek i wzmacnia paznokcie.

Skład:
Aqua, Glyceryl Stearate SE, Ethylhexyl Stearate, Paraffinum Liquidum, Glycerin, Cetyl Alcohol, Caprylic/Capric Triglyceride, Cera Microcrystalline, Dimethicone, Stearic Acid, Palmitic Acid, Pardhend, Ubiquinone, Parfum, Sodium Polycrylate, Phenylethand, PPG-2-Methyl Ether, Methylisathiazolinone, Tetrasodium EDTA, Sodium Hydroxide.

Pojemność: 100 ml


Ucieszyłam się z możliwości testowania tego produktu chociaż sama nigdy nie wybieram kremów do rąk. Dlaczego? Nie potrafię zachować systematyczności jeżeli chodzi o pielęgnację dłoni. Fakt, że muszę zapoznać się z tym kosmetykiem dokładnie i przedstawić Wam jego recenzję mocno mnie zmobilizował z czego jestem dumna bo moje dłonie nie były w dobrej kondycji.

Opakowanie jak widać jest bardzo proste - tradycyjna, wygodna tuba. Kolorystyka biało-czarna, według mnie prezentuje się świetnie i zachęca do zakupu. Na tubce znajdziemy wszystkie istotne informacje.

Krem błyskawicznie się wchłania. Posiada delikatny, perfumowany, przyjemny zapach. Po użyciu dłonie nie pozostają tłuste.

Do tego etapu nie mam mu nic do zarzucenia. Ale jak z nim jest pod kątem skuteczności?
Po krem sięgałam kilka razy każdego dnia, miałam nadzieję, że moje dłonie "odżyją", będą dobrze nawilżone a skóra stanie się miękka i przyjemna w dotyku jak obiecuje producent.

Obietnice zostały spełnione wówczas gdy produkt ten gościł na moich dłoniach dosyć często. Niestety, gdy mijało kilka godzin od użycia cudów widać nie było. Uważam, że jest to dobry krem gdy stosujemy go "doraźnie" chcąc szybko i jedynie na pewien czas poprawić wygląd swojej "wizytówki". Nie poradzi sobie z mocno przesuszonymi dłońmi - nawilży je na krótko i nie ochroni przed ponownym wysuszeniem.

Zauważyłam natomiast, że krem miał dobry wpływ na stan moich paznokci, które są teraz mocniejsze oraz twardsze dzięki czemu mniej się łamią i szybciej rosną.

Czy polecam ten produkt? Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Jednak myślę, że sami będziecie potrafili zdecydować czy warto go kupić :)!

Krem do rąk i paznokci na bazie pantenolu z ko-enzymem Q10 Hegron kosztuje 11,49 zł a kupić go możecie np. w sklepie Tenex:

środa, 9 stycznia 2013

Zapraszam na konkurs z okazji zdobycia 200 obserwatorów bloga!

Zapraszam na konkurs z okazji zdobycia 200 obserwatorów bloga!

Na początku chciałabym Wam bardzo bardzo podziękować za to, że jesteście ze mną! Komentujecie, dołączacie do grona obserwatorów i odwiedzacie mojego bloga. Mam nadzieję, że posty które umieszczam są dla Was chociaż w jakimś stopniu przydatne i ciekawe. 

Bardzo chciałam zorganizować dla Was konkurs w którym do wygrania będą atrakcyjne nagrody, niestety ze względu na pewne sprawy wyższe (poświąteczne pustki w portfelu itd) będą one skromne, ale mam nadzieję, że chociaż części z Was przypadną do gustu! 


09.01.2013 r - 20.01.2013r

Co należy zrobić aby wziąć udział w konkursie?
- Być publicznym obserwatorem bloga: madamegreen-testerka.blogspot.com
- Być publicznym obserwatorem bloga: madamegreen-testerka-kulinaria.blogspot.com
- Podać swoje ulubione motto, cytat lub aforyzm.
- Wyrazić chęć wzięcia udziału w konkursie w komentarzu pod tym postem według wzoru:

Obserwuję oba blogi jako:
Moje ulubione motto/cytat/aforyzm:
Link do umieszczonej przeze mnie informacji o konkursie (nieobowiązkowe):
adres e-mail:
Wybieram zestaw nagród nr:


Nagrody!

Do zdobycia są dwa zestawy nagród, czyli wygrywają dwie osoby.

Nr 1


- Żel pod prysznic Celine Dion Chic.
- Podwójne cienie do powiek Ingrid.
- Wodoodporny tusz do rzęs Lambre.
- Suflet do ciała o zapachu truskawki Just Desserts.
- Zestaw próbek kosmetyków pielęgnacyjnych + 3 próbki maski do włosów Seboradin.
- "Oh Karol 2" płyta z muzyką + Bonus - druga płyta z oryginalną ścieżką dźwiękową Macieja Zielińskiego.
- Kolekcja Radia Złote PRzeboje - ... Na dzień dobry i niedobry.

