poniedziałek, 30 grudnia 2013

Merry Marshmallow - kolejny zapach Świąt.

O zapachu...


Grudniowe święta jeszcze nigdy nie zapowiadały się aż tak słodko! A wszystko za sprawą Yankee Candle – niezastąpionego specjalisty od domowej aromaterapii, który (na okoliczność zbliżających się celebracji) wciela się w postać brodatego Mikołaja i serwuje nam garść smakowitych łakoci. Wosk Merry Marshmallow to przepyszna tarteletka – oblana śnieżnym, białym lukrem i pachnąca jak kultowa, cukrowa pianka. Słodycz tego świątecznego deseru przełamuje silna esencja waniliowa, która sprawia, że aromatyczne pianki nigdy się nie nudzą, nigdy nie powszednieją.

O woskach...


Woski Yankee Candle są tak intensywnie aromatyczne, że same z siebie – nawet schowane w szafie czy szufladzie – emanują pięknymi, naturalnymi nutami. Najlepiej jednak urocze tarteletki sprawdzają się w parze z dekoracyjnymi podgrzewaczami. Po umieszczeniu wosku w miseczce kominka i podgrzaniu go neutralną świecą, tarteletka topi się przez osiem godzin, wydzielając mocny, długo wyczuwalny aromat. Każdy wosk Yankee Candle wykonany jest z naturalnych składników, a własnoręczne mieszanie i rozgrzewanie w tym samym czasie kilku tarteletek staje się wyśmienitą okazją do stworzenia autorskich, wnętrzarskich perfum.





Merry Marshmallow to jeden z tych zapachów, który gościł w moim domu w okresie Świątecznym. Mimo tego uważam, że będzie się on nadawał do palenia przez cały rok. Delikatny, słodki, waniliowy aromat bardzo przypadł mi do gustu.

Merry Marshmallow to zapach cukrowych pianek, z nutą wanilii -> jeżeli ktoś lubi łakocie z pewnością się z nim zaprzyjaźni! Uważam, że ten zapach nie jest tak typowo świąteczny jak np. Christmas Memories czy Christmas Eve. Dlatego ja zaliczyłabym go nie do zapachów okolicznościowych a do aromatów uniwersalnych :).

Kojarzy mi się on z wybrykami na śniegu w towarzystwie przyjaciół w dzieciństwie. Co prawda nigdy nie miałam przyjemności kosztować takich pianek i nie bardzo one kojarzą mi się z zimą, jeżeli jednak mają taki piękny zapach to mój apatyt na nie diametralnie wzrósł!

W odróżnieniu od niektórych zapachów wosk Merry Marshmallow mogę palić godzinami! Nie drażni on mojego nosa ani nie doprowadza do bólu głowy, po prostu idealny zapach na zimowe wieczory (i nie tylko)!

Specyfikację produktu oraz jego cenę znajdziecie tutaj.

Ten jak i inne zapachy Yankee Candle dostaniecie w sklepie Internetowym goodies.pl!



niedziela, 22 grudnia 2013

DERMEDIC Hydrain3 Hialuro Płyn micelarny H2O



DERMEDIC Hydrain3 Hialuro Płyn micelarny H2O

Składniki aktywne: Woda termalna, Kwas Hialuronowy, Hydroveg VV, Gliceryna

  • Również dla osób nie tolerujących tradycyjnych preparatów do demakijażu

  • Zmywa makijaż i wszelkie zanieczyszczenia, pozostawiając uczucie świeżości i czystości

  • Nie podrażnia oczu – hypoalergiczny

  • Nie wysusza skóry jak inne środki myjące

  • Nie zatyka porów

  • Nie pozostawia filmu na skórze

Rezultat: Zmywa makijaż i wszelkie zanieczyszczenia, pozostawiając uczucie świeżości i czystości

Skład: Aqua, Glycerin, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Sodium Hyaluronate, Urea, Diglycerin, Sodium PCA, Hydrolyzed Wheat Protein, Sorbitol, L-Lysine, Allantolin, Lactic Acid, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Parfum, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol.

Cena: ok. 20zł / 200ml



Lubię produkty Dermedic, jedne są dla mnie bardzo dobre a inne mniej. Dermedic Hydrain3 Hialuro to nowość wśród płynów micelarnych na mojej półce. Opinie o nim są różne, w większości jednak przychylne. Płyn nie podrażnia mojej skóry ani oczu. Nowością dla mnie jest również mocznik, który znajduje się w składzie wysoko. Gdybym miała porównać to jak radzi sobie z demakijażem to postawiłabym go na jednym miejscu z płynem micelarnym BeBeauty i Tołpa, Dermo Face Physio. Ten jednak według mnie ma ciekawszy skład. Podoba mi się uczucie świeżości i orzeźwienia po jego użyciu. Samo opakowanie zachęca mnie do jego używania, być może nie jest nadzwyczaj urodziwe, ale ma coś w sobie. Zapach według mnie nie jest drażniący, ale jak wiadomo to kwestia gustu. Nie pozostawia na skórze lepkości.

Ogólnie jestem zadowolona z tego płynu, jak tylko będę widziała go w jakiejś korzystnej promocji to chętnie zaopatrzę się w kilka buteleczek :).

Używałyście go już? Co o nim sądzicie?



piątek, 20 grudnia 2013

Kosmetyki mineralne - podstawowe informacje.

Czym są kosmetyki mineralne?

Kosmetyki mineralne w swoim składzie zawierają jedynie czyste pigmenty, minerały w formie proszku takie jak: cząsteczki miki, tlenki żelaza, tytanu i cynku a również kamienie półszlachetne, np. cytryn czy kwarcyt. Dobre kosmetyki mineralne "nie psują się" to znaczy, że nie mają określonej daty przydatności.

Kosmetyki nie od zawsze zajmowały ważne miejsce w codziennym makijażu kobiety. Niegdyś stosowano je jedynie w przypadku skóry bardzo podrażnionej i wrażliwej, np. po zabiegach. Po minerały sięgano również z racji braku innych produktów do makijażu, jako tymczasowe zamienniki. Obecnie zyskują one coraz większą sympatię wśród kobiet na całym świecie.

Kosmetyki mineralne są moim zdaniem idealne dla każdej cery. Łączą ze sobą dwie ważne cechy: delikatny, naturalny look w duecie z dobrym kryciem. Minerały nie powodują podrażnień, nie wysuszają skóry, podobno pomagają leczyć trądzik i stany zapalne a ponadto tworzą na naszej skórze barierę chroniąc ją przed zanieczyszczeniami.

............................


źródło zdjęcia: zeberka.pl

............................

Dlaczego warto zamienić dotychczas używane kosmetyki na kosmetyki mineralne?

1. Dobre kosmetyki mineralne nie mają daty ważności, nawet, gdy robimy sobie makijaż tylko od czasu do czasu nie musimy martwić się, że nie damy rady zużyć kosmetyku przed końcem daty jego przydatności.

2. Kobiety o bladej cerze dużo łatwiej znajdą odpowiedni dla siebie odcień podkładu, większość sklepów z minerałami oferuje szeroką paletę barw. Odcienie można bez problemu ze sobą mieszać aby uzyskać idealnie dopasowany kolor do naszej cery.

3. Kosmetyki mineralne mają dobre działanie dla skóry: nie wysuszają jej, chronią przed szkodliwymi czynnikami, chronią przed promieniowaniem UV, są bakteriobójcze, łagodzą podrażnienia.

4. Kosmetyki mineralne pozwalając nam na stopniowanie krycia, wyglądają naturalnie na twarzy, nie ścierają się, nie zmieniają koloru po aplikacji. Można przy ich pomocy zatuszować naczynka, blizny, wypryski, przebarwienia oraz wyrównać koloryt cery.

5. Kosmetyki mineralne są wielozadaniowe, np. przy pomocy cienia do powiek możemy stworzyć kolorowy lakier do paznokci z bezbarwnego lub błyszczyk/pomadkę do ust. Kolory cieni również możemy ze sobą mieszać tworząc oryginalne, niepowtarzalne odcienie. Cieni możemy używać na sucho lub na mokro, dzięki czemu same decydujemy czy nasz makijaż ma być delikatny, czy bardziej wyrazisty.

6. Kosmetyków mineralnych możemy używać na całym ciele :).

7. Możemy używać ich po zabiegach.

............................

A wady? Mi przyszły do głowy cztery:

1. Kosmetyki mineralne należy przechowywać w ciemnym, suchym i chłodnym miejscu, ale przecież wszystkie produkty mają jakieś określone wymagania co do sposobu ich przechowywania ;).

2. Kosmetyki mineralne, zwłaszcza podkłady zwykle nie współpracują dobrze nakładane na kremy z filtrami.

3. Minerały dosyć mocno "pylą" podczas nakładania. Niektóre możemy "okiełznać" stosując odpowiednie triki a na inne chyba nie ma rady :). Dlatego podczas aplikacji podkładu, czy pudru lepiej nałożyć na siebie coś w czym nie zamierzamy wychodzić lub nakryć się ręcznikiem.

4. Kosmetyki mineralne są trudniej dostępne niż te tradycyjne.


............................


źródło zdjęcia: earthnicity.pl/shop

............................


O czym należy pamiętać przed pierwszym makijażem mineralnym?

Aplikując podkład mineralny musimy trzymać się zasady, że im mniej produktu na pędzlu tym lepiej. Nakładamy cienką warstwę, rozcieramy a w razie konieczności czynność powtarzamy do momentu uzyskania zadowalającego nas krycia.

Aby w pełni cieszyć się pięknym makijażem mineralnym należy zaopatrzyć się w dobrej jakości pędzle. To jaki kształt ma mieć dany pędzel jest kwestią indywidualną. U mnie do aplikacji podkładu najlepiej sprawdza się flat-top, natomiast puder nakładam pędzlem kabuki :). Pędzle do makijażu mineralnego powinny być gęste, delikatne dla skóry i bardzo miękkie.

Przed aplikacją podkładu twarz należy nawilżyć i poczekać aż krem dobrze wchłonie się w skórę.

Kosmetyki mineralne najwygodniej i chyba najhigieniczniej stosuje się przesypując niewielką ilość do wieczka z którego później nabieramy proszek na pędzel.

Po nałożeniu produktu na pędzel przed aplikacją należy "strzepać" nadmiar kosmetyku.

............................