Nr 2.

- Żel pod prysznic Oriflame.
- Podwójne cienie do powiek Ingrid.
- Wodoodporny tusz do rzęs Lambre.
- Pilniczki do paznokci. Sleek.
- Zestaw próbek kosmetyków pielęgnacyjnych.
- "Oh Karol 2" płyta z muzyką + Bonus - druga płyta z oryginalną ścieżką dźwiękową Macieja Zielińskiego.
- Kolekcja Radia Złote Przeboje - ... Na chillout, na smooth, na luz.


Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest właściciel bloga:
madamegreen-testerka.blogspot.com
2. Konkurs przeprowadzany jest na zasadach określonych niniejszym regulaminem i przepisami obowiązującego prawa.
3. Konkurs przeznaczony jest dla osób będących publicznym obserwatorem blogów: madamegreen-testerka.blogspot.com oraz 
madamegreen-testerka-kulinaria.blogspot.com. Warunkiem szansy na otrzymanie nagrody jest: Spełnienie określonych warunków konkursowych.
4. O wygranej zwycięzca zostanie poinformowany na łamach bloga:
madamegreen-testerka.blogspot.com oraz drogą mailową.
5. Zgłoszenia do niniejszego konkursu są przyjmowane od dn. 09 stycznia 2013 roku do dn. 20 stycznia 2013 roku.
Zgłoszenia wysłane po tym terminie nie będą brane pod uwagę.
6. 
Nagrody są nowe, nieużywane - dokładnie takie jak na przedstawionych zdjęciach, jednak kolory mogą nieznacznie odbiegać od rzeczywistych. 
7. Zwycięzcy zostaną wybrani osobiście przez organizatora na podstawie określonych zasad. 
8. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone do dnia 30 stycznia 2012 roku.
9. Zamieszczając komentarz zawierający chęć udziału w konkursie uczestnik wyraża zgodę na akceptację niniejszego regulaminu oraz na przetwarzanie swoich danych osobowych zgodnie z Ustawą o Ochronie Danych Osobowych (Dz.U.Nr 133 pozycja 883). 
10. Niniejszy regulamin obowiązuje od 09 stycznia do 20 stycznia 2012 roku.
11. Organizator zastrzega sobie możliwość wprowadzenia zmian w regulaminie w wyjątkowych sytuacjach.
12. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grachi zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 roku Nr 4 poz. 27 z późniejszymi zmianami).
13. Dodatkowe informacje:
Jedna osoba może wygrać tylko jedną nagrodę;
W konkursie przewidziane są nagrody dla dwóch osób; Nagrody wysyła właściciel bloga na swój koszt, osobom mieszkającym tylko na  terenie Polski; Nagrody nie podlegają wymianie na wartość pieniężną. Organizator czeka na dane do wysyłki zwycięzców 5 dni roboczych od chwili ogłoszenia wyników konkursu. Organizator zastrzega sobie prawo do odwołania konkursu w przypadku gdy do dnia 20 stycznia 2013 roku chęć wzięcia udziału w konkursie zgłosi mniej niż 20 osób.





Wzór:
Obserwuję oba blogi jako:
Moje ulubione motto/cytat/aforyzm:
Link do umieszczonej przeze mnie informacji o konkursie (nieobowiązkowe):
adres e-mail:
Wybieram zestaw nagród nr:

Bitter Rosso - charakterystyczny smak dla delikatnego podniebienia.


Bitter Rosso - charakterystyczny smak dla delikatnego podniebienia.

Nie jestem fanką mocnych napojów alkoholowych ale lubię niepowtarzalny, ciekawy smak. Bardzo ucieszyłam się  z możliwości przetestowania Bitter Rosso od Drink-Aperitif



Czym jest aperitif?


Słowo aperitif (z francuskiego apéritif, z włoskiego aperitivo) oznacza napój serwowany przed posiłkiem, którego głównym zadaniem jest pobudzenie pracy żołądka oraz usunięcie problemów z trawieniem.
Jako aperitif mogą służyć zarówno napoje alkoholowe, jak i bezalkoholowe.
Aperitify mogą być również podawane do deserów jako lekki musujący napój.
W takim wypadku najlepiej podawać je w szklanych wysokich kieliszkach.
Do aperitifu dobrze jest podać małą przekąskę.