Moje najlepsze i najgorsze wspomnienia podczas pierwszych prób używania kosmetyków mineralnych :)

Moje najgorsze wspomnienia dotyczą pierwszej aplikacji mineralnych cieni do powiek. Myślałam, że zwariuje :). Nakładając cienie kompletnie nie byłam zadowolona z efektu jaki tworzył się na moich powiekach. Mogłam gimnastykować się nie wiadomo jak a efekt końcowy był straszny. Później doszłam do tego, że baza pod cienie której używałam nie nadawała się do używania w duecie z cieniami mineralnymi. Aktualnie nie stosuję żadnej bazy i cienie trzymają się dobrze i ładnie wyglądają na powiece :). Jak widać nie można od razu przekreślać danego produktu, tylko szukać powodu przez który on się u nas nie sprawdza - może da się temu jakoś zaradzić :)

Najlepsze wspomnienie to pierwsza aplikacja podkładu mineralnego. Byłam zachwycona tym jak łatwo i szybko można go zaaplikować. A efekty mnie powaliły! Twarz promienna, naturalnie wyglądająca, gładka, o idealnym kolorycie i bez niedoskonałości - czego chcieć więcej? :)

................................................................

..............................................


Jakie jest Wasze zdanie na temat kosmetyków mineralnych? Jakie są według Was ich największe zalety i wady?

............................


Ten post bierze udział w Akcji „Earthnicity – naturalne testowanie”
 
............................

czwartek, 19 grudnia 2013

Yankee Candle - Christmas Memories


Yankee Candle - Christmas Memories


O zapachu...


Przyprawy korzenne, słodkie pierniczki i aromat unoszący się znad kufla parującego, winnego grzańca – tak większości z nas kojarzy się zapachowa esencja zimowych świąt. Mocny, bogaty aromat ociepla grudniowe wieczory i kreuje w magiczny sposób świąteczną, rodzinną atmosferę – niepowtarzalną, niosącą za sobą uczucie szczęśliwej celebracji. Na bazie takich słodkich, rozgrzewających nut specjaliści od aromaterapii stworzyli kompozycję Christmas Memories. Wątki idealnie doprawionych łakoci zamknięto w formie dekoracyjnego wosku, który – już w chwilę po podgrzaniu – wypełnia dom atmosferą przyjaźni, przywołując wszystkie, najlepsze, świąteczne wspomnienia.

O woskach...


Woski Yankee Candle są tak intensywnie aromatyczne, że same z siebie – nawet schowane w szafie czy szufladzie – emanują pięknymi, naturalnymi nutami. Najlepiej jednak urocze tarteletki sprawdzają się w parze z dekoracyjnymi podgrzewaczami. Po umieszczeniu wosku w miseczce kominka i podgrzaniu go neutralną świecą, tarteletka topi się przez osiem godzin, wydzielając mocny, długo wyczuwalny aromat. Każdy wosk Yankee Candle wykonany jest z naturalnych składników, a własnoręczne mieszanie i rozgrzewanie w tym samym czasie kilku tarteletek staje się wyśmienitą okazją do stworzenia autorskich, wnętrzarskich perfum.


Prawdziwie charakterny zapach długo unoszący się w powietrzu. Dla wielbicieli korzennego aromatu oraz przypraw. Wyraźny, ostrawy, wprowadzający w świąteczny klimat.

Wystarczy rozpuścić niewielki kawałek wosku aby napełnić pomieszczenie aromatem.

Christmas Memories - jak sama nazwa wskazuje to idealny zapach do palenia również w ciągu roku, gdyż dzięki niemu możemy przypomnieć sobie zapach świątecznych potraw i grudniową atmosferę. Kojarzy mi się z przede wszystkim z czasem spędzanym w rodzinnym gronie.

Zapach zdecydowanie dla osób gustujących w mocnych, bogatych aromatach. Sprawdza się szczególnie w większych pomieszczeniach.

Specyfikację produktu oraz jego cenę znajdziecie tutaj.

Ten jak i inne zapachy Yankee Candle dostaniecie w sklepie Internetowym goodies.pl!

środa, 18 grudnia 2013

Yankee Candle - November Rain


Yankee Candle - November Rain

O zapachu...


Nieważne coby mówili – prawdą jest, że jesień ma też swoje pozytywne strony! Ciepłe, ale nie upalne słońce, rześkie, przesiąknięte deszczem powietrze i panorama kreowana kolorami spadających liści. To właśnie takie kadry z jesiennego krajobrazu potrafią rozświetlić i ocieplić każdy, ciemny i ponury wieczór! Dlatego też Yankee Candle zebrał wszystkie, najpiękniejsze aromaty listopadowych dni i zamknął je w wosku November Rain. Zjawiskowa, zaskakująca kompozycja łączy w sobie świeżość ozonu, ciepło bursztynu i aromat jesiennych liści, a powstały w ten sposób zapach skutecznie wzbudza tylko pozytywne emocje.

O woskach...


Woski Yankee Candle są tak intensywnie aromatyczne, że same z siebie – nawet schowane w szafie czy szufladzie – emanują pięknymi, naturalnymi nutami. Najlepiej jednak urocze tarteletki sprawdzają się w parze z dekoracyjnymi podgrzewaczami. Po umieszczeniu wosku w miseczce kominka i podgrzaniu go neutralną świecą, tarteletka topi się przez osiem godzin, wydzielając mocny, długo wyczuwalny aromat. Każdy wosk Yankee Candle wykonany jest z naturalnych składników, a własnoręczne mieszanie i rozgrzewanie w tym samym czasie kilku tarteletek staje się wyśmienitą okazją do stworzenia autorskich, wnętrzarskich perfum.



November Rain to zdecydowanie jeden z moich faworytów wśród zapachów Yankee Candle. Ma w sobie coś ekscytującego. Aromat dosyć mocny i wyraźny, ale mimo to nieprzytłaczający. Powiedziałabym, że jest to świeży, romantyczny męski zapach.

Nie do końca kojarzy mi się z deszczem, ale z romantycznym, jesiennym spacerem jak najbardziej! Mogłabym palić go na okrągło. Jego obecność mnie relaksuje i wprowadza w dobry humor. Pięknie unosi się w powietrzu wywołując miłą atmosferę. Mogłabym czuć go codziennie - nie tylko w listopadzie :).

Szczególnie polecam!

Specyfikację produktu oraz jego cenę znajdziecie tutaj.

Ten jak i inne zapachy Yankee Candle znajdziecie w sklepie Internetowym goodies.pl!

sobota, 14 grudnia 2013

Forever Young Aumenti. Cuda działający balsam do biustu! :)

Forever Young Aumenti. Cuda działający balsam do biustu! :)




Forever Young Aumenti Ujedrniający, Modelujący i przywracający Objętość
Balsam do Biustu (100ml)

Bio-Bustyl® zawiera dwa dopełniające się biopeptydy , które stymulują syntezę kolagenu i uzupełniają ubytki elastyczności w skórze, nadając jej jędrności i objętości. Bio-Bustyl® skutecznie napina i podnosi wiotką skórę, czyli taką jaka powstaje po utracie wagi, narodzinach dziecka, karmieniu piersią czy w wyniku naturalnego procesu starzenia się.W badaniach klinicznych Bio-Bustyl®
zwiększył napięcie skóry o +18.5%
ujednolicił strukturę + 13%
zmniejszył wiotkość o + 16.5
i pobudził syntezę kolagenu o ponad 350%!!Volufiline® (Volufilina) jest niezwykłym składnikiem aktywnym, który zwiększa objętość tkanki poprzez zwiększenie ilości komórek tłuszczowych w miejscach jej zastosowania. Volufilina umożliwi proporcjonalny przyrost ilości tłuszczu w komórkach (o 22%). W testach na kobietach w wieku między 18 a 35, noszących miseczki 30A i 34AA, u których zastosowano, na jedną pierś (przez 56 dni) krem zawierający 5% stężenie Volufiliny, zauważono o średnio 8.4% wzrost objętości tkanki skórnej piersi, na którą nakładano produkt, w stosunku do piersi gdzie Volufilina nie była zastosowana.Matrixyl 3000 ® - Matrixyl 3000 jest połączeniem dwóch peptydów: Palmitoyl Pentapeptide -4 (PP4) i Palmitoyl Tetrapeptide-7 (PT7). Matrixyl 3000 jest składnikiem zwalczającym starzenie się skóry, pobudzającym produkcję kolagenu przy jednoczesnej stymulacji fibroblastów (komórek skóry właściwej), umożliwiając im (przy regularnym stosowaniu) wyraźne przywrócenie jędrności i struktury skóry. Mimo, że fibroblasty do samego końca nie tracą zdolności wytwarzania kolagenu to z wiekiem produkują go mniej, dlatego skóra staje się sucha i wiotka.Składniki aktywne prezentowanego balsamu zanurzone są w mleczku stworzonym właśnie do skutecznego przenoszenia aktywnych składników. Balsam zawiera olejek emu, wysoko oceniany i lubiany dzięki właściwościom głębokiej penetracji skóry, co umożliwia skuteczniejsze przenoszenie aktywnych składników w jej głąb. Ważnym składnikiem balsamu jest także olejek z dzikiej róży, używany od dawien dawna w celu poprawienia stanu skóry – zwłaszcza z rozstępami. Baza balsamu zawiera duże ilości witamin: D i E, a także znaczne witamin A i C, wszystkie doskonale wpływające na stan i wygląd skóry.


Filozofia Forever Young
Forever Young wierzy w zieloną więź procesów chemicznych – czyli połączenie naturalnych składników z biotechnikami aktywującymi ich wyjątkowe działanie. Produkty Forever Young były i zawsze są wolne od:

Parabenów – znanych jako substancje rakotwórcze
Silikonu
Sztucznych konserwantów
Sztucznych barwników
Sztucznych zapachów




Stosowanie: 2 razy dziennie, na szyję, dekolt i biust, w zależności od potrzeb.



Składniki: Bio-bustyl, Volufiline, Matrixyl 3000, MSM, Hyaluronic Acid, Sodium Lactate, Water, Rosewater, Glycerine, Emu Oil, Apricot Kernel Oil, Olive Squalane, Hazelnut Oil, Rosehip Oil, Isodecyl Neopentanoate, C12-15 Alkyl Benzoate, Emulsifying Wax, Glycine Betaine, Sodium Stearoyl Lactylate, Cetyl Esters, Gloconalactone, Sodium Benzoate, Xanthan.



Jak widzicie produkt ten jest napakowany masą wartościowych składników! Wbrew pozorom jego cena nie jest porażająco wysoka (60zł/100ml).

Balsam zamknięty jest w ładnym, poręcznym opakowaniu z pompką. Ma bardzo lekką konsystencję i natychmiastowo wchłania się w skórę pozostawiając ją gładką i przyjemną w dotyku.

Na samym początku nie chciałam wierzyć w te wszystkie obietnice, przecież nie ma takich cudów! A jednak... Balsam stosuję regularnie od dwóch miesięcy (spokojnie starczy jeszcze na miesiąc). Już po 2 tygodniach było widać pierwsze efekty co zachęciło mnie jeszcze bardziej do dalszego, regularnego stosowania tego produktu. Pierwszym efektem jaki zauważyłam była znaczna poprawa jędrności i napięcia skóry dzięki czemu miałam wrażenie,że biust się podniósł. Nie spodziewałam się, że kosmetyk da radę zdziałać cokolwiek w przypadku większego biustu.

Rok temu w grudniu po nagłym przytyciu o ponad 10 kg zmieniłam swoje odżywianie i zaczęłam więcej się ruszać dzięki czemu w marcu waga pokazała 15 kg mniej. Niestety moja skóra ucierpiała na tym. Myślałam już, że mój biust nie wróci do poprzedniego wyglądu. Ten produkt naprawdę mi pomógł :). Chociaż mój problem nie był zbyt poważny teraz czuję się dużo lepiej.

Szyja i dekolt są dobrze nawilżone i ujędrnione jak po użyciu dobrego, "wysokopółkowego" serum a biust podniesiony. Skóra gładka, przyjemna w dotyku. Czego chcieć więcej? Dla mnie to zdecydowany ulubieniec na lata!

Żadne drogeryjne ani katalogowe produkty nawet wzięte do "kupy" nie dałyby mi takiego efektu jak to cudo! Z całego serca polecam!



Produkt ten możecie kupić w sklepie Forever Young - tutaj.



środa, 11 grudnia 2013

Przepis na pyszne pierniczki + przepis na lukier do pierniczków.

Zawsze gdy zaczyna się grudzień w moim domu jest czas na robienie świątecznych pierniczków :). W tamtym roku pierniczki były grubiutkie a tym razem postawiłam na cieńszą wersję korzennych smakołyków. Pierniczki z tego przepisuje nie tylko są bardzo smaczne i chrupkie, ale również doskonale nadają się do powieszenia na choince ze względu na to, że podczas pieczenia prawie nie rosną dzięki czemu nie tracą swojego kształtu.


Składniki na pierniczki:
600 gram mąki tortowej
180 g margaryny
180 g cukru pudru
250 g miodu naturalnego
2 żółtka
szczypta proszku do pieczenia (ok. 1/3 łyżeczki)
łyżeczka kakao
3-4 łyżki przyprawy do piernika
2 łyżeczki cynamonu
pół łyżeczki imbiru
szczypta soli
+ jajko do posmarowania pierniczków przed pieczeniem.
 
Składniki na lukier:
2 białka
2,5 szklanki cukru pudru
sok z cytryny


Pierniczki przygotowanie:

Miód, cukier oraz masło należy podgrzać dosyć często mieszając do chwili uzyskania jednolitej masy. Odstawić do wystygnięcia. W misce łączymy składniki sypkie: mąkę, proszek do pieczenia, kakao, cynamon, imbir oraz przyprawę do piernika. Dodajemy dwa żółtka i przestygniętą masą. Całość miksujemy. Powstałe ciasto będzie gęste. Aby łatwiej było wycinać z niego pierniczki należy je schłodzić w lodówce przez kilka godzin        (3 godziny wystarczą, ale można również odłożyć ciasto na całą noc). Przed włożeniem ciasta do lodówki należy owinąć je folią spożywczą lub nakryć miskę w której się znajduje. Schłodzone ciasto dzielimy sobie na mniejsze porcje i wałkujemy na podsypanym mąką blacie. Pamiętajcie, że w zależności od tego na jaką grubość rozwałkujecie ciasto takiej grubości będę gotowe pierniczki. Pierniczki przed pieczeniem smaruje jajkiem, do tego celu bardzo fajnie sprawdza się sylikonowy pędzel :). Pierniczki piekę na papierze do pieczenie w temperaturze 180 stopni przez 5-6 minut.

Kilka wskazówek:



  •  Trzeba pamiętać, aby nie zdejmować pierniczków z papieru zaraz po wyjęciu ich z piekarnika, są one w tym momencie dosyć miękki i mogą się "rozwalić". Lepiej przełożyć je razem z papierem w chłodniejsze miejsce i chwilę odczekać.

  • Jeżeli chcemy powiesić swoje pierniczki na choince to dziurki w nich należy zrobić przed pieczeniem, np. wykałaczką.

  • Należy pamiętać aby nie kłaść pierniczków na blaszce zbyt blisko siebie - mogą się posklejać.

Lukier przygotowanie:

Dwa białka miksujemy z cukrem pudrem do uzyskania gładkiej masy.

Wskazówki:



  • Gdy lukier wyjdzie za rzadki należy dosyć jeszcze cukru.

  • Gdy lukier zbyt mocno zgęstnieje wystarczy wymieszać go z odrobiną soku z cytryny.

  • Lukier najłatwiej nakłada się za pomocą wykałaczki (na mniejszych powierzchniach lub podczas tworzenia wzorków).


Przy wyrobie pierniczków bardzo pomogły mi sylikonowe pędzelki ze sklepu emako.pl. Używałam ich również do innych celów, np. do rozprowadzania oleju lub oliwy na patelni. W zestawie znajduje się również szpatułka, która uważam za nieodłączny element w duecie z patelniami i garnkami z ceramiczną powłoką. Nie rysuje powierzchni, jest odporna na wysoką temperaturę i bardzo poręczna :). Taki zestawy za taką cenę obowiązkowo musi znaleźć się w każdej kuchni :).



 A Wy robicie pierniczki na święta? :)




poniedziałek, 9 grudnia 2013

Czym jest klub CaliVita i jak do niego przystąpić?

Nie wiem czy znany jest Wam temat klubu CaliVita. Dowiedziałam się o nim całkiem niedawno a dziś podzielę się z Wami informacją na jego temat.

Co to jest w ogóle CaliVita i czym się zajmuje?

,, CaliVita® International jest dynamicznie rozwijającą się korporacją międzynarodową, wywodzącą się z firmy California Fitness. Celem powołania do życia CaliVita® International była odpowiedź na zmieniające się oczekiwania nowej epoki, przy jednoczesnym wykorzystaniu sprawdzonych doświadczeń, które przez ponad dziesięć lat były realizowane przez California Fitness.

W ostatnich latach znacznie wzrosła świadomość potrzeby prowadzenia zdrowego stylu życia, co niewątpliwie jest zasługą również naszej firmy. Na całym świecie, CaliVita® International propaguje nowy, pod względem jakości, styl życia. Pod pojęciem tym kryje się prowadzenie zdrowego stylu życia, którego obecnie nieodłączną częścią - oprócz regularnego uprawiania ruchu i zdrowego odżywiania się - jest również systematyczne zażywanie suplementów żywieniowych. CaliVita® International to również oferta biznesowa na prowadzenie dochodowego przedsięwzięcia, co z kolei umożliwia uzyskanie materialnego bezpieczeństwa. (…)”

Firma CaliVita według swoich przekonań dba szczególnie o wysoką jakość oferowanych produktów a jej głównym celem jest promocja zdrowego stylu życia. W ofercie znajdziemy ponad 100 różnych produktów, są to m.in.: witaminy, preparaty roślinne, kosmetyki i inne produkty pomocne przy różnorodnych dolegliwościach, walce z odchudzaniem, pielęgnacji ciała czy też codziennej suplementacji.

Wszystkie produkty są pochodzenia naturalnego, nie zawierają chemicznych dodatków, polepszaczy smaku i zapachu. Koszt jednej dawki dziennego użycia produktów zawiera się w cenie 2 – 3 papierosów :).

Na stronie CaliVita możemy przeczytać:

,, Wśród składników aktywnych naszych preparatów znajdują się witaminy, składniki mineralne,antyoksydanty, aminokwasy,enzymy, niezbędne kwasy tłuszczowe, wyciągi z roślin leczniczych, adaptogeny, substancje wspomagające odchudzanie, błonnik, itd.”



Brzmi ciekawie prawda? Produkty możemy zakupić online tutaj. Jednak to nie wszystko! CaliVita daje nam również możliwość robienia zakupów dla siebie ze zniżką lub zarobieniu „kieszonkowego”, które w dużej mierze zależne jest od Naszego zaangażowania. Moją uwagę szczególnie przykuł tekst, który znalazłam na stronie www.toiowo.com.pl. Są to słowa od Państwa Małgorzaty i Kazimierza Białek, którzy od ponad 15-stu lat stosują właśnie te preparaty.

Czym jest klub CaliVita i jak do niego przystąpić?

Klub CaliVita działa na podobnej zasadzie jak firmy kosmetyczne, których konsultantki proponują nam produkty z katalogu (np. Avon, Oriflame, Mariza). Wspólna cecha tych wszystkich firm to możliwość kupowania produktów dla siebie (klubowicza) w niższej cenie (bez marży) oraz możliwość ich odsprzedawania z narzuconą marżą.

Przystąpienie do Klubu CaliVita jest bezpłatne, trzeba jednak spełnić jeden warunek. Złożyć zamówienie za minimum 78PH (punkty handlowe), czyli ok. 85 zł oraz wypełnić ankietę rejestracyjną. Dokonać tego można tutaj.

Po przystąpieniu do Klubu dodatkowo otrzymujemy:

-KARTĘ konsumenta z indywidualnym numerem klubowym.

-Prenumeratę czasopism CaliNews, CaliNetInfo - z artykułami medycznymi, doświadczeniami Klubowiczów z produktami, nowościami i aktualnymi promocjami.

-Wydawnictwa firmowe w opakowaniu, a w nim: Katalog Produktów, Nowa Jakość Życia (plan marketingowy, system rabatowy), Cennik, Regulamin, Długopis.

-Płytę DVD z filmami imprez organizowanych przez CaliVita + film motywacyjny.

-Własną stronę internetową - roczny koszt utrzymania na serwerze 166 PLN. (nie jest wymagana)

Zasady Klubu CaliVita zdają się być jasne, przystąpienie do niego nie wymaga od nas dalszego robienia zakupów oraz jest bezpłatne. Opinie o działaniu suplementów CaliVita są pozytywne co skłania mnie do większego zainteresowania tą firmą. Dodatkowo będąc w grupie Państwa Małgorzaty i Kazimierza Białek otrzymamy wsparcie i rady dotyczące odpowiedniego doboru suplementów do naszych potrzeb.

Oczywiście najważniejsze jest zdrowe, racjonalne odżywianie i aktywność fizyczna – tego nie zastąpią nam suplementy, ale z pewnością mogą nam pomóc w drodze do dobrego samopoczucia :).