 Muszę przyznać, że miałam z tym produktem do czynienia po raz pierwszy. Testowałam Bitter Rosso na wiele sposobów, ale najlepiej zasmakowały mi  samodzielnie wymyślone zestawienia. W wersji z alkoholem moje podniebienie podbiło połączenie Bitter Rosso o wytrawnym smaku z lekko kwaśną nalewką z pigwy i plasterkiem cytryny. Na drugim miejscu Bitter Rosso z nalewką wiśniową, nie zapomnę również połączenia z różowym winem. W wersji bez alkoholu rozsmakowała się w połączeniu Bitter Rosso z sokiem z malin.


Bitter Rosso ma lekko cierpki, ale przyjemny smak. Po połączeniu z alkoholem nisko- jak i wysokoprocentowym smakuje wybornie.
 Niweluje "mocny" smak alkoholu. Taki napój świetnie działa na mój organizm oraz poprawia trawienie.

Idealny na co dzień oraz na przyjęcia. Świetny na imprezy rodzinne jaki i służbowe.

Jeżeli jeszcze nie mieliście okazji próbować Bitter Rosso to serdecznie zapraszam do sklepu:
http://sklep.drink-aperitif.pl/

Venita - recenzja kosmetyków wygranych w konkursie


Venita - recenzja kosmetyków wygranych w konkursie

Już jakiś czas temu udało mi się wygrać jedną z nagród w konkursie na blogu u Mentoski -
Fundatorem części kosmetyków była firma Venita, której produkty dziś dla Was zrecenzuję.

Błyszczyk do ust Venita X-treme gloss.


Od razu zaznaczę, że kolor na zdjęciach jest trochę przekłamany - w rzeczywistości to trochę jaśniejszy odcień.
Błyszczyk ma bardzo przyjemną, gęstą konsystencję. 
Nie jest bardzo lepki co uważam za kolejną pozytywną cechę dla błyszczków. 
Zapach: delikatny i przyjemny, słodki.
Opakowanie wygodne, estetyczne.
Aplikacja: łatwa.
Efekt:
Błyszczyk nadaje ustom delikatny kolor i świetny połysk. Na ustach utrzymuje się zadowalająco długo, ale efekt jaki prezentuje i niska cena wynagradzają mi ten fakt :). 
Idealny na dzień jak i na wieczór.
Nie podkreśla suchych skórek.



Mascara Glamour X-treme volume visibly extrem effect. Venita.


Pogrubiający tusz do rzęs i brwi.
Na początku zaznaczę, że od tuszów do rzęs nie wymagam teatralnego efektu.
Lubię kiedy moje rzęsy są delikatnie wydłużone i pogrubione oraz dobrze rozdzielone.
Tusz do rzęs chociaż rzekomo jest podrabiający to raczej bardziej wydłuża.
Nie skleja rzęs i nie tworzy efektu tzw. "owadzich nóżek". Nie rozmazuje się i nie kruszy a na rzęsach prezentuje się świetnie przez cały dzień. Szczoteczka jest wygodna i dobrze rozczesuje. Intensywność czerni uważam za zadowalającą :).



Na zdjęciach od góry: rzęsy bez tuszu, z jedną warstwą tuszu i z dwoma. 
Do zdjęć rzęsy nie były specjalnie rozdzielane grzebykiem, gdyż chciałam pokazać faktyczny efekt jaki daje ten produkt :).


Fruit Care Coconut - odprężający balsam do ciała o kokosowym zapachu.


Ucieszyłam się, że w moje ręce wpadnie ten kosmetyk, gdyż brakowało mi pięknych, świeżych zapachów. Miałam nadzieję, że ten mnie zachwyci i tak też się stało. Może nie jest on mocno kokosowy, ale bardzo przyjemny i lekko słodki. Pozostaje na skórze przez pewien czas i pieści zmysły oraz faktycznie odpręża. 
Wchłania się w skórę szybko i nie brudzi ubrań. Nie zostawia również tłustego filmu. Konsystencja nie jest bardzo gęsta, ale za to balsam bardzo łatwo się rozprowadza. Dobrze nawilża skórę, ale raczej za słabo dla tych partii ciała gdzie jest ona bardzo mocno przesuszona. Pozostawia skórę miękką i przyjemną w dotyku.

Ze wszystkich trzech produktów jestem bardzo zadowolona i kolejny raz nie zawiodły mnie kosmetyki firmy Venita dlatego z przyjemnością Wam je polecam!

Zapraszam również na blog Mentoski ambasadorka-testerka.blogspot.com gdzie dziś lub jutro pojawi się pierwsza videorecenzja :). Ja już nie mogę się doczekać!