[youtube width="600" height="365" video_id="dJvmH7v6HIQ"]

Więcej informacji znajdziecie na:




Balmi - co kryje się w ciekawym opakowaniu? :)


Balmi - co kryje się w ciekawym opakowaniu? :)


balmi_lip_balms_perspective

Balmi jest wyjątkowym balsamem do ust, posiada filtr SPF 15 oraz chroni przed promieniowaniem UVA i UVB. Doskonałe właściwości nawilżające jakie posiada zapewniają olejek JOJOBA i masło SHEA. Wiemy jednak, dlaczego zwróciłaś uwagę na Balmi – tak jak nas, zachwyciły Cię zapach i opakowanie. Bez względu na to, który zapach Cię zachwycił, malina, truskawka, mięta czy kokos, trudno się powstrzymać żeby go nie zjeść…

O opakowaniu możemy również pisać w nieskończoność… Jest ono odzwierciedleniem zawartości- niepowtarzalne i zaskakujące. Może być uzupełnieniem Twojego stroju, charakteryzuje Twój styl życia i staje się polem do popisu dla Twojej wyobraźni – pokaż nam jak je wykorzystasz. Może stanie się breloczkiem do klucz?



Screenshot_8



Malina

Ten zapach zmiękczy najtwardsze serce. Jest słodki, soczysty i … malinowy. Czyli taki, jaki powinien być.

Screenshot_1

Truskawka

Wspomnienie lata i dzieciństwa – jakbyś właśnie była w cukierni i czuła ten niepowtarzalny aromat ulubionych lodów truskawkowych.

Screenshot_2

Mięta

Niesamowity aromat świeżej mięty, zupełnie jak guma do żucia. Orzeźwia, chłodzi i przyprawia o zawrót głowy.

Screenshot_3

Kokos

Praliny kokosowe, kremowe i delikatne. Zamykasz oczy i czujesz ten wyjątkowy smak – musisz uważać, żeby go nie zjeść. Trudno się powstrzymać…

Screenshot_4

wszystkie zdjęcia zamieszczone powyżej pochodzą ze strony ucosmetics.pl



O opakowaniu można by mówić naprawdę sporo :) Ja zaznaczę jedynie, że materiał z jakiego

zostało zrobione spełnia moje oczekiwanie. Mocne, plastikowo-gumowe (?) :).

Dodatkowy plus to możliwość potraktowania balsamu jako zawieszki/breloczka dzięki czemu możemy mieć go zawsze przy sobie :). Przypięty do torebki zostaje szybko odnaleziony w otchłani kobiecych "przydasi".  Można przypiąć go również do kluczy, a z racji, że klucze mamy zwykle przy sobie to i o Balmi nie zapomnimy.

Balsamy bez względu na rodzaj (zapach) nie mają koloru, pokrywają usta bezbarwną, delikatną i nawilżającą warstwą co sprawia, iż Balmi jest według mnie balsamem uniwersalnym - nadaje się do użytku nie tylko przez kobiety, ale również przez mężczyzn.

Do testów otrzymałam dwa zapachy: kokos i malina. Oba pachną obłędnie :). Moim faworytem jest chyba jednak kokos, który faktycznie pachnie jak kokosowe pralinki. Natomiast zapach wersji malinowej kojarzy mi się z popularną rozpuszczalną gumą do żucia.

Konsystencja balsamu jest bardzo delikatna. Nie lepi się i nie jest tłusta. Balmi nałożony na usta jest praktycznie niewidoczny za to wyczuwalna jest gładkość ust po jego aplikacji.

Balmi natychmiastowo koi spierzchnięte usta a od kiedy używam go regularnie nie mam problemu z suchymi skórkami.

Aplikacja Balmi na usta jest tak samo łatwa jak w przypadku balsamów w tradycyjnej formie. Wydaje mi się, że Balmi jest wydajniejsze ze wszystkich "mazideł" do ust jakie dotychczas używałam. Po przetestowaniu tych cudeniek jestem gotowa rzucić w kąt dotychczas używane i lubiane balsamy do ust.

Kokosowa wersja Balmi to aktualnie mój numer jeden wśród ochronnych balsamów do ust.

Ostatnio robi się coraz głośniej o tym produkcie - wcale się nie dziwię. Mała kostka, która potrafi dostarczyć tyle radości. Już samo opakowanie Balmi poprawia mi humor, do tego dochodzi słodziutki zapach, przyjemna konsystencja i świetne działanie.

Szukając wad tego produktu musiałam się mocno natrudzić. Przyszedł mi do głowy tylko jeden minus tego oryginalnego opakowania. Wydaje mi się, że po zużyciu większej części balsamu aplikacja może być troszkę utrudniona i będzie wymagała od nas użycia paluszków co jest z pewnością formą mniej higieniczną. Jednak jakby patrzeć na to z innej strony - słoiczkowe balsamy i masełka nakładamy na usta właśnie w taki sposób a przecież Balmi jest trochę mixem słoiczkowego mazidła z tradycyjnym sztyftem :)


Balsamy do ust Balmi możecie kupić u Dystrybutora, którym jest firma Unique, o tutaj. Aktualnie możemy je nabyć w cenie promocyjnej, która wynosi 19,95 zł. Uważam, że to fajny pomysł na świąteczny upominek :)!


czwartek, 5 grudnia 2013

Magia świąt - przepis na makowiec drożdżowy zawijany

Święta Bożego Narodzenia to wyjątkowy czas, kiedy wspólnie z rodziną możemy zasiąść do wigilijnego stołu, aby cieszyć się swoją obecnością, ale również rozkoszować się wyśmienitymi potrawami. Na stole tradycyjnie powinno znaleźć się 12 przysmaków, wśród których prym wiodą barszcz czerwony, karp oraz pierogi z kapustą i grzybami. Listy potraw i przepisy kulinarne zależą głównie od regionu zamieszkania i tradycji rodzinnych przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Po zupie wigilijnej i daniu głównym przychodzi czas na deser. Wśród słodkości najpopularniejsze są: makowiec zawijany, sernik, kutia wigilijna oraz piernik. Przepisy kulinarne na ich wykonanie można znaleźć nie tylko w książkach kulinarnych, ale również na popularnych w dzisiejszych czasach internetowych blogach, poświęconych tematyce gotowania.

Dla wielu osób nieodłącznym elementem Świąt Bożego Narodzenia jest zapach pieczonego makowca, wypełnionego aromatycznym farszem z bakaliami. Ciasto to jest uwielbiane zarówno przez dzieci, jak i dorosłych. Wykonanie zwijanego makowca jest dość pracochłonne, ale zapach i smak w pełni wynagrodzą trud włożony w przygotowanie tego wypieku. Podstawą dobrego makowca jest mak, którego spożywanie w tym dniu według wierzeń ludowych, miało zapewnić w niedalekiej przyszłości szczęście.

Przepis na makowiec drożdżowy zawijany

W garnku należy umieścić następujące składniki: 500g mąki pszennej, szczyptę soli, 150g cukru, 1 opakowanie cukru waniliowego oraz pokruszone drożdże (50g). Następnie całość zalać mlekiem (3/4 szklanki) i odstawić na ok. 30 min. Do tak przygotowanej masy należy dodać 100g rozpuszczonego masła oraz 4 żółtka. Ciasto wyrobić i odstawić do wyrośnięcia nie krócej niż na godzinę. Z proporcji podanych w przepisie można wykonać 2 strucle makowe, dlatego otrzymane ciasto dzielimy na dwa kawałki. W kolejnym etapie wałkujemy je na prostokąty o grubości ok. 1cm. Następnie wykładamy połowę masy makowej wzdłuż jednego z brzegów i rolujemy. Do ciasta można wykorzystać gotową masę makową dostępną w sklepach. Ciasta należy piec w temperaturze 170 stopni przez 35 minut w keksownikach, które uprzednio należy wysmarować masłem i posypać mąką. Przed pieczeniem warto odłożyć ciasta na 30 min, nakłuć widelcem oraz wysmarować rozbełtanym jajkiem. Po upieczeniu można je polukrować i posypać płatkami migdałów.

Artykuł gościnny.

Powrót sklepu z biżuterią Venisima :)!

Czekałam, czekałam i się doczekałam! Pamiętacie jak pisałam o różowym komplecie z kryształków lodowych (klik)? Wrócił do życia sklep z biżuterią Venisima, a ja już zdążyłam znaleźć w ofercie swojego ulubieńca :))!  Dodatkowo dla fanów przewidziana jest ciekawa promocja - darmowe pakowanie!:)


wtorek, 3 grudnia 2013

Elegancja i jakość w niskiej cenie. Perfumy od Jacques Battini -idealny prezent pod choinkę :)!

Komplet upominkowy White Spark od Jacques Battini.

Arek opisał męski zestaw a teraz przyszła kolej na mnie i na opinię o White Spark.


KOMPLET Spark White made with Swarovski elements 50ML PER + Body Lotion

Komplet Spark White to subtelna i zmysłowa kompozycja kwiatowa zdolna zaintrygować każdego mężczyznę ceniącego dyskretny szyk i elegancje.



  • Nuta głowy: mandarynka, gruszka, czerwone jagody

  • Nuta serca: gardenia, jaśmin, frezja, frangipani

  • Nuta bazy: gardenia, paczula, brązowy cukier, piżmo

Cena: 69.95 zł

Dostępność: klik

Zawartość zestawu: perfumy 50 ml + balsam do ciała 200ml.


Estetyczne, przyjemne dla oka opakowanie o eleganckiej kolorystce i ciekawej fakturze kryje w sobie dwa produkty. Pierwszym z nich jest biały flakonik ze złotymi akcentami i ozdobnym kryształkiem Swarovski'ego. Kryje on w sobie perfumy o dosyć prostej nazwie "white spark" (biała iskra). Już sam wygląd tego kompletu cieszy oko i sprawia, że mamy duże oczekiwania co do tego co kryje się w środku.

W ostatnim czasie zrobiłam się mało wymagająca co do zapachów i wiele z nich przypada mi do gustu. Inaczej było kiedyś - nie mogłam znaleźć dla siebie niczego z czego mogłabym być zadowolona. White Spark jest zapachem bardzo delikatnym, lekko słodkim, owocowo-kwiatowym. Różni się jednak od zapachów kwiatowo-owocowych jakie miałam dotąd okazję wąchać.

Zapach ten kojarzy mi się z niewinnością, spokojem, ukojeniem. Jest to również zapach dzięki któremu można się zrelaksować, odpocząć. Nie męczy nawet w te "cięższe" dni.


 To co najbardziej podoba mi się w zapachach tej firmy to ich jakość! Trwałości nie mam nic do zarzucenia, skóra pięknie pachnie przez cały dzień a ubrania jeszcze dłużej. Wykonanie flakonów również jest na wysokim poziomie. Jednak to co zaskakuje najmocniej to same zapachy, które rozwijają się na skórze wraz z upływem czasu. Jest to cecha charakterystyczna dla drogich zapachów, które kosztują zwykle ponad 200 zł podczas, gdy w sklepie Jacques Battini ceny za buteleczkę zaczynają się od ok. 30 zł a komplet możemy kupić już od 49 zł.


W zestawie znajduje się balsam do ciała z tej samej linii zapachowej co perfumy. Zdziwiłam się jego składem, gdyż przeważnie perfumowane lotiony mają słabe właściwości pielęgnujące a tutaj dosyć blisko w składzie znajdziemy masło shea, które ja w balsamach bardzo lubię. Niedość, że skóra delikatnie pachnie i nie "gryzie się" z perfumami to w dodatku jest miękka i dobrze nawilżona. Naprawdę nie mam się czego przyczepić.


 Gdybym dostała taki prezent z pewnością byłabym z niego zadowolona, zwłaszcza dlatego, że jest to zapach bardzo uniwersalny i charakteryzujący się wysoką jakością. Gotowa byłabym również kupić taki prezent dla bliskiej osoby :).

sobota, 30 listopada 2013

Wysoka jakość zapachu w parze z niską ceną. Idealny prezent dla mężczyzny.

KOMPLET De L'ambre Shadow 50ML EDT + Shower gel


Dziś recenzja męskiego zestawu od Jacques Battini. Nie będzie to jednak zwykła recenzja! Opinia nie będzie jak dotąd moja - jej autorem jest ktoś zupełnie inny. A skoro to produkt męski, uważam, że to odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu :).


DSCF6593


Komplet upominkowy Shadow to idealny zapach dla wymagającego i ekstrawaganckiego mężczyzny, nie obawiającego się nowych wyzwań. Elegancka kompozycja złożona z nut pomarańczy, kwiatów, drzewa cedrowego i sandałowego.


Seria Prestige by Jacques Battini to nie tylko perfumy. Na każdej butelce zawieszony jest prawdziwy bursztyn.


Nuta głowy: Bergamotka, pomarańcza, lawenda.


Nuta serca: Fiołek alpejski, pelargonia, jaśmin.


Nuta bazy: Drzewo cedrowe, drzewo sandałowe, piżmo.


Cena: 69.95 zł


Dostępność: klik


Zawartość zestawu: woda toaletowa 50ml + żel pod prysznic 200 ml


DSCF6602Recenzja Arka:


Jest to moja pierwsza recenzja nie tylko na blogu Ani, ale ogólnie pierwsza :) Jako, że jestem mężczyzną opinia ta raczej będzie krótka. Postaram się jak najszczerzej opisać ten zestaw, bo nie wszystko mi się w nim podoba, ale o tym później. Zestaw zapakowany jest w czarno-pomarańczowy, elegancki kartonik. Na pierwszy rzut oka sprawia on wrażenie rzeczy z wyższej półki, nie taniego zestawu z supermarketu.


Fakt iż jestem mężczyzną nie robi ze mnie osobnika nie zwracającego uwagi na wygląd flakonu. Uważam jednak, że dołączenie bursztynu jest rzeczą zbędną i niepraktyczną. Sam wygląd flakonu uważam za trafiony.


Zapach tej wody toaletowej według mnie jest przyjemny i dość wyrafinowany, raczej męski niż chłopięcy. Jest to zapach oryginalny. W większości wód toaletowych zapach jest podobny, czy te droższe czy tańsze, różnią się zwykle jedynie trwałością. Na trwałość tego zapachu narzekać nie mogę. Na skórze utrzymuje się przez cały dzień, na ubraniach czasem przez kilka dni. Zapach na skórze nie jest cały czas taki sam, "ewoluuje" w ciągu dnia, co jest cechą charakterystyczną dla dobrych jakościowo i często drogich perfum.


To co mi się w tym zestawie nie podoba to żel. Chociaż żel i tak dostajemy w gratisie, ponieważ sama woda toaletowa kosztuje tyle samo co zestaw :) Żel dobrze się pieni, choć brakuje mi zapachu podczas brania prysznica, mimo tego, że w tubce ma taki sam zapach co woda toaletowa. Na skórze nic nie czuję, chociaż Ania mówi, że czuć.


Moim zdaniem cena w stosunku do jakości jest naprawdę na dobrym poziomie. Osobiście byłbym w stanie zapłacić więcej za taki zapach.


Na pewno gdybym znalazł taki prezent pod choinką, czy też podczas innej okazji byłbym zadowolony :)


 DSCF6588


 Od Ani:


Prawie całkowicie zgadzam się z tym co napisał Arek :). Polemizowałabym jednak z brakiem zapachu na skórze po użyciu żelu z zestawu - ja go delikatnie wyczuwam co uważam za plus. Od siebie dodam, że pachnie on przecudownie! Jest męski, ale nie ostry i drażniący. Naprawdę ciekawy zapach, który możemy z godziny na godzinę odkrywać na nowo.


Szczerze polecamy produkty Jacques Battini, a szczególnie właśnie ten zestaw! :)

wtorek, 26 listopada 2013

Glinki na każdą okazję



Pielęgnują każdy rodzaj skóry. Zawierają całą masę różnych minerałów. Krzem i fosfor, potas i żelazu, wapń oraz magnes. Oto glinki, dzięki którym cera może wyglądać lepiej. O ile będą dobrane w odpowiedni sposób.

Być może nie są przyjemne w dotyku ani nie mają wyglądu, który zachęcałby do nałożenia na twarz, jednak maseczki z glinek to naprawdę świetny sposób na poprawę stanu cery. Odżywiają skórę, usuwają zgromadzone w niej toksyny lub po prostu wspomagają regenerację. Przyjrzyjmy się im bliżej i sprawdźmy, które mogą być używane do czego.

Glinka zielona – do cery trądzikowej i tłustej

To bardzo mocne maseczki. Ponieważ wyrównuje pH skóry i odblokowuje pory, sprawdza się przy cerze tłustej i trądzikowej. Ważną cechą charakterystyczną maseczek z glinek zielonych jest blokowanie namnażania się bakterii. Co w praktyce skutkuje zmniejszeniem trądziku.

Niektórzy stosują takie maseczki jako peeling. Często wykorzystywane są do walki z cellulitem oraz stanami zapalnymi skóry i egzemą. W niektórych przypadkach glinki zielone pomagają w zabliźnianiu się ran.


Żółta – do skłonnej do podrażnień i poszarzałej

Maseczki wykorzystujące glinki żółte są znacznie słabsze od tych zielonych. Ich kolor bierze się z wysokiej zawartości żelaza. Zalecane są głównie do skóry skłonnej do podrażnień, poszarzałej. Ich działanie to przede wszystkim oczyszczanie, odkażanie, wygładzanie i ściąganie. Jednym słowem, wszystko to, co potrzebne do odnowy cery.

Warto podkreślić, że glinki żółte mają właściwości odkażające i detoksykujące. Oczyszczają twarz likwidując zaskórniki. Co ważne, takie maseczki redukują pory, a więc zapobiegają rozwojowi trądziku.

Biała – do skóry suchej i wrażliwej

Inna nazwa tych glinek to glinki chińskie lub porcelanowe. Można je znaleźć w wielu kosmetykach, gdyż wykorzystywane są jako pigment do barwienia kosmetyków. Oczywiście, można je także stosować w postaci maseczek.

W takiej sytuacji działają przeciwzapalnie, absorbując szkodliwe substancje. Ściągają skórę, jednocześnie jednak nie są zbyt mocne. To dlatego zalecane są do skóry suchej i wrażliwej. Często wykorzystują je osoby borykające się ze zmarszczkami.


Różowa – do skóry alergicznej

Tak, jak w przypadku wielu innych kosmetyków, także maseczki z glinek powinny być dostosowane do wymagań stawianych przez cerę alergiczną. Tymi, które rekomendowane są osobom z uczuleniami są glinki różowe. Są na tyle łagodne, że nie powodują podrażnień, jednocześnie jednak wspomagają regenerację skóry.

Cechują je właściwości wygładzające i nawilżające. W ten sposób pozwalają walczyć z niedoskonałościami cery i przywracać jej zdrowy wygląd.

 Czerwona – do cery naczynkowej

Szczególnie wrażliwą cerą jest ta naczynkowa. To dlatego maseczki glinkowe wykorzystywane przez osoby z taką skórą powinny być szczególnie delikatne. Wymaganiom tym odpowiadają glinki czerwone. W przemyśle kosmetycznym wykorzystywane są także jako pigment lub samoopalacz.

W przypadku regeneracji skóry twarzy mają właściwości wygładzające. Neutralizują wolne rodniki, nawilżają i poprawiają odporność skóry. Mogą być stosowane także przy różowatym trądziku.

Specyficznym rodzajem glinki jest ta określana jako czarna. Pochodzi z Morza Martwego i charakteryzuje się dużą zawartością mikroelementów. Wykorzystywana jest w spa do usuwania cellulitu. Uważa się, że przywraca jędrność i nawilża skórę.

Artykuł przygotowany został przez specjalistów z apteki Cefarm24.pl.

Wpis gościnny.

sobota, 23 listopada 2013

Płyn micelarny do skóry normalnej i wrażliwej i Spray Termoochronny -Marion. Recenzja.







Płyn zawiera struktury miceli, składające się z cząsteczek hydrofilnych i lipofilnych, które dokładnie oczyszczają skórę i zmywają makijaż, także z oczu. Formuła wzbogacona została substancjami łagodzącymi i regenerującymi skórę. Zawiera wygładzający ekstrakt z hibiskusa i kwas hialuronowy, który doskonale nawilża i rewitalizuje skórę.

Nie powoduje podrażnień skóry i spojówek
Polecany również dla osób o wrażliwych oczach oraz noszących szkła kontaktowe
Nie wymaga zmywania

Pojemność: 120 ml Cena: ok. 5-6 zł

Skóra doskonale oczyszczona, gładka i miękka w dotyku


Skład: Aqua, Laureth – 7 Citrate, Propylene Glycol, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Phenoxyethanol (and) Ethylhexylglycerin, Panthenol, Allantoin, Sodium Hyaluronate, Disodium EDTA, Hibiscus Rosa-Sinensis Extract, Parfum, Triethanolamine, Citric Acid, Hexyl Cinnamaldehyde, Buthylphenyl Methylpropional, C.I. 16185



Już kiedyś recenzowałam ten produkt, było to jednak jakieś 10 miesięcy temu. Wtedy o dziwo oceniałam go inaczej niż teraz. Nie wiem, czy zmieniły się moje oczekiwania wraz z ilością nowo poznanych produktów, czy po prostu zmienił się ten produkt. Wcześniej narzekałam na to, że płyn mnie podrażnia a chwaliłam to, że dobrze zmywa makijaż  - dziś moja ocena będzie dokładnie odwrotna. Płyn ten okazał się tym razem być dla mnie łagodnym, nie podrażnił mojej skóry i nie wywołał pieczenia. Jest jednak mało wydajny i bardzo słabo radzi sobie ze zmywaniem makijażu. Lubię zmywać nim minerały z twarzy, ale z cięższym podkładem ma on już spore problemy. Jeżeli chodzi o demakijaż oczu to chyba szkoda zachodu... Przykładam nasączony wacik do rzęs, chwilę przytrzymuję i próbuję "zdjąć" z nich tusz... coś tam złazi... Zużyłam już 5-ty wacik i oko wygląda ok., biorę się za następne. Kładę się spać. Wstaję rano a pod okiem czarny ślad od tuszu... I jak tu się nie wkurzyć na ten produkt? Próbowałam zmywać makijaż przy świetle dziennym i faktycznie widać, że makijaż nie schodzi całkowicie niezależnie od tego ile bym nie wojowała z tym micelem. Płyn podobnie jak chusteczki zużyję do innego celu... Przyznam jednak, że ten micel jest i tak 100 razy lepszy od płynu dwufazowego z Marion'a.  Droga Firmo Marion, czy nie da się lepiej? :) Swoją drogą, buteleczka jest słodka i kusi uśmiechając się na sklepowej półce... Zdradliwa!