Chciałabym również bardzo podziękować, że ostatnio tak licznie do mnie przybywacie a liczba obserwatorów z dnia na dzień rośnie. Tak jak obiecałam z okazji dobicia do 200 zorganizuje dla Was konkurs o którym więcej napiszę już jutro!
Mogę na razie zdradzić, że nagrody będą muzyczno - kosmetyczne, czyli typowe umilacze na obecną pogodę :).



niedziela, 6 stycznia 2013

Przeczytaj! Cosmo SPA - Polinezyjski peeling bora-bora

Cosmo SPA - Polinezyjski peeling bora-bora.

Produkt ten otrzymałam do testów już dosyć dawno, na recenzję ośmieliłam się dopiero dzisiaj, chociaż w zasadzie wolałabym ją sobie darować. Peeling testowałam na różne sposoby aby móc dokładnie sprawdzić, czy faktycznie jest tak fatalny jak wydał mi się za pierwszym razem.
Nie odważyłam się użyć peelingu na całej twarz, ale wykorzystałam do tego celu samo czoło, próbowałam również z łokciami, dłońmi i ramionami.


Kilka słów na temat produktu (z opakowania):
Działanie:
-złuszcza martwe i zrogowaciałe komórki naskórka
- wysubtelnia i oczyszcza skórę pozostawiając wrażenie "nowej skóry"
- oczyszcza i rozświetla
- skóra staje się gładka i miękka
Skład:
I tu zaczynają się schody... Chociaż nie mam wady wzroku to nie dałam rady przeczytać składu z opakowania a w sieci również go nie widzę. Udało mi się rozszyfrować tylko część składu więc chyba nie ma sensu tego podawać. Nie mam pojęcia po co występują w nim perfumy i barwniki i to w składzie bliżej niż pulpa kokosowa 
                                                                                                                                                                    

Po otworzeniu pudełeczka, które jest dobrze zabezpieczona (a etykieta niestety do niczego - bardzo niewyraźna) ujrzałam biały proszek po którym spodziewałam się nieziemskiego, kokosowego zapachu... Zapach jest nijaki, ani mi nie przeszkadza ani mnie nie zachwyca, ale do kokosa to on podobny raczej nie jest - według mnie bliżej mu do waniliowego budyniu z torebki.
Pierwszy problem napotkałam dosyć szybko, ponieważ mimo stosowania ilości takiej jak radził producent mój peeling miał bardzo rzadką konsystencje. Nie miałam już siły kolejny raz walczyć z wyssanymi z palca złotymi radami z opakowania więc takiego wodnego peelingu użyłam. 


Za pierwszym podejściem wybrałam czoło, gdyż pojawiło się na nim sporo kawałeczków suchej skóry.
O dziwo peeling nie spływał tak mocno jak to sobie wyobrażałam i aplikacja okazała się dosyć przyjemna. 
Drobinki znajdujące się w tym produkcie są dosyć ostre. Wytrwale wmasowywałam go w skórę kolistymi ruchami przez kilka minut a następnie spłukałam i nałożyłam na twarz krem. 
Możecie sobie tylko pomyśleć jakie było moje zdziwienie gdy zobaczyłam, że suche, odstające skórki wcale mnie nie opuściły ;/. Moje czoło wyglądało tak jak wcześniej, jego stan ani się nie pogorszył ani nie poprawił mimo iż w czasie peelingowania wyraźne czułam dosyć ostre drobinki.
Pomyślałam sobie, że coś musiałam zrobić nie tak i następnym razem wsypałam proszku dwa razy więcej niż za poprzednim razem dodając taką samą ilość ciepłej wody dodatkowo mieszając "miksturę" jeszcze bardziej energicznie. Niestety i tym razem peeling wyszedł za rzadki. Nałożyłam go na łokcie, dłonie oraz ramiona i tym razem również nie zdziałał niczego.


Dopiero po tych próbach oprzytomniałam i przyszło mi do głowy żeby sprawdzić datę ważności, szukałam na opakowaniu i jakże wielkie było moje zdziwienie,  gdy ujrzałam : Należy zużyć przed końcem i nic więcej - datę chyba miała sobie wpisać sama? Na opakowaniu jest również informacja o tym ile czasu od otwarcia produkt nadaje się do stosowania - no i widać rysunek słoiczka, ale numerka już nie - tu też mam sobie sama wpisać?

Jestem trochę zniesmaczona tą całą sytuacją oraz sklepem od którego otrzymałam ten produkt. Zniechęciłam się również kosmetykami tego typu.
Co sądzicie o tej sytuacji?
Znacie produkty CosmoSPA?  

Przypomnę jeszcze Wam mój wpis z dnia 20 listopada o tym jak załatwiłam się zieloną glinką tej firmy (klik) - teraz nachodzą mnie wątpliwości co do daty ważności również tamtego produktu - niebawem będę mogła to sprawić i mam nadzieję, że chociaż na tamtym opakowaniu było wszystko tak jak należy.