Mgiełka bez spłukiwania stworzona została specjalnie do ochrony włosów narażonych na działanie wysokiej temperatury podczas używania suszarki, prostownicy lub lokówki. Unikalna formuła zawiera kopolimery, które pozostawiają na włosach specjalny film zabezpieczający włosy przed wysuszeniem, dzięki czemu stają się one mocniejsze, sprężyste i są łatwiejsze do modelowania.
- włosy są miękkie i elastyczne
- nadaje im zdrowy wygląd i aksamitny połysk
- zapobiega puszeniu i elektryzowaniu się włosów.
Aby wzmocnić termoochronne działanie , stosować wraz z mleczkiem chroniącym włosy przed działaniem wysokiej temperatury z serii termo-ochrona.

Skład: Aqua, Sodium Laneth-40 Maleate/Styrene Sulfonate Copolymer, Glycerin, Cetrimonium Chloride, Trimethylsilylamodimethic one (And) C11-15 (And) Pareth-5 (And) C11-15 Pareth-9, Propylene Glycol, PEG - 12 Dimethicone, PEG - 40 Hydrogenated Castor Oil, Cocamidopropyl Betaine, Panthenol, Parfum, Benzyl Alcohol (And) Methylchloroisothiazolino ne (And) Methylisothiazolinone, Citric Acid, Triethanolamine, Hexyl Cinnamal, Alpha-Isomethyl Ionone, Coumarin. (24.08.2012)

Cena: ok. 8zł / 130ml

Miałam mieszane uczucia kiedy w paczce od firmy Marion znalazłam ten spray. Raczej nie traktuję swoich włosów gorącą temperaturą. Jak więc przetestować ten produkt?  Nie wiem. Pachnie dosyć ładnie (chociaż zapach z pewnością nie każdemu będzie pasował) i nie obciąża moich włosów - to wiem na pewno! Jednak co dalej... Zauważyłam również, że włosy spryskane tą mgiełką zyskują trochę blasku i mniej się plączą. Czy chroni? Nie wiem, bo moich włosów ten produkt nie ma przed czym chronić.

Zapraszam również do zapoznania się z innymi recenzjami produktów tej firmy: klik i klik.



piątek, 22 listopada 2013

Cosmabell, intensywny zabieg złuszczający - rewolucja w pielęgnacjistóp?




Oglądając opinie tego typu produktów byłam niesamowicie zaciekawiona ich działania. Wydawało mi się to niemożliwe, aby w tak krótkim czasie pozbyć się szorstkich, suchych stóp. Udało mi się załapać do testów złuszczających "skarpetek" firmy Cosmabell dzięki portalowi urodaizdrowie.pl.

Na początku wkleję kilka ważnych informacji na temat tego produktu:
Cosmabell® Foot Peel to innowacyjny preparat, który pozwala na intensywną i bardzo wygodną pielęgnacje stóp.

Specjalne skarpetki nasączone kompleksem kwasów owocowych rozluźniają połączenia między martwymi komórkami naskórka, dzięki czemu usuwają szorstką skórę pięt, a także odciski i modzele. Foot Peel działa na całą powierzchnię stóp, co dodatkowo pozwala usunąć przebarwienia, drobne blizny i skutecznie walczy z objawami starzenia się skóry.

Intensywny kompleks kwasów AHA + BHA zapewnia kompletną regenerację i odnowę skóry – redukuje problem suchości i łuszczenia się, reguluje gospodarkę wodno – lipidową, a także działa antybakteryjnie i ogranicza problem nad-potliwości

Regularna eksfoliacja wzmacnia naskórek, ograniczając ryzyko wrastania paznokci i i uszkodzeń skóry związanych z noszeniem niewygodnego obuwia.

Po około 7 dniach uzyskasz ostateczny efekt w postaci jedwabiście gładkiej, odżywionej i intensywnie nawilżonej skóry stóp!

Innowacyjny kompleks naturalnych składników aktywnych:





  • KWAS GLIKOLOWY – pozyskiwany z trzciny cukrowej, intensywnie złuszcza martwy naskórek usuwając suchą, szorstką skórę stóp, dodatkowo regeneruje popękane pięty, usuwa modzele, nagniotki, drobne blizny i przebarwienia


  • KWAS SALIYCYLOWY – oprócz silnych właściwości złuszczających, działa silnie antybakteryjnie i ogranicza rozwój drobnoustrojów odpowiedzialnych za nieprzyjemny zapach stóp – naturalnym źródłem kwasu salicylowego jest wierzba biała


  • KWAS MLEKOWY – naprawia wewnętrzne bariery skóry zapobiegające utracie wody, głęboko nawilża i regeneruje, usuwa oznaki starzenia się skóry, a także łagodzi podrażnienia


  • KWAS CYTRYNOWY, JABŁKOWY – złuszczający zbędny naskórek, intensywnie rozjaśniają przebarwienia i drobne blizny, poprawiają elastyczność i jędrność skóry


  • KOLAGEN – regeneruje i spłyca drobne zmarszczki, poprawia sprężystość skóry i zwiększa jej odporność na urazy mechaniczne


  • KWAS HIALURONOWY – tworzy na powierzchni skóry ochronną warstwę, która zabezpiecza przed urazami i podrażnieniami, głęboko nawilża, zatrzymuje w skórze wodę i likwiduje problem suchości


  • EKSTRAKT z ALOESU – działa przeciwzapalnie, nawilża i regeneruje skórę, dostarczając jej całą moc substancji odżywczych i witamin


  • EKSTRAKT z OGÓRKA – rozjaśnia przebarwienia i blizny, łagodzi podrażnienia, wygładza i usprawnia przepływ krwi


  • WYCIĄG z BLUSZCZU i ROZMARYNU – wzmacnia naczynia krwionośne, oraz usprawnia przepływ krwi i limfy, przyczyniając się do likwidacji obrzęków, przyspiesza gojenie się skóry i redukuje drobne blizny


  • MOCZNK – substancja naturalnie występująca w naszym organizmie, zastosowana w produkcie usuwa zewnętrzne warstwy martwych komórek naskórka i głęboko nawilża całą skórę



Produkt dostajemy zapakowany w kartonik oraz dodatkowo zabezpieczony srebrnym woreczkiem. Same skarpetki to foliowe "woreczki" dosyć solidnie nasączone. W kartoniku znajdują się również samoprzylepne paseczki, którymi możemy sobie zakleić skarpetki na stopach tak aby nam nie spadały. Rozmiar mojej stopy to 39 i z tego co mi się wydaje stopy powyżej rozmiaru 42 nie zmieściłyby się w tych "skarpetkach". Po nałożeniu ich na stopy należy ubrać grube skarpetki. Nie przeszkadzają w chodzeniu jednak trochę szeleszczą a poruszaniu się towarzyszy dziwne uczucie przemieszczania się płynu. Miałam wrażenie, że skarpetki z płynem mogą pęknąć pod moim ciężarem jednak nic takiego się nie wydarzyło. Zapach płynu jest niezbyt przyjemny, spirytusowy. Po zabiegu, który ma trwać około 90-120 minut należy zdjąć folię i spłukać nadmiar żelu ciepłą wodą. Następnego dnia moczymy stopy 10 minut w ciepłej wodzie.

Przez dwa pierwsze dni nie działo się nic specjalnego. Na trzeci dzień zaczęła delikatnie odchodzić skóra z wierzchniej części stopy, ten proces nie zmieniał się przez następne dwa dni. Dopiero 6 dnia ze środkowej części spodniej części stóp oraz z palców również zaczęła schodzić skóra. W tym momencie zaczęła się prawdziwa rewolucja :) Od 7 dnia skóra zaczęła schodzić dużymi płatami z całej powierzchni stopy - niezbyt estetyczny i komfortowy stan, jednak czego się nie robi dla ładnych stóp :). Dopiero 9 dnia zauważyłam odchodzenie ostatnich płatów skóry z pięt i z miejsca w którym miałam tzw. modzele. Cały proces trwał 10 dni, czyli troszkę dłużej niż zapowiada producent.

Po tych 10 dniach stan moich stóp znacznie się poprawił. Skóra między piętą a "modzelami" stała się bardzo miękka i gładka. Pięty również wyglądały dużo lepiej chociaż do ideału jeszcze im daleko! Na "obrzeżach" pięt nadal skóra jest szorstka. W miejscu, gdzie miałam wcześniej modzele zaszła chyba największa rewolucja! Zgrubienia są już mało widoczne z czego bardzo się cieszę. Żałuję jednak, że stopy nie odmieniły się w taki sposób jakiego się spodziewałam. Liczyłam na to, że będę gładkie, miękkie i przyjemne w dotyku. Jest lepiej, ale nie najlepiej... Szkoda! Dodatkowo przez ok. dwa tygodnie (podczas i po zabiegu) spotkałam się z dziwnym uczuciem ciągle wilgotnych stóp - nic takiego nigdy wcześniej mi się nie zdarzyło. Stopy wydawały się być wilgotne mimo iż, tak naprawdę były suche. Od wykonania zbiegu minął już miesiąc a efekty, które dzięki niemu uzyskałam nadal się utrzymują.





Wydanie ostatecznej decyzji na temat produktu jest dla mnie trudne. Produkt faktycznie działa, ale nie do końca tak jak sobie to wyobrażałam. Poprawa jest na pewno znaczna, ale do idealnie gładkich stóp moim stopom jest jeszcze daleko :). Uważam, że produkt powinien mieć trochę niższą cenę, 79 zł to nadal troszkę zbyt wiele. Gdyby produkt kosztował ok. 40 zł to chętnie sięgałabym po niego regularnie, co kilka miesięcy. Być może produkt zadziałałby całkowicie, gdyby moje stopy były w lepszym stanie. Na pewno jednak warto spróbować i samemu ocenić jaki wpływ mają skarpetki Cosmabell na Wasze stopy.

Produkt testowałam dzięki firmie Cosmabell, za pośrednictwem portalu urodaizdrowie.pl.

czwartek, 14 listopada 2013

Najniższe ceny, bogaty asortyment i profesjonalna obsługa! Polecamdrogerię

Najniższe ceny – brzmi ciekawie, prawda? A gdyby tak znaleźć sklep, w którym dziesiątki produktów oferowanych jest w cenach najniższych na rynku? Sklep w którym promocje, bonusy i przeceny obecne są zawsze? Nie da się przejść obojętnie obok takich okazji. Nie mówię tutaj o pseudo-promocjach jakie możemy często spotkać w supermarketach – w „superkoszyku” naprawdę się opłaca. Ja skusiłam się nieraz i jestem pewna, że Wy też znajdziecie coś dla siebie. Dziś napiszę Wam o sklepie, który jest mi znany już prawie od roku i dzięki profesjonalizmowi osób w nim pracujących zdobył moje zaufanie.

SuperKoszyk.pl powstał w 2006 r. Wykorzystując prawie 20-letnie doświadczenie w tradycyjnej sprzedaży i dystrybucji kosmetyków oraz chemii gospodarczej wyszliśmy naprzeciw potrzebom Klientów - uruchomiliśmy sprzedaż przez Internet.

Nasze atuty to:

  • zakupy „pod drzwi” - bez wychodzenia z domu

  • niskie ceny

  • ponad 7000 towarów

  • szybka dostawa

  • grono doświadczonych pracowników

  • brak pośredników

W naszym asortymencie znaleźć można wyselekcjonowane spośród pełnej oferty najbardziej poszukiwane i najczęściej kupowane kosmetyki, chemię gospodarczą, materiały do higieny, środki ochronne pozwalające cieszyć się słońcem i wypoczynkiem. Są to towary znanych i uznanych marek, dlatego jakość proponowanych towarów nie budzi wątpliwości. Nasze przesyłki są starannie zapakowane i szybko docierają do Odbiorcy. Zadowolenie naszych Klientów dopinguje nas do dalszego rozwoju.


W „Super Koszyku” znajdziemy szeroko pojętą chemię gospodarczą, artykuły higieniczne, kosmetyki dla niej jak i dla niego, produkty dla dzieci, produkty sezonowe oraz artykuły dla zwierząt. W tym jednym miejscu można zrobić zakupy dla całej rodziny, które zostaną dostarczone prosto pod nasze drzwi. Co ja również uważam za bardzo istotny element – najtańsza opcja wysyłki kurierskiej kosztuje zaledwie 9,5 zł co w porównaniu z innymi sklepami internetowymi wychodzi dla nas zdecydowanie na plus. Zakupy możemy również odebrać w paczkomacie. Firma obiecuje, że zamówienia realizowane są w ciągu 24 godzin i tak faktycznie się dzieje, w dodatku nasze zakupy są bardzo dobrze zabezpieczone. Firma stosuje ekologiczne wypełniacze i w związku z tym do zamówienia dokłada worek do którego możemy zapakować niepotrzebne nam zabezpieczenia paczki. Kontakt z obsługą drogerii jest bardzo łatwy i przyjemny. W razie problemów, nieprzewidzianych braków towaru obsługa „superkoszyka” dzwoni do nas i stara się załatwić sprawę w jak najbardziej korzystny dla klienta sposób.

Konkurencyjne ceny, szeroki asortyment, wygoda i mega profesjonalna obsługa to cechy z jakimi spotkałam się przy każdych zakupach w sklepie superkoszyk.pl

Nie można także przejść obojętnie obok estetycznej i przejrzystej strony internetowej, która również zachęca do zakupów.

Zobaczcie same jakie dobroci kosmetyczne (i nie tylko) w atrakcyjnych cenach przygotowała dla nas drogeria:



AIR WICK Wkład do Odświeżacza Fresh Matic 250 ml - 9,99 zł
BLEND-A-MED Pasta do Zębów Przeciwpróchnicza 125 ml Ziołowa Kolekcja 4,49 zł
PALETTE Permanent Natural Colors Farba do Włosów 6,99 zł
ORIGINAL SOURCE Żel pod Prysznic 250 ml 5,99 zł
Joanna Naturia Color Farba do Włosów 4,49 zł
DZIDZIUŚ Kindii Chusteczki dla Niemowląt Special Care 72 szt. 3,59 zł
WIBO Odżywka do Paznokci 11 ml z Jedwabiem 3 sztuki. 11,67 zł.
To oczywiście tylko niewielka część produktów o tak korzystnej cenie. Zapraszam do zapoznania się z pełną ofertą drogerii, a zwłaszcza do obejrzenia aktualnych promocji i bonusów.
*Wpis jest artykułem sponsorowanym, jednak opisuje moje własne doświadczenie z tym sklepem.

środa, 13 listopada 2013

Earthnicity Minerals - kosmetyki warte uwagi, czy kolejne buble?Kolejny raz o kosmetykach mineralnych...


Podejrzewam, że marka Earthnicity (czyt. erfnisiti) nie wszystkim jest już znana, dlatego warto byłoby ją przedstawić :). O tym co firma pisze "sama o sobie" możecie poczytać tutaj.

Dla kogo przeznaczone są kosmetyki mineralne Earthnicity?

[quote]Nasze produkty są niekomodogenne (nie zatykają porów) i bezolejowe - konsystencja kosmetyków to sypki puder. Polecane są one dla każdego typu skóry, a w szczególności dla cery tłustej lub trądzikowej. Składniki naszego podkładu mineralnego zapobiegają stanom zapalnym oraz wyciszają i koją skórę, jednocześnie skutecznie maskując istniejące niedoskonałości ( niewielkie blizny, przebarwienia). W składzie produktów znajdują się czyste minerały, z których szczególnie ważne znaczenia ma tlenek cynku - posiada on właściwości przeciwzapalne. Kosmetyki wchłaniają nadmiar sebum, pozostawiając skórę gładką i matową przez wiele godzin.

Pozbawione są drażniących substancji chemicznych –dlatego mogą je stosować nawet osoby z bardzo wrażliwą i delikatną cerą -  skłonną do podrażnień i zaczerwienień. Polecane również dla osób z trądzikiem różowatym.

Chronią przed negatywnym wpływem promieni słonecznych - zawartość dwutlenku tytanu i tlenku cynku pozwalają w naturalny sposób chronić skórę przed promieniowaniem UVB i UVA – ochrona przeciwsłoneczna kosmetyku została ustalona na poziomie SPF 15.


Do niedawna minerały te nie były dostępne w Polsce. Każda nowa na naszym rynku marka produkująca kosmetyki mineralna to kolejna szansa na odkrycie idealnych dla nas produktów. Jak wiece - lub nie, jestem dosyć mocnym "bladziochem", zawsze sięgam po najjaśniejsze podkłady, które mimo wszystko często okazują się nadal zbyt ciemne.

Dzięki uprzejmości Earthnicity Minerals miałam przyjemność testować najjaśniejszy zestaw startowy o nazwie Fair, w którego skład wchodzą następujące produkty:

Alabaster Podkład Mineralny 2,5g, Porcelain Podkład Mineralny 2,5g, Ivory Korektor Mineralny 1g, Silk Glow Light Jedwabny Puder Wykończeniowy 2,5 g, Pędzel Kabuki.

Aktualnie cena takie zestawu w sklepie internetowym to 99 zł.

Wszystkie kosmetyki zapakowane są w pudełeczka z sitkiem.



Wszystko jak widać prezentuje się bardzo ładnie. Przeźroczyste słoiczki, czarne zakrętki i białe napisy. Do pełnowymiarowych opakowań dołączony jest również puszek - tu go nie ma, a szkoda, nawet taki w wersji mini mógłby się okazać drobną osłodą :).

Jeżeli chodzi natomiast o pędzel kabuki to nie mam mu nic do zarzucenia - jest mięciutki, bardzo gęsty i przyjemnie wygląda. Nie gubi włosków, nie farbuje podczas "prania". Jest to chyba najbardziej gęsty pędzel jaki posiadam. Nadaje się do nakładania zarówno pudru jak i podkładu mineralnego. Końce jego włosków są białe, czego niestety nie widać na moich zdjęciach :P. Włosie jest syntetyczne.

Jak nakładać podkład mineralny przy użyciu pędzla Kabuki?

[quote]Delikatnie potrząsając wydobywamy na zakrętkę odrobinę pudru, a następnie nakładamy go na pędzel. Można także nałożyć go bezpośrednio z siteczka. Otrzepujemy nadmiar pudru z pędzla i rozprowadzamy na twarzy okrężnymi ruchami. Nie należy stosować zbyt dużo pudru na jedną aplikację – lepiej zacząć od cienkich warstw i stopniowo zwiększać krycie wraz z kolejnymi aplikacjami. Zbyt duża ilość nałożonego jednorazowo kosmetyku może dać efekt maski. W zakresie doboru odpowiedniej ilości podkładu i techniki jego nakładania, bardzo szybko można dojść do wprawy."[/quote]

Każdy powinien jednak wypracować najlepszy dla siebie sposób nakładania podkładu. Pędzel kabuki od Earthnicity sprawdza się w tej roli dobrze, jednak ja dużo bardziej lubię nakładać za jakiego pomocą puder wykańczający (jeżeli aplikuję go na całą twarz). Do aplikacji podkładu wolę używać pędzla do podkładu prosto ściętego wykorzystując technikę stemplowania i rozcierania - dzięki takiej aplikacji zyskuję jeszcze bardziej naturalny wygląd a nałożony kosmetyk jest praktycznie niewidoczny :).

Czy warto zaopatrzyć się w ten pędzel? Myślę, że warto. Jest naprawdę bardzo miękki i dobrze wykonany. Można nim bardzo szybko nałożyć podkład (w odróżnieniu od innych metod aplikacji), dodatkowo świetnie spisuje się podczas aplikacji pudru wykańczającego na całej twarzy.

Aktualna cena pędzelka to 50 zł -> klik.



O podkładach mineralnych Earthnicity:

Podkłady mineralne naszej firmy zapewniają matowe wykończenie, dające niezwykle naturalny efekt, który utrzymuje się twarzy cały dzień. Zawierają one naturalny filtr przeciwsłoneczny oraz są odporne na wodę. Nasze podkłady nie zawierają tlenochlorku bizmutu, talku oraz innych szkodliwych dla skóry i drażniących substancji.

Każdy podkład Earthnicity opakowany jest w pojemniczek z sitkiem, w którym umieszczone jest około 9 gramów produktu. Do każdego pojemniczka dołączony jest także welurowy puszek, ułatwiający aplikację kosmetyku.

Cena detaliczna 72,00 zł


Składniki: Mica, Titanium Dioxide, Zinc Oxide, Iron Oxides, Ultramarine Blue

Testowałam dwa najjaśniejsze odcienie podkładów: alabaster i porcelain.

Alabaster - podkład odpowiedni dla karnacji bladej i bardzo jasnej o jednolitym kolorycie skóry. Jest jaśniejszy od podkładu Porcelain. Jest to najjaśniejszy odcień w naszej ofercie podkładów.

Porcelain - idealny dla karnacji od bardzo jasnej do jasnej o chłodnym lub różowawym odcieniu.

Niestety żaden z tych kolorów nie jest idealny dla mojej cery. Alabaster prawie dopasowany, jednak delikatnie zbyt jasny natomiast porcelain ma w sobie zbyt wyraźne tony niewyglądające naturalnie na mojej skórze. Idealną kombinacją okazała się mieszanka tych dwóch podkładów w proporcji: dwie części alabaster + jedna część porcelain.

Puder wykończeniowy Silk Glow daje na twarzy piękny efekt tafli. Opis tego produktu:

[quote]Puder mineralny Silk Glow Earthnicity może być stosowany na podkład lub samodzielnie. Nasz jedwabisty puder nadaje skórze delikatnego blasku i pozwala uzyskać efekt gładkiej, nieskazitelnej i rozświetlonej cery. Może być używany jako puder utrwalający na podkład lub jedynie dla rozświetlenia skóry nie pokrytej podkładem. Każdy słoiczek pudru utrwalającego Silk Glow zawiera około 4,5 grama produktu. Słoiczki zaopatrzone są w sitka. Cena detaliczna 63,50 zł

Skład: Mica, Titanium Dioxide, Zinc Oxide, Kaolin Clay, Boron Nitride, Iron Oxides (Silk Glow Dark contains Ultramarine Blue)

**Nazwa Silk Glow oznacza jedynie jedwabistą konsystencję i strukturę pudru oraz jedwabisty efekt jaki pozostawia na skórze. Nie dodajemy do naszych produktów naturalnego jedwabiu (ang. silk), ponieważ jest to produkt pochodzenia zwierzęcego.[/quote]

W zestawie znalazł się również korektor Ivory umieszczony w najmniejszym słoiczku :). Niestety nie mam w swoich zasobach pędzelka nadającego się do aplikacji tego produktu, dlatego musiałam sobie radzić przy pomocy flat topa lub pędzelka "kulki" do cieni. Mam zwykły, płaski pędzelek do korektora jednak nigdy nie lubiłam go używać :). Z drugiej strony szkoda, że firma Earthnicity nie ma w swojej ofercie szerszej gamy pędzelków. Opis korektora ze strony producenta:

[quote]Jeśli Twoja cera wymaga specjalisty do ukrycia przebarwień, blizn potrądzikowych, krostek czy innych niedoskonałości, to wypróbuj nasz korektor mineralny. Mimo pudrowej konsystencji zapewnia świetnie krycie i rewelacyjnie stapia się ze skórą. Należy pamiętać, aby korektor był jaśniejszy od koloru naszej cery. Korektor zapakowany w zgrabny pojemniczek z sitkiem. W słoiczku znajduje się około 2,5 grama produktu. Cena detaliczna 49,00 zł

Skład: Mica, Zinc Oxide, Titanium Dioxide, Kaolin Clay, Iron Oxides, Ultramarine Blue[/quote]



Najpierw przedstawię efekty, a następnie zabiorę się za opisanie swoich przemyśleń na temat tych produktów. W górnym pasku możecie zobaczyć moją twarz posmarowaną jedynie kremem. Dałam tym kosmetykom spore "pole do popisu", gdyż moja cera rzadko jest w tak nieciekawym stanie. Jak widać na moich policzkach znajdują się spore zaczerwienia, na czole, skroniach i brodzie natomiast widać drobne wypryski a w okolicach ust brzydkie pozostałości po nieszczęsnej opryszczce, która dopadła mnie razem z przeziębieniem jakiś czas temu. W dolnym pasku możemy zobaczyć kolejno: 1. podkład alabaster, 2. podkład porcelain, 3. i 4. mieszanka obu podkładów, korektor ivory w okolicach oczu oraz puder Silk Glov na całej twarzy + delikatny błyszczyk, tusz do rzęs, eyeliner,



O korektorze:

Zatem jak spisują się te kosmetyki w praktyce? Niestety nie rozpiszę się zbyt długo na temat korektora, gdyż krycie jakie daje mi podkład Earthnicity jest dla mnie wystarczające. Korektora używam w okolicach oczu. Ładnie maskuje cienie i zaczerwienienia. Dodatkowo mam wrażenie, że sprawia iż zmarszczki mimiczne są mniej widoczne. Sprawdza się również jako baza pod cienie mineralne. Dodatkowym plusem, który przemawia za tym abym po ten korektor sięgała jest jego trwałość. Moje oczy dosyć często  łzawią - korektor Earthnicity nałożony pod okiem trzyma się u mnie dużo lepiej niż podkład mineralny. Kolor korektora idealnie stapia się z moją cerą. Krycie korektora oceniłabym jako średnie - dobrze radzi sobie z zaczerwienieniami, cieniami i żyłkami, jednak nie zakryje nam np. pieprzyka.

O podkładach:

Nie będę oceniała obu odcieni oddzielnie, gdyż nie widzę w tym sensu. Tak jak pisałam wcześniej, mieszam oba odcienie w odpowiednich proporcjach, aby uzyskać kolor jak najbardziej zbliżony do mojej cery. W przypadku cery naczynkowej nie jest to niestety takie proste.

Podoba mi się to, że produkt dosyć łatwo możemy wydobyć z opakowania na zakrętkę, wystarczy delikatnie uderzyć w słoiczek. Podkłady są według mnie również bardzo wydajne, wystarczy użyć ich niewielką ilość aby pokryć całą twarz. Podkłady Earthnicity idealnie nadają się do "stopniowania" krycia, gdyż nawet podczas dokładania kolejnej warstwy podkładu twarz wygląda naturalnie a kosmetyk jest mało widoczny. Jak widać na zdjęciach u góry (dwie cienkie warstwy podkładu) krycie dla mojej cery jest wystarczające, przyznam jednak, że miałam już styczność z bardziej kryjącymi podkładami mineralnymi. Wyglądały one na twarzy mniej naturalnie. Niestety moje zdjęcia wykonane są przy sztucznym świetle - obecna pogoda daje się we znaki coraz bardziej. Przez to oświetlenie kolor na twarzy nie jest dokładnie odzwierciedlony. Aplikacja tych podkładów jest bardzo łatwa, szybka i przyjemna. Podkłady dają matowe wykończenie, jednak wygląda ono korzystnie. Szczególnie cenię odcień alabaster, który pomimo tego, że jest bardzo jasny na twarzy nie wygląda "trupio" tylko po prostu "blado", ale z życiem. Z pewnością osoby o bardzo jasnej karnacji wiedzą o czym mówię :).

Ok. Podkłady są trwałe, mają dobre krycie, wygodne opakowanie. Oczywiście to jednak nie koniec. Kolejnym plusem jest ich trwałość. Na mojej twarzy spokojnie wytrzymują cały dzień, jednak rzadko kiedy zdarzało mi się mieć problem z trwałością jakiegokolwiek podkładu. Skóra dzięki podkładowi Earthnicity wygląda z pewnością dużo bardziej atrakcyjnie co można zaobserwować na załączonym wyżej obrazku :P.

Podkład nie podkreśla suchych skórek, nie zapycha porów ani ich nie podkreśla.

Czy warto kupić podkład Earthnicity? Uważam, że warto. Sama chętnie zaopatrzyłabym się w pełnowymiarowy słoiczek, gdyby powstał jakiś odcień pomiędzy alabaster a porcelain. Niestety kupno obu kolorów jest dla mnie zbyt dużym wydatkiem jak na jeden raz. Jeżeli nie wiecie jaki odcień powinnyście wybrać polecam zakupienie takiego zestawu jak mój lub próbek w woreczkach strunowych. Do mnie przemawia jednak bardziej zestaw startowy, gdyż spokojnie możemy sobie poużywać kosmetyków przez dość długi czas i wyrobić sobie zdanie na ich temat przed dokonaniem decyzji o większych zakupach :).

Jak podkład radzi sobie z kryciem możecie również ocenić dzięki poniższym zdjęciom, na których swoją dłoń pomalowałam kredką w kolorze  czerwonym, czarnym, jasnobrązowym i niebieskim. Kolorowe linie pokryłam jedną warstwą podkładu :).

Jeżeli szukacie swatch'y wszystkich odcieni podkładów to wiem, że pojawiły się one już na kilku blogach :).





O pudrze mineralnym Silk Glow:

O tym pudrze czytałam już kilka pozytywnych opinii dlatego miałam co do niego spore oczekiwania :). Widziałam również, że sporo dziewczyn używa go wyłącznie w celu rozświetlenia policzków. Dla mnie puder ten nadaje się również do wykończenia makijażu. Delikatnie nałożony w małej ilości świetnie wykańcza makijaż nadając skórze ładnego rozświetlenia. Co więcej - skóra po jego aplikacji jest bardzo gładka i przyjemna w dotyku. Puder Silk Glow nie zmienia koloru podkładu na twarzy mimo, że jest bardzo jasny. Nałożony w trochę większej ilości służy mi jako rozświetlacz dając piękny efekt tafli wody. Nadaje się do aplikacji w kącikach ust, na kościach policzkowych, skroniach, łuku kupidyna i gdzie tylko jeszcze sobie zażyczycie :). W zależności od tego ile produktu nałożymy na pędzel możemy uzyskać różnorodny efekt, od delikatnego rozświetlenia do konkretnej tafli wody i blasku :). Podsumowując mamy dwa dobre kosmetyki mineralne w jednym :) Warto? Warto!

Kosmetyki mineralne Earthnicity uważam za produkty godne uwagi. Jeżeli planujesz zakup dobrych minerałów to mam nadzieję, że przeczytałaś ten post i pomogłam Ci podjąć decyzję o zakupie właśnie tych kosmetyków :).

Z nadzieją czekam na więcej odcieni podkładów mineralnych Earthnicity, a tymczasem "ostrzę zęby" na kilka innych produktów. Kuszą mnie między innymi róże: Delicate, Sweet Pink i Petal a także bronzer Sunkissed i puder Velvet HD :).

Znacie produkty Earthnicity? :